Do takich pomysłów często popycha czysta desperacja, ale co z tego? Polska mierzy się z bezdennym deficytem – w kraju brakuje od 80 tys. do nawet 200 tys. kierowców – równo we wszystkich województwach. Dotyczy to w szczególności kierowców pojazdów ciężarowych (TIR, kat. C+E), autobusów oraz motorniczych. W kolejce po kierowców stanęło też wojsko – chodzi o kolejne 200 tys. osób.


Blokowanie kariery zawodowej pracowników może być elementem tej układanki – rozpaczliwą próbą obrony interesów przewoźników i niemieckiej sieci sklepów Lidl. Transport towarów do sklepów nie odbywa się przecież w Polsce za pośrednictwem kolei, tylko ciężarówkami.

Lidl i przewoźnicy w kleszczach rynku pracy – pomysł na biznes


UOKiK wkroczył do siedziby sieci sklepów Lidl za zgodą sądu. Przeszukania odbyły się także w czterech firmach przewozowych współpracujących z niemiecką siecią: Omega Pilzno w Pilźnie, spółek z grupy Van Group (Van Cargo, Kurier w Łukowie, Podlasie w Łukowie), Firmy Transportowo-Spedycyjnej Zbigniew Ratajczak w Bogucinie oraz Dar-Pol Dariusz Kulesza w Ochudnie.


Urząd jest zdania, że przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Lidla zawarli pakt, na mocy którego nie konkurowali między sobą o kierowców. W praktyce mogło to oznaczać, że po prostu nie zatrudniali kierowców z firm uczestniczących w zmowie.


Sama sieć Lidl mogła stosować mechanizm blokowania wjazdu na teren swoich centrów dystrybucyjnych kierowcom, którzy zmienili pracodawcę i próbowali pracować dla innego przewoźnika realizującego zlecenia dla tej sieci sklepów. Porozumienie mogło też zabraniać większym spedytorom i firmom transportowym przejmowania mniejszych podwykonawców.


– Zmowy na rynku pracy są nie tylko naganne etycznie – są przede wszystkim nielegalne. W ich wyniku pracownicy nie mogą zmienić miejsca zatrudnienia, a pracodawcy nie muszą poprawiać warunków pracy, np. podwyższać wynagrodzenia czy przyznawać dodatkowych świadczeń – tłumaczy Tomasz Chróstny, prezes UOKiK. Urząd na razie prowadzi postępowania „w sprawie”, a nie przeciwko konkretnym firmom czy osobom, ale to się w każdej chwili może zmienić pod wpływem lektury zarekwirowanych dokumentów.

Długi transportowców to miliardy złotych do zwrotu


Kolejnym graczem zmieniającym drogowy układ sił jest armia. W 2026 roku wojsko chce powołać na ćwiczenia nawet 200 tys. kierowców w ramach pasywnej rezerwy. Powołania mają objąć osoby do 55 roku życia z prawem jazdy kategorii C i D. Szkolenia mają trwać od kilku dni do ponad miesiąca. Tylko co wtedy z przewozem zakontraktowanych już towarów?


W takiej syuacji przepisy przewidują rekompensaty dla pracowników powołanych na szkolenia, ale nie obejmują zatrudniających ich przedsiębiorstw i firm. A brak pracowników może się szybko przełożyć na opóźnienia w realizacji zadań, i w konsekwencji także na straty finansowe i konieczność zapłacenia kar umownych.


A długi branży transportowej rosną lawinowo. W kwietniu 2026 roku o 69 mln zł wobec kwietnia 2025 roku – wynika z raportu przygotowanego przez Krajowy Rejestr Długów. Łączny dług tej branży sięga już 1,66 mld zł, z tego 79 proc. mają do oddania przewoźnicy drogowi – 23,4 tys. przewoźników ma do pilnego zwrotu 1,32 mld zł. Chodzi o zapłatę z paliwo i raty kredytów oraz leasingu i ubezpieczeń.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version