Wołodymyr Zełenski nie jest memem

0
141

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Rodzinne zdjęcie Zełenskiego wciąż pojawia się w moich kanałach w mediach społecznościowych. Być może ty też to widziałeś. Na zdjęciu polityk wraz z żoną i córką, trzymający syna na kolanach. Ojciec i syn uśmiechają się, pomalowani na twarz superbohatera. To szczęśliwy moment. To zdjęcie jest opatrzone fragmentem przemówienia inauguracyjnego Zełenskiego z 2019 roku: „Nie chcę mojego zdjęcia w waszych biurach. Prezydent nie jest ikoną, idolem ani portretem. Zamiast tego powieś zdjęcia swoich dzieci i oglądaj je za każdym razem, gdy podejmujesz decyzję”.

Podczas gdy Ukraina nadal walczy z rosyjską inwazją, jej 44-letni prezydent przekształcił się w ukochanego przywódcę w czasie wojny. W związku z tym nie są to jedyne obrazy Zełenskiego, które obecnie rozprzestrzeniają się w Internecie. Jest też nagranie z przodu, które nakręcił z członkami swojego gabinetu, gdy kulili się w Kijowie, a także zdjęcia, na których był ubrany do walki. Jego żart, odrzucający ofertę ewakuacji ze Stanów Zjednoczonych („potrzebuję amunicji, a nie przejażdżki”), jest już wyryty na koszulkach, kubkach i flagach do kupienia na Etsy. Wielbiciele robią zdjęcia jego głowy na Kapitanie Ameryce, twierdząc, że są w nim szaleńczo zakochani, i tworzą kolaże wideo z „kamerami fanów” jako cyfrowe hołdy. Zełenski jest celem numer jeden kraju z największą liczbą bomb nuklearnych na świecie i nie wycofuje się – jeśli kiedykolwiek był czas na ubóstwianie postaci politycznej, może to być ten moment.

Ale politycy nie mają być idealizowani, nawet w ich najlepszych godzinach. To był w rzeczywistości punkt zaczerpnięty z przemówienia Zełenskiego. I jest różnica między podziwianiem działań lidera a wychwalaniem go jak gwiazdą K-popu. Przekonanie, że rosyjska inwazja na Ukrainę jest okrucieństwem i że Zełenski zachowuje się odważnie, nie oznacza, że ​​mądrze jest stosować wyłupiastą logikę fandomu do jego działań. W rzeczywistości jest to wyraźnie niemądre. Traktowanie Zełenskiego jak superbohatera – nazwijmy to Marvelization – przekształca geopolityczny konflikt, w którym prawdziwi ludzie naprawdę umierają w rozrywce, w treści. Gdy Rosja zbombardowała Kijów, Poczta w Nowym Jorku opublikował artykuł o tym, kto może zagrać Zełenskiego w nieuniknionej filmowej adaptacji konfliktu. (Konsensus? Mściciele aktor Jeremy Renner.)

Komu to właściwie pomaga? Ci sami ludzie, którzy skorzystali z kanonizacji byłej sędzi Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg jako „Notorious RBG”, jak sądzę: nikt. Mimo jej egzaltacji, po śmierci Ginsburga została zastąpiona przez kobietę, która jest jej ideologicznym wrogiem pod każdym względem. Kiedy niektóre grupy liberalnego tłumu w Stanach Zjednoczonych traktowały śledztwo Roberta Muellera jako widowisko pełne bohaterów, kupując na nich koszulki z twarzą byłego specjalnego adwokata i nazywając byłego dyrektora FBI Jamesa Comeya „tatusiem”, tak się nie stało. negatywnie wpłynąć na administrację Trumpa. Jeśli już, to zachowanie pomogło Trumpowi, który zawsze chętnie przedstawiał swoich przeciwników jako elity rządowe. (Nie żeby Trump nie zachęcał do własnych stanowisk – dał im kultowe gadżety w postaci kapeluszy MAGA). Kultura fanów, jak zauważyła krytyczka Amanda Hess w 2019 roku, już pochłonęła amerykańską demokrację. Jesteśmy z tym gorzej. Postacie polityczne są traktowane jako inny rodzaj celebrytów, a nie jako urzędnicy państwowi. Mają fanów, którzy podają sobie nazwiska – na przykład Kamala Harris ma #KHive, podczas gdy były gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo miał, niestety dla wszystkich, „kuomoseksualnych” – i którzy postrzegają swoje powinowactwo do wybranego polityka jako przedłużenie ich tożsamość. W przypadku Zełenskiego fandom kiełkujący wokół niego w Stanach Zjednoczonych jest szczególnie przygnębiający, ponieważ okoliczności, w jakich się znajduje, są tak nieubłaganie ponure. Postawienie idei Zełenskiego na piedestale jest okrutne, gdy człowiek z krwi i kości błaga o pomoc na ziemi.

Zełenski, który grał ukraińskiego prezydenta w telewizji, zanim został wybrany, jest postacią z natury lubianą. Wygrał ukraińską wersję Taniec z gwiazdami. Wyraził Misia Paddingtona w ukraińskiej wersji Miś Paddington. Zagrał „Hava Nagila” swoim penisem na pianinie przed żywą publicznością. Przepisywanie tego wszystkiego sprawia, że ​​lubię go bardziej niż już teraz, nawet kiedy siedzę tutaj i piszę o tym, dlaczego mitologizowanie polityków w ten konkretny sposób jest błędem. W tym momencie prawdziwego zagrożenia Ukraina skorzystała przecież z talentu Zełenskiego do przypodobania się publiczności. Zgromadził międzynarodowych sojuszników, aby pomóc Ukrainie, skutecznie informując o trudnej sytuacji swojego kraju za pomocą porywających przemówień.

Jednak widzowie, którzy chętnie traktują Zełenskiego jak gwiazdę najnowszego kina akcji, nie wyświadczają mu żadnej przysługi. „Podczas badania memów i polityki widzimy, że chociaż memifikacja pomaga rozprzestrzenić przesłanie polityczne lub sprawę na wielu ludzi, często odbywa się to kosztem spłaszczenia tej historii” – mówi Sulafa Zidani, profesor Massachusetts Institute of Technology specjalizujący się w studia nad kulturą cyfrową. Ktoś może zapytać, co za szkoda? oglądanie Ukraina jako Sojusz Rebeliantów i prezydent Rosji Władimir Putin jako cesarz Palpatine? Cóż, na początek Zełenski jest osobą, a nie Jedi. Nie ma magicznych mocy. Wrzucenie rzeczywistej osoby w rolę Kinowego Zbawiciela jest szalenie niesprawiedliwe. Poza tym Putin rządzi krajem wypełnionym prawdziwymi ludźmi, z których wielu naraża się na ryzyko, by zaprotestować przeciwko tej inwazji. Sprowadza to również trudną sytuację Ukrainy do czegoś, co ludzie w państwach NATO mogą zatrzymać się, patrząc na swoje telefony, wzdychając smutno, być może ocierając kilka łez, tak jak to zrobili pod koniec Avengers: Koniec gry. Może, jak ostrzegał ich Zełenski, będą podziwiać jego portret. A potem będą dalej przewijać.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj