Konfederacja może nie mieć kandydata w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa. Powód? Zbyt mała liczba podpisów pod listami poparcia.
Zgodnie z kalendarzem wyborczym komitety miały czas do czwartku do godziny 16:00 na złożenie list poparcia do Miejskiej Komisji Wyborczej. Choć wymagany próg wynosił 3 tys. ważnych głosów, sztab Konfederacji dostarczył łącznie niemal 5 tys. Najpierw 3,3 tys., a potem dodatkową pulę 1,6 tys.
Wybory w Krakowie. Co z kandydaturą Bartosza Bocheńczaka?
Weryfikacja ruszyła natychmiast po zamknięciu zgłoszeń. Z ustaleń Interii wynika, że tylko 2950 zweryfikowano jako prawidłowe – do zarejestrowania komitetu brakuje zatem 50 podpisów. Reszta została odrzucona z przyczyn formalnych, głównie dlatego, że wśród popierających znaleźli się mieszkańcy ościennych gmin zamiast samego Krakowa. Aby mieć całkowitą pewność, komisja zaplanowała ostateczne przeliczenie głosów na poniedziałkowy poranek.
– To strasznie dziwne, ale na pewno w poniedziałek będziemy starać się uczestniczyć w tym liczeniu. Jeśli złożyliśmy 5 tys. podpisów, a tylko nie całe 3 tys. są ważne, to coś tam jest nie tak. Chcemy wziąć udział w liczeniu. Jeśli komisja podejmie decyzję o niezarejestrowaniu komitetu, to będziemy się odwoływać, bo nie wyobrażam sobie, żeby komitet nie został zarejestrowany – mówi w rozmowie z Interią Bartosz Bocheńczak.
Wybory w Krakowie. Bartosz Bocheńczak kandydatem Konfederacji
O tym, kto będzie kandydatem Konfederacji, poinformowano już pod koniec maja. To wtedy na Rynku Głównym w Krakowie Sławomir Mentzen (Nowa Nadzieja) i Krzysztof Bosak (Ruch Narodowy) poinformowali, że wybór padł na Bartosza Bocheńczaka. To przedsiębiorca i sekretarz Nowej Nadzei.
Za kandydaturą Bocheńczaka najbardziej optował właśnie Mentzen. To nie przypadek, bo Bocheńczak był szefem jego sztabu wyborczego, kiedy Mentzen walczył o fotel prezydenta Polski.
– Nie znam lepszego kandydata na prezydenta Krakowa – mówił Mentzen podczas prezentacji Bocheńczaka. – Mam wielką nadzieję, że powierzycie mu bardzo ważną rzecz, jedną z najważniejszych jakie macie, czyli wasz Kraków, wasze miasto i sprawicie, że Bartosz Bocheńczak będzie kolejnym prezydentem miasta Krakowa – dodawał.
Sam Bocheńczak ruszył na kampanijny szlak pod hasłem „Odzyskajmy Kraków”, a w jego kampanię zaangażował się Mentzen, który przyjechał do Krakowa w ramach akcji „Mentzen grilluje”. Ta odbyła się na rondzie Mogilskim, a lider Konfederacji i Bocheńczak odpowiadali na pytania Krakowian.
Walka w Nowej Nadziei. Berkowicz kontra Bocheńczak
Tymczasem, jak słyszymy od rozmówców z kręgów Nowej Nadziei, już od początku był problem w zaangażowaniem się w zbiórkę podpisów. O co chodzi? O frakcyjne walki.
W ostatnich wyborach prezydenckich w Krakowie z poparciem Konfederacji startował Kondrad Berkowicz. Polityk uzyskał wtedy 14 854 głosy, co przełożyło się na 5 proc. poparcia. Jeśli w przedterminowych wyborach Bocheńczak uzyskałby lepszy wynik, to dla Berkowicza mogłoby to oznaczać kłopoty.
W przyszłym roku są wybory parlamentarne, a wstępny podział zakłada, że pierwsze miejsce na liście z Krakowa przypadnie Nowej Nadzei, drugie Ruchowi Narodowemu, a trzecie ponownie Nowej Nadzei. Dobry wynik Bocheńczaka w przedterminowych wyborach mógłby oznaczać, że to on zostałby liderem listy, a Berkowicz startowałby dopiero z trzeciego miejsca. W rezultacie ten ostatni mógłby mieć gorszy wynik i nie wejść ponownie do Sejmu.
To dlatego – jak słyszymy z kręgów Nowej Nadziei – Berkowicz miał niechętnie angażować się w zbiórkę podpisów, podobnie jego ludzie, choć oficjalnie Bocheńczaka popiera.
O tym, czy Bocheńczak zostanie zarejestrowany, dowiemy się w poniedziałek. Od decyzji Miejskiej Komisji Wyborczej Bocheńczak będzie mógł się odwołać.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl
-
Zamieszanie na debacie w Krakowie. Radna przyniosła kandydatce KO stołek
-
„Odrzucą sporą część podpisów”. Gibała wskazuje na błąd


