Informację o sygnowanym przez Zełenskiego dokumencie umieszczono w niedzielę na stronie internetowej Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy.
W sobotę, występując na dorocznym Forum Weteranów w Kijowie, prezydent Ukrainy ponownie oświadczył, że w Panteonie upamiętnione zostaną postaci, które poprzez swoją działalność na rzecz niepodległości „dają dziś Ukraińcom natchnienie, aby byli silni”. -Silni znaczy wolni – powiedział.
Zełenski powtórzył, że tylko Ukraińcy będą decydowali o tym, kto znajdzie się w Panteonie. „Ukraiński Panteon na pewno powstanie i tylko Ukraińcy będą decydowali o tym, kto jest dla nas bohaterem” – oświadczył.
Ukraiński Panteon Narodowy. Zełenski podpisał ustawę
Ustawę o utworzeniu Ukraińskiego Panteonu Narodowego przyjęto 1 lipca przez Radę Najwyższą Ukrainy.
Projekt poparło 287 ukraińskich deputowanych, nikt nie zagłosował przeciw. Panteon ma powstać w Kijowie i służyć upamiętnieniu osób, które wniosły szczególny wkład w budowę ukraińskiej państwowości, obronę niepodległości, kulturę i naukę.
Po głosowaniu przewodniczący Rady Najwyższej Rusłan Stefanczuk mówił, że będzie to miejsce, w którym spoczną „najlepsi synowie i córki” Ukrainy.
Ustawę zainicjował Zełenski. Prezydent argumentował wówczas, że Ukraińcy mają prawo samodzielnie decydować, komu okazują wdzięczność i których bohaterów otaczają szacunkiem.
Ukraiński Panteon Narodowy wywołał emocje w Polsce
Kwestia tego, kogo Ukraina zamierza uhonorować w Panteonie Narodowym, już wcześniej wzbudziła zainteresowanie w Polsce.
Po przedstawieniu projektu Mykyta Poturajew, jeden z jego inicjatorów i deputowany partii Sługa Narodu, informował, że nie powstała jeszcze ostateczna lista osób, które zostaną upamiętnione. Nie wykluczył jednak, że znajdzie się na niej Stepan Bandera.
Dyskusja zbiegła się wówczas z innym sporem dotyczącym ukraińskiej polityki historycznej. Zełenski nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Zbrojnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”.
Decyzja spotkała się z krytyką w Polsce. Negatywnie ocenili ją między innymi premier Donald Tusk, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak–Kamysz oraz polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.


