Jak uzyskać wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego — w mediach społecznościowych

0
207

mam emetofobię, skrajny strach przed wymiocinami. Utrzymywałem ten sekret przed prawie wszystkimi. Kiedy próbowałem wyjaśnić to bliskim przyjaciołom, zwykle odpowiadali: „Słyszę cię; nie znoszę wymiotów”, nie mając pojęcia, jak strach rządził moim życiem. Czułem się, jakbym był jedyną osobą na świecie z moim zaburzeniem. Przez dziesięciolecia nie wiedziałem nawet, że ma nazwę.

Od dziecka trząsłem się z paniki za każdym razem, gdy miałem mdłości. Po tym, jak zostałam rodzicem, emetofobia przenikała do prawie każdej myśli. Analizowałem zachowania moich dzieci jak kryminalista. Czy dotykali pasa z zakupami gołymi rękami? Czy dziecko na drabinkach było chore na robaka żołądkowego? Czy ktoś wyglądał blado? Zostałem ekspertem w śledzeniu kontaktów, analizatorze objawów i zamartwianiu się, i to było wyczerpujące.

Potem wybuchła pandemia. Co dziwne, kiedy moi przyjaciele i rodzina stali się bardziej niespokojni, po raz pierwszy w życiu zacząłem się relaksować. Moja obawa, że ​​ktoś złapie wirusa żołądkowego, ucichła. Pozwalam moim dzieciom spać w tym samym łóżku. Dzieliliśmy się miskami popcornu. Przez kilka dni zapominałem o wymiocinach. Czy tak czuła się większość ludzi na co dzień? Zastanawiałem się. Potem zacząłem na poważnie badać emetofobię. Do tego momentu mój jedyny wysiłek, aby dowiedzieć się więcej, polegał na wyszukiwaniu w Google „strachu przed wymiocinami” na studiach i odkryciu słowa „emetofobia”. Przeczytałem wtedy przerażającą relację osoby, której terapeuta zmusił ją do wymiotów w ramach leczenia, i szybko zamknąłem laptopa.

Teraz chciałem zrozumieć wszystko o mojej fobii. Co najważniejsze, chciałem znaleźć leczenie, aby móc zachować spokój, kiedy świat w końcu się otworzy. Dzięki badaniom odkryłem, że miliony ludzi cierpią na emetofobię i istnieją klinicznie sprawdzone terapie. Chociaż myśl o terapii ekspozycyjnej, kluczowym elemencie leczenia, przerażała mnie, nie wykluczałam jej. Problem polegał na tym, że nie było wielu terapeutów specjalizujących się w emetofobii. Co gorsza, kilka, które znalazłem, nie było lokalnych. Nie przyjmowano nowych pacjentów. Inna powiedziała mi, że jestem 53 na jej liście oczekujących. Trzeci nie odpowiedział.

Według Imogen Rehm, psychologa klinicznego i wykładowcy na Victoria University w Australii, osobom ze słabo poznanymi zaburzeniami może być szczególnie trudno znaleźć informacje i profesjonalne wsparcie. Potwierdziły to moje własne poszukiwania.

Zamiast tego znalazłem: grupy mediów społecznościowych. W rzeczywistości popularność forów internetowych poświęconych chorobom psychicznym rośnie.

Rehm był współautorem badania z 2021 r. na temat wykorzystania mediów społecznościowych w zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych i pokrewnych, w których 90 procent z nielicznych 54 uczestników zgłosiło pozytywne doświadczenia. „Te grupy mogą być dobre do nawiązywania kontaktów, zmniejszania poczucia izolacji lub tego, że jesteś sam lub nienormalny w tym, co czujesz” – mówi Rehm. To było z pewnością moje doświadczenie.

Czekając na połączenie z terapeutą, znalazłem kilka forów skierowanych do osób z emetofobią: aktywny subreddit liczący 14 000 członków, Twitter hashtagi filmy TikTok z ponad 100 milionami wyświetleń. Ku mojemu zdziwieniu znalazłem tysiące innych osób takich jak ja w prywatnej grupie na Facebooku. Przewijałam się szczęśliwie, zachwycona swoim szczęściem. Jak mogłem nie wiedzieć, że jest nas tak wielu? Kiedy administrator napisał: „Powiedz mi, że masz emetofobię, nie mówiąc emetofobii”, czytałem odpowiedzi przez godzinę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj