Ministerstwo Rozwoju i Technologii rezygnuje z kontrowersyjnej propozycji dotyczącej spółdzielni mieszkaniowych. Chodziło o pomysł, aby o najwyższej sumie zobowiązań, jakie może zaciągnąć spółdzielnia, decydowała rada nadzorcza. Po krytyce resort wycofuje się z tego rozwiązania.
Oznacza to, że kluczowa decyzja finansowa nadal ma należeć do walnego zgromadzenia członków. Taką informację przekazał podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski.
Rada nadzorcza nie przejmie tej kompetencji
Kontrowersyjny zapis znalazł się w projekcie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz Prawie spółdzielczym. Zakładał on, że uchwały dotyczące maksymalnego zadłużenia spółdzielni miałyby należeć do wyłącznej właściwości rady nadzorczej, chyba że statut przewidywałby inne rozwiązanie.
Uzasadnieniem miało być usprawnienie podejmowania decyzji. Obecnie jednak to walne zgromadzenie określa najwyższą sumę zobowiązań, jaką może zaciągnąć spółdzielnia. Po zmianie kilka lub kilkanaście osób z rady nadzorczej mogłoby decydować o sprawach dotyczących wielomilionowego majątku.
Spółdzielcy ostrzegali przed ograniczeniem praw mieszkańców
Decyzję resortu pozytywnie oceniają przedstawiciele środowisk spółdzielczych. Andrzej Cieślikowski, prezes Stowarzyszenia Spółdzielców Solidarni, wskazuje, że przekazanie tej kompetencji radzie nadzorczej oznaczałoby ograniczenie praw członków.
Podobnego zdania jest Renata Zybertowicz, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia „Niezależni Na Skarpie” w Toruniu. Jej zdaniem o majątku spółdzielni powinni decydować członkowie, ponieważ to oni są jego właścicielami. Ostrzega przy tym, że oddanie takich decyzji radom nadzorczym mogłoby tworzyć poważne ryzyka.
Problemem pozostaje jednak niska frekwencja na walnych zgromadzeniach. Zybertowicz zwraca uwagę, że czasem o bardzo ważnych sprawach decyduje niewielka grupa obecnych osób, często przychylnych zarządowi. Dlatego postuluje wprowadzenie kworum, np. na poziomie 30 proc. wszystkich członków spółdzielni.
Eksperci mówią o demokracji spółdzielczej
Krytycznie do pierwotnego pomysłu odnosił się również Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP. Wskazywał, że przeniesienie decyzji o maksymalnym zadłużeniu na radę nadzorczą podważałoby bezpośredni wpływ członków na najważniejsze sprawy finansowe.
Radca prawny prof. Piotr Pałka ocenia, że to członkowie spółdzielni powinni decydować, który organ ma podejmować tak istotne decyzje. Jego zdaniem obecne rozwiązanie jest zgodne z zasadami demokracji spółdzielczej i pozwala dostosować statut do specyfiki konkretnej spółdzielni.
Ekspert ostrzega też, że zmiana mogłaby wywołać konflikty i podejrzenia wobec rad nadzorczych o nadmierne zadłużanie spółdzielni. Członkowie od lat są przyzwyczajeni do tego, że decyzje o najwyższej sumie zobowiązań zapadają na walnym zgromadzeniu.
Spór o spółdzielnie jeszcze się nie kończy
Wycofanie kontrowersyjnego przepisu nie kończy debaty o przyszłości spółdzielni mieszkaniowych. Nadal wraca problem niskiej aktywności członków, dużych struktur i realnego wpływu mieszkańców na decyzje zarządów.
Resort wycofał się z jednej z najbardziej krytykowanych propozycji, ale projekt zmian wciąż budzi emocje. Dla spółdzielców kluczowe pozostaje to, aby przepisy wzmacniały kontrolę członków nad majątkiem, a nie przenosiły najważniejsze decyzje do węższych gremiów.


