Rząd Grenlandii wystosował stanowcze ostrzeżenie wobec powiązanej z administracją Donalda Trumpa firmy zajmującej się poszukiwaniami ropy naftowej. Trump wciąż wyraża chęć przejęcia należącej do Danii wyspy z powodów bezpieczeństwa narodowego oraz dostępu do coraz bardziej kluczowych surowców naturalnych.
Jak wynika z wpisu jednego z partnerów tej firmy na LinkedIn, teksańska spółka Greenland Energy pod koniec lipca zaczęła wysyłać sprzęt wiertniczy do Grenlandii, przygotowując się do rozpoczęcia prac terenowych we wschodniej części wyspy. Stało się to mimo braku oficjalnej zgody ze strony rządu na transport sprzętu lub rozpoczęcie odwiertów. W związku z tym wydano „stanowcze ostrzeżenie” dla licencjobiorcy, w którym podkreślono, że „wszystkie przyszłe działania logistyczne muszą być zgłaszane i zatwierdzane przez Wydział Zasobów Mineralnych przed ich realizacją”.
Zapytana o komentarz spółka odesłała redakcję „Newsweeka” do wysłanego 6 sierpnia listu do akcjonariuszy, w którym stwierdzono, że „proces uzyskiwania pozwoleń nadal postępuje dzięki konstruktywnemu dialogowi pomiędzy operatorem a władzami Grenlandii”. Firma poinformowała, że po „spotkaniach pomiędzy kierownictwem projektu i regulatorami oraz organami nadzorczymi Grenlandii” projekt początkowo zostanie ograniczony do jednego odwiertu zamiast dwóch, co określono jako „najbardziej odpowiedzialne rozwiązanie”.
W opublikowanym we wtorek oświadczeniu spółka poinformowała, że po rozmowach z licencjobiorcą uznaje, iż „złożoność projektu będzie wymagała bardziej rozbudowanego, kompleksowego procesu analizy”. „Partnerzy pracują teraz nad harmonogramem uzyskania pozwolenia, celując w okres zimowy 2027 r.” — dodano.
Powiązania z Białym Domem
Jak wynika z ustaleń „The Guardian” i duńskiego portalu Danwatch, Greenland Energy współpracuje z kilkoma osobami, które mają pośrednie powiązania z administracją Białego Domu i samym prezydentem.
Zgodnie z dokumentami amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) z maja, miliarder i szef funduszu hedgingowego Citadel, Kenneth Griffin, nabył 9,3 proc. udziałów w Greenland Energy. Choć Griffin obecnie znany jest jako jeden z głównych krytyków prezydenta na Wall Street, „The Guardian” przypomina, że w 2025 r. przekazał on mln dolarów na komitet inauguracyjny Trumpa. W czerwcu firma ogłosiła także, że do jej zarządu dołączyła Carol Craig. Jej firma zbrojeniowa, Sidus Space, brała udział w przygotowaniach do planowanego przez Trumpa systemu obrony przeciwrakietowej pod nazwą Golden Dome.
Przewodniczący Greenland Energy, Larry Swets, współpracował wcześniej z Paolo Tiramani — biznesmenem, który twierdzi, że przekazał 10 mln dolarów na projekt sali balowej Białego Domu. Jak podaje „The Guardian”, żona Swetsa zamieszczała w mediach społecznościowych zdjęcia, które wyglądają na wykonane w znajdującej się na Florydzie posiadłości Trumpa, Mar-a-Lago. Sam Swets zaprzecza jednak bliższym relacjom z prezydentem. Greenland Energy zatrudniła także Phila McGrawa, znanego jako Dr. Phil, do poprowadzenia sześcioodcinkowego cyklu dokumentalnego o projekcie wiertniczym. Dr. Phil zasiadał wcześniej w powołanej przez Trumpa Komisji Wolności Religijnej i wielokrotnie pojawiał się na wydarzeniach wspierających prezydenta lub jego politykę.
„Seria dokumentalna będzie relacjonować historyczny projekt Greenland Energy w Jameson Land Basin oraz planowaną kampanię wschodniej Grenlandii na 2026 r., czyli pierwsze współczesne odwierty na lądzie w tym kraju” – podano w czerwcowym komunikacie prasowym. „Arctic adventure series ma pokazać nie tylko misję współczesnych poszukiwaczy ropy, ale także ludzi i charakter samej Grenlandii”.
Trump wciąż chce Grenlandii
Prezydent USA już podczas swojej pierwszej kadencji wyraził chęć zakupu Grenlandii, co w kolejnych latach było źródłem stałych napięć transatlantyckich. W grudniu 2024 r. Trump określił „posiadanie i kontrolę” nad Grenlandią jako „absolutnie niezbędne” i przekonywał, że terytorium to ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego i energetycznego USA.
W marcu ubiegłego roku Trump nie wykluczył użycia siły militarnej do przejęcia wyspy, a podobne wypowiedzi w trakcie jego prezydentury niepokoiły zarówno sojuszników USA w Europie, jak i amerykańskich polityków. Prezydent groził nawet sojusznikom nałożeniem ceł za odmowę wsparcia przejęcia Grenlandii, choć w styczniu wycofał się z tego planu po osiągnięciu „ramowego porozumienia” w sprawie przyszłego statusu wyspy.
Przedstawiciele Grenlandii i Danii odrzucili możliwość przejęcia wyspy przez USA, a od początku roku wszystkie trzy strony pracują nad kompromisem mającym uwzględnić zarówno amerykańskie obawy związane z bezpieczeństwem Arktyki, jak i kwestie suwerenności. Mimo to Trump wciąż publikuje w internecie zdjęcia i wypowiedzi sugerujące, iż uważa kontrolę nad Grenlandią za istotną dla bezpieczeństwa USA, a niedawno podczas rozmowy z prezenterem radiowym Stevem Gruberem stwierdził, że jego zdaniem uda się to osiągnąć jeszcze przed końcem jego drugiej kadencji.
Plany wydobywania ropy
Chociaż na Grenlandii nie prowadzi się jeszcze komercyjnego wydobycia ropy, uważa się, że terytorium to skrywa znaczne, niewykorzystane złoża ropy i gazu. Amerykańska Służba Geologiczna (USGS) szacowała wcześniej, że tylko północno-wschodnia Grenlandia może zawierać około 31 mld baryłek ekwiwalentu ropy (BOE) w postaci surowca nadającego się do technicznego wydobycia — ropy, gazu i kondensatów.
Specjalny wysłannik Trumpa do Grenlandii, republikański gubernator Luizjany Jeff Landry, podczas przeprowadzonej w maju rozmowy dla Fox News powiedział, że Grenlandia „już teraz mogłaby eksportować 2 mln baryłek ropy dziennie” i że mogłoby to złagodzić wywołaną wojną w Iranie presję na dostawy surowca.
Firma Greenland Energy powstała w ubiegłym roku i koncentruje się na wykorzystaniu, jak to określa, „ogromnego potencjału węglowodorowego terytorium dzięki innowacyjnym poszukiwaniom”. Głównym celem firmy jest licząca 8100 km kw. Jameson Land Basin, którą przedsiębiorstwo opisuje jako „jeden z ostatnich (jeśli nie ostatni) bardzo perspektywicznych, lecz wciąż całkowicie niewywierconych basenów na świecie, mający wyraźne powiązania geologiczne z Morzem Północnym i skalą porównywalną z największymi regionami roponośnymi globu”.
W 2021 r. władze Grenlandii ogłosiły, że zaprzestają wydawania nowych licencji na poszukiwanie ropy i gazu, de facto zakazując tej działalności ze względów środowiskowych. Jednak realizacja obecnego projektu była możliwa dzięki wcześniej udzielonej licencji, przyznanej pierwotnie firmie White Flame Energy, która wraz z prawami została w 2024 r. przejęta przez spółkę 80 Mile. 80 Mile pozostaje formalnym licencjobiorcą Jameson Land Basin, lecz Greenland Energy przejmie większościowy pakiet udziałów w zamian za przekazanie 60 mln dolarów oraz realizację „planowania technicznego, przygotowania operacyjnego, logistyki i ogólnej koordynacji przedsięwzięcia”.
Firma zapowiada rozpoczęcie prac
Jak napisano w ostatnim liście do akcjonariuszy firmy Greenland Energy, „niedawne spotkania na wysokim szczeblu między kierownictwem projektu a regulatorami i organami nadzoru Grenlandii przebiegają konstruktywnie i jesteśmy zadowoleni z postępów w uzyskiwaniu pozostałych niezbędnych zgód na rozpoczęcie odwiertów”.
Tymczasem oficjalny komunikat Ministerstwa Przemysłu i Zasobów Naturalnych Grenlandii podkreśla, że nie wydano żadnych pozwoleń na wydobycie ropy, projekt wciąż znajduje się „na etapie poszukiwań”, a przed dopuszczeniem do odwiertów konieczne są jeszcze m.in. badania wstępne oraz konsultacje społeczne. Biorąc pod uwagę przewidywany harmonogram, grenlandzki urząd ds. surowców mineralnych powiedział portalowi Danwatch, że nie wierzy, by firmie udało się uzyskać wymagane zgody do końca 2026 r., zarówno na transport sprzętu, jak i rozpoczęcie odwiertów — co Greenland Energy obecnie zapewnia.
— Greenland Energy pozostaje zaangażowana w odpowiedzialną realizację programu poszukiwań ropy, zgodnie z procedurami regulacyjnymi Grenlandii oraz w pełnej współpracy z miejscowymi władzami — powiedział we wtorek prezes firmy, Robert Price. — Działanie w Arktyce wymaga cierpliwości, elastyczności oraz długofalowego podejścia. Wykorzystamy ten czas na doprecyzowanie planów i pogłębianie relacji z lokalnymi społecznościami, partnerami strategicznymi i odpowiednimi urzędami. Działania Greenland Energy Company w Grenlandii utwierdzają mnie w przekonaniu o potencjale tego kraju, jego mieszkańców oraz perspektywach odpowiedzialnego rozwoju zasobów naturalnych w dłuższej perspektywie.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

