Ochotnicza „IT armia” Ukrainy włamuje się na niezbadane terytorium

0
253

Atak Władimira Putina na Ukrainie spotkał się z zaciekłym oporem w miastach i miasteczkach tego kraju. Gdy siły rosyjskie zbliżyły się do Kijowa, prawnicy, studenci i aktorzy chwycili za broń bronić swojego kraju przed inwazją. Nie są jedynymi: Wolontariusze gromadzili się również, aby dołączyć do ukraińskiej ochotniczej „Armii IT”, która walczy online.

26 lutego około godziny 21:00 czasu lokalnego wicepremier Ukrainy i minister ds. transformacji cyfrowej Mychajło Fiodorow ogłosili utworzenie ochotniczej cyberarmii. „Mamy wielu utalentowanych Ukraińców w sferze cyfrowej: programistów, cyberspecjalistów, projektantów, copywriterów, marketerów” – powiedział w poście na swoim oficjalnym kanale Telegram. „Nadal walczymy na froncie cybernetycznym”.

Ukraina była świadkiem innych zorganizowanych przez wolontariuszy cyberobrony i ataków, które doprowadziły do ​​działań wojennych i na ich początku. Osobno haktywiści, w tym grupa hakerska Anonymous, ogłosili ataki DDoS na cele rosyjskie i pobrali dane od białoruskiego producenta broni Tetraedr. Ale rozwój Armii IT, kierowanej przez rząd jednostki ochotniczej, zaprojektowanej do działania w środku szybko rozwijającej się strefy wojennej, nie ma precedensu.

Zadania armii IT są przydzielane ochotnikom za pośrednictwem oddzielnego kanału Telegram, powiedział Fiodorow w swoim komunikacie. Do tej pory subskrybowało ponad 175 000 osób — wystarczy kliknąć „Dołącz” na kanale publicznym — i wykonano wiele zadań. Na przykład administratorzy kanału poprosili abonentów o przeprowadzenie rozproszonych ataków typu „odmowa usługi” na ponad 25 rosyjskich witryn internetowych. Wśród nich znalazły się rosyjskie firmy infrastrukturalne, takie jak gigant energetyczny Gazprom, krajowe banki i oficjalne rządowe strony internetowe. Wśród potencjalnych celów znalazły się także strony należące do rosyjskiego Ministerstwa Obrony, Kremla i regulatora łączności Roskomnadzor. Następnie pojawiły się rosyjskie serwisy informacyjne.

Od tego czasu kanał IT Army rozszerzył swój zasięg. 27 lutego poprosił wolontariuszy o atakowanie stron internetowych zarejestrowanych na Białorusi, jednym z kluczowych sojuszników Rosji. Kanał powiedział również subskrybentom, aby zgłaszali kanały YouTube rzekomo „otwarcie kłamią w sprawie wojny na Ukrainie”.

Jeden z byłych ukraińskich urzędników, który ma wiedzę na temat organizacji Armii IT, twierdzi, że została ona utworzona, aby Ukraina mogła odpowiedzieć na rosyjskie cyberataki. Rosja ma znaczne możliwości hakerskie: ataki wycieraczek uderzyły w ukraiński bank w ramach przygotowań do inwazji, a rządowe strony internetowe zostały wyłączone. „Nasz kraj nie miał żadnych sił ani zamiarów, by kogokolwiek zaatakować. Dlatego – zadzwoniliśmy – mówi były ukraiński urzędnik. „Wiemy już, że są całkiem dobrzy w cyberatakach. Ale teraz dowiemy się, jak dobrzy są w cyberobronie – mówi były urzędnik.

„Dla kraju, który stoi w obliczu egzystencjalnego zagrożenia, takiego jak Ukraina, nie jest naprawdę zaskakujące, że tego rodzaju wezwanie się rozejdzie i że niektórzy obywatele odpowiedzą” – mówi J. Michael Daniel, szef grupy branżowej Cyber ​​Threat Alliance i były Koordynator ds. cybernetyki Białego Domu prezydenta Baracka Obamy. „Częścią tego jest także ćwiczenie sygnalizacyjne. Sygnalizuje poziom zaangażowania w całej Ukrainie w przeciwstawianie się temu, co robią Rosjanie”.

Jak dotąd trudno oszacować wpływ armii IT. Chociaż tysiące członków dołączyło do kanału Telegram, nic nie wskazuje na to, kim są ani jaki jest ich udział w jakiejkolwiek odpowiedzi. Kanał udostępnił zrzuty ekranu niektórych rosyjskich stron internetowych, które rzekomo zostały przeniesione do trybu offline, ale nie jest jasne, jak skuteczne były te wysiłki ani skąd się wzięły.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj