Web3 grozi segregacją naszego życia online

0
327

W lutym cholera uderzył w wentylator w zwykły sposób: pojawił się stary tweet. Brantly Millegan, dyrektor operacyjny w Ethereum Name Service (ENS), firmie web3, napisał w maju 2016 r.: „Akty homoseksualne są złe. Transpłciowość nie istnieje. Aborcja to morderstwo. Antykoncepcja to perwersja. Podobnie jak masturbacja i porno”. Po tym, jak Millegan potwierdził, że to nadal jego przekonania, debata w społeczności kryptograficznej i ENS eksplodowała. Jedna ze stron twierdziła, że ​​osobiste przekonania Millegana nie miały nic wspólnego z jego rolą w ENS, a poza tym anulowanie kultury jest sprawą web2, a nie web3. Druga strona przyjęła postawę „Cóż, dlaczego powinniśmy wspierać i pracować z dupkiem”.

Tego rodzaju sytuacja jest wyczerpująco znana na platformie takiej jak Twitter, gdzie uprawnienia do moderowania społeczności internetowych rozrosły się do kwestii o znaczeniu konstytucyjnym. Ale bycie modyfikacją nie było takie trudne. Powiedziano mi, że w upojnych czasach wczesnego Internetu specyfika i rozmiar platform społecznościowych ułatwiały rozpoznanie, które treści nie pasowały, a bardziej intymne relacje sprawiły, że osądzanie intencji stało się zadaniem niewykonalnym. Wyrzucenie kogoś z czatu miało również mniej poważne reperkusje niż, powiedzmy, decyzja o deplatformie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pytanie, czy serwis społecznościowy, taki jak Twitter, ma prawo uciszać złych aktorów, nie zakończyło się wraz z nową administracją, a technologie web3 wydają się oferować kuszącą alternatywę.

Debata nad Milleganem mogła szaleć przez wiele dni bez żadnych rezultatów – z wyjątkiem tego, że społeczność ENS miała prawo bezpośrednio zająć się tą kwestią. Ci, którzy kupili ENS, rodzaj nazwy domeny opartej na Ethereum, otrzymali $ENS, tak zwane tokeny zarządzania, które umożliwiają posiadaczom głosowanie w ENS DAO (zdecentralizowanej organizacji autonomicznej), która zarządza firmą. Teoretycznie tokeny zarządzania służą do decentralizacji władzy w przedsiębiorstwach web3; w praktyce jednak posiadacze często delegują swoje głosy. Większość posiadaczy $ENS przekazała dużą część swoich praw głosu Milleganowi.

Jednak po tym, jak jego poglądy stały się jasne, posiadacze $ENS szybko zorganizowali się, aby rozpocząć oddelegowywanie swoich głosów od Millegana. Pod koniec nocy Millegan przeszedł od większości głosów do mniej niż 1 procenta głosów. „Jesteśmy z kilkugodzinnym wyprzedzeniem i bez scentralizowanego pozwolenia, bez posiedzeń zarządu, globalnie, bez cenzury, na neutralnym podłożu obliczeniowym, autonomicznie, oddelegowując naszego rządu. głosuje na tego gościa” napisał @dystopiabreaker, jeden z głównych organizatorów, na Twitterze. „Przypomnij mi jeszcze raz, jak byś to zrobił w swoim C-Corp?”

Na pierwszy rzut oka, Tokeny zarządzania to ekscytujący, utopijny pomysł, ponieważ w tej chwili internet jest do kitu. Czy mam wymienić sposoby? Tanie i dzielące treści, algorytmy, które kategoryzują użytkowników według typów konsumentów, jednocześnie zaciemniając twórców i ludzi, z którymi chcą się widzieć i z którymi chcą się kontaktować, zbieranie danych i tak dalej. Nawet posiadanie okrucha kontroli byłoby tak dobre w obecnym paradygmacie. Problem w tym, że okruszki mogą być wszystkim, co dostaniesz, jeśli tak.

Problem z tokenami zarządzania, podobnie jak wiele innych rzeczy, sprowadza się do dystrybucji. Chociaż sytuacja w ENS może wyglądać jak przypadek demokracji bezpośredniej, w której jedna osoba równa się jednemu głosowi, prawie nigdy tak nie jest.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj