-
Sekretarz generalny NATO zaproponował, aby państwa członkowskie przekazywały 0,25 procent PKB na wsparcie Ukrainy, co wywołało zdecydowany sprzeciw niektórych krajów, takich jak Francja i Wielka Brytania.
-
Według szacunków zaakceptowanie tej propozycji spowodowałoby wzrost rocznej pomocy wojskowej dla Ukrainy do 143 miliardów dolarów, podczas gdy w ubiegłym roku wyniosła ona 45 miliardów.
-
Sugestia przeznaczenia części PKB na pomoc Ukrainie była już wcześniej zgłaszana przez prezydenta Zełenskiego, jednak obecnie jest jednym z kilku rozważanych pomysłów przez NATO, a jej przyjęcie wydaje się mało prawdopodobne.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Szef NATO Mark Rutte zwrócił się do sojuszników z prośbą o przeznaczenie 0,25 proc. PKB na rzecz Ukrainy, starając się w ten sposób złagodzić rosnące napięcia dotyczące pomocy dla Kijowa – informuje Politico.
Sekretarz generalny miał poruszyć tę kwestię na zamkniętym spotkaniu ambasadorów NATO pod koniec kwietnia – twierdzą dyplomaci. Wypowiedź ta miała być częścią przygotowań do zbliżającego się szczytu NATO w Turcji w lipcu.
– Rutte i wielu z nas chce mieć pewność, że wsparcie dla Ukrainy będzie spójne i przewidywalne – powiedział jeden z dyplomatów.
Wojna w Ukrainie a pomoc dla Kijowa. Ponad 100 miliardów dolarów
Według wyliczeń, do których dotarło Politico, jeśli sojusznicy zaakceptują pomysł Marka Ruttego, roczne przepływy do Ukrainy potroją się i wyniosą w sumie 143 miliardów dolarów.
Dla porównania, w ubiegłym roku Kijów otrzymał od sojuszników z NATO 45 miliardów. Pomoc ta dotyczyła zarówno zakupów broni dla armi, jak i inwestycji w ukraińskie firmy zbrojeniowe oraz inicjatywy NATO mającej na celu zakup amerykańskiej broni dla Ukrainy.
Urzędnicy zaznajomieni ze sprawą tłumaczą, że propozycja Ruttego była częściowo odpowiedzią na frustrację niektórych państw, które twierdzą, że robią znacznie więcej niż inne, aby pomóc Kijowowi.
Kraje nordyckie i bałtyckie, Holandia oraz Polska przeznaczają bowiem na pomoc wojskową dla Ukrainy wyższy odsetek swojego PKB niż wielu innych sojuszników. W tym zestawieniu Europa Południowa „pozostaje niewielkim darczyńcą” – ocenił niemiecki think tank Kiel.
– Państwa, które naprawdę wnoszą duży wkład (w pomoc Ukrainie – red.), za każdym razem podnoszą tę kwotę. A jeśli spojrzymy na liczby, widać wyraźnie, że obciążenie nie rozkłada się równo – powiedziała Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji, po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich w Brukseli.
Wojna w Ukrainie. Rutte i Zełenski jednym głosem
Również szwedzka minister spraw zagranicznych Maria Malmer Stenergard zwracała uwagę, że kraje nordyckie, liczące mniej niż 30 milionów mieszkańców, zapewniają jedną trzecią wsparcia wojskowego w ramach NATO – podczas gdy populacja wszystkich państw Sojuszu to prawie miliard.
Co istotne, propozycja sekretarza generalnego NATO nie pojawia się po raz pierwszy. Już w ubiegłym roku tożsamy pomysł zgłosił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
– Ukraina jest częścią europejskiego bezpieczeństwa i chcemy, aby 0,25 proc. PKB każdego kraju partnerskiego było przeznaczane na nasz przemysł obronny i produkcję krajową – mówił przed rokiem.
NATO a pomoc Ukrainie. Pomysł ma przeciwników
Jednak propozycja ta – która mogłaby odblokować w sumie dziesiątki miliardów dolarów dodatkowej pomocy Ukrainie – już teraz spotyka się z silnym sprzeciwem niektórych członków NATO.
Według Politico największy sceptycyzm przejawiają Francja i Wielka Brytania, co oznacza, że prawdopodobieństwo przeforsowania tej propozycji w obecnej formie jest niewielkie.
Dwaj dyplomaci państw NATO powiedzieli dziennikarzom, że pomysł ustalenia celu określonego jako procent PKB to tylko jeden z kilku pomysłów, nad którymi trwają prace, aby osiągnąć konkretne rezultaty dla Ukrainy na szczycie w dniach 7-8 lipca.
– W Ankarze sojusznicy muszą pokazać Ukrainie, że NATO wspiera ją długoterminowo. To oznacza gotówkę, broń i zaangażowanie polityczne – powiedział jeden z dyplomatów.
-
Budapeszt oburzony po rosyjskim ataku. Wezwali ambasadora
-
Rosja przypuściła zmasowany atak. Zełenski: To nie przypadek


