Aby wskrzesić zaginione lasy Jordanii, ludzie sadzą małe miejskie rośliny

0
117

Na powierzchniach testowych zespołu znajdują się również niektóre z najrzadszych gatunków flory Jordanii. W Marka, obejmuje to sadzonki Pistacia lentiscusdzikie drzewo pistacjowe — w Jordanii pozostało tylko około 50 na wolności — i Celtis australijskiczasami nazywany berżyną europejską, co jest jeszcze rzadsze.

Jednak nie wszyscy są przekonani, że te niewielkie lasy pomogą złagodzić problemy środowiskowe Jordanii. Zmiana klimatu już teraz sprawia, że ​​kraj jest gorętszy i bardziej suchy, a także coraz bardziej potrzebuje odnowienia lasów. Obecnie tylko około 1 procent Jordanii jest nadal zalesione, a nawet te obszary są zagrożone pożarami, wypasem zwierząt gospodarskich i nielegalnym wyrębem. Nizar Obeidat, który specjalizuje się w badaniach lasów i pastwisk w Jordańskim Krajowym Centrum Badań Rolniczych, mówi, że metoda Miyawaki nie nadaje się do ponownego zalesiania kraju w żaden praktyczny sposób. Metoda jest „bardzo kosztowna, ponieważ wykorzystuje się niewielki obszar o dużej gęstości i pewną manipulację glebą za pomocą słomy i obornika”, mówi Obeidat.

Największą korzyścią z maleńkich lasów miejskich, które sadzi zespół Assafa i Motoharu, może być podnoszenie świadomości wartości terenów zielonych na obszarach miejskich zarówno wśród zwykłych obywateli, jak i ludzi u władzy. „Musisz wychować odpowiednie pokolenie, aby mieć te znaczące projekty”, mówi Dana Mismar, wolontariuszka w zespole. „A rząd powinien w to zainwestować. To najważniejsza rzecz. Co jest ważniejsze niż utrata rośliny, której już tu nie będzie?”

Assaf zgadza się z tym sentymentem. „Dzisiaj jesteśmy tak oderwani od rodzimej ekologii. To jak ten obcy problem” – mówi, powołując się na utraconą lokalną wiedzę o roślinach. „Dla mnie chodzi o ponowne wplecenie rodzimej ekologii w tkankę miejską, życie ludzi i ich pamięć”.

Myśli o potencjale miejskich dzieciaków, które rozpoznają i doceniają rośliny, takie jak dąb walonii, narodowe drzewo Jordanii, nawet jeśli nigdy nie opuściły Ammanu. „Stanie się częścią ich pamięci i to naprawdę mnie ekscytuje, ponieważ nie możemy chronić tego, na czym nam nie zależy i kochamy, i nie możemy dbać i kochać czegoś, czego nie znamy” – mówi Assaf.

Częścią wysiłków Assaf i Motoharu jest nawiązanie współpracy z lokalnymi szkółkami. Fadwa Al-Madmouj, 25-letni wolontariusz i inżynier rolnictwa w szkółce na południu Ammanu, odegrał kluczową rolę w badaniu różnych sposobów rozmnażania rodzimych roślin Jordanii. W 2019 roku, podczas pierwszego roku pracy szkółki z Assafem i Motoharu, wyrosło około 15 różnych lokalnych gatunków. Dziś liczba ta wynosi około 50 – i, co równie ważne, rośnie również zainteresowanie klientów.

„Mój pierwszy rok w szkółce ludzie śmiali się z rodzimych roślin”, mówi Al-Madmouj. „Teraz mamy dużą grupę, która kocha tubylców. Przyprowadzają przyjaciół, przyprowadzają rodzinę po rodzime rośliny”.

Projekt Marka, mówi Al-Madmouj, „jest małym lasem, ale daje ludziom przesłanie: ‘Widzisz, my możemy to zrobić i ty też możesz. I razem możemy coś zrobić”.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj