Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy

Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy

15 lutego, 2026
Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw

Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw

15 lutego, 2026
Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę

Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę

15 lutego, 2026
Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

15 lutego, 2026
PIT 2025. Miliony Polaków popełnia ten błąd – Biznes Wprost

PIT 2025. Miliony Polaków popełnia ten błąd – Biznes Wprost

15 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy
  • Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw
  • Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę
  • Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost
  • PIT 2025. Miliony Polaków popełnia ten błąd – Biznes Wprost
  • Norwegia. Awaryjne lądowanie samolotu SAS. Na pokładzie pojawił się dym
  • Karol Nawrocki wspomniał o Waldemarze Żurku. Nazwał go „prawnym terrorystą”
  • Szokujące wyznanie polskiej olimpijki na igrzyskach! „Wolałam to niż cierpieć”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Zalała się krwią, cały podkoszulek był czerwony. A on tłumaczył, że to z miłości
Zalała się krwią, cały podkoszulek był czerwony. A on tłumaczył, że to z miłości
Aktualności

Zalała się krwią, cały podkoszulek był czerwony. A on tłumaczył, że to z miłości

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości20 listopada, 2025

Szczegóły są różne: jeden nagminnie zdradza, drugi woli upokarzać, a trzeci w chwili złości rzuca o ścianę. Ale wszystkim chodzi o to samo – uzależnić od siebie ofiarę tak, by nie była w stanie uciec. I jeszcze wmówić jej, że to z nią jest coś nie tak.

ewsweek w pakiecie Onet Premium

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Nazywałam to robieniem wody z mózgu. Ja jestem bardzo uporządkowana, wiem, gdzie co w domu leży, ale odkąd on się do mnie wprowadził, rzeczy zaczęły ginąć. A potem nagle się pojawiały w innym miejscu. Albo w takim, które przeszukałam sto razy i nie znalazłam. A on wtedy mówił: przecież to zawsze tutaj było, widziałem. No widzisz, jaka ty jesteś roztargniona. A może coś z tobą jest nie tak? Może masz jakieś zaburzenia? – opowiada 45-letnia Agnieszka, wykładowca uniwersytecki z Warszawy. Dziś wydaje jej się, że były partner robił to specjalnie, żeby zaczęła wątpić w swoją pamięć i zdolność oceny sytuacji. – Żeby mnie zaniepokoić, zrobić zamęt w głowie, bo ja rzeczywiście zaczynałam myśleć, że coś jest ze mną nie tak – wspomina.

Innym razem – pamięta – rozwścieczony tym, że on demonstracyjnie wychodzi z domu, a ona go nie zatrzymuje, zawrócił od drzwi, podniósł ją z krzesła i z całej siły uderzył głową w nos. Zalała się krwią, cały podkoszulek był czerwony. Kiedy zaczęła szlochać, ukląkł, objął mocno i strasznie przepraszał. Zapewniał, że zrobił to z miłości, chciał ją mocno i szybko przytulić. „A ty tak niefortunnie uderzyłaś tą swoją główką w moje czoło” – mówił. – I znowu było tak, że zamiast uwierzyć swojemu rozumowi, który wiedział, co naprawdę się stało, wolałam zaufać emocjom. Bo chciałam, żeby mnie tak bardzo kochał. Nawet teraz, jak to opowiadam, cała się trzęsę – mówi.

Kiedy się poznali, on mieszkał jeszcze u przyjaciółki. – Przedstawił mi ją jako bardzo dobrą kobietę, dzięki której w ogóle żyje. Bo z jego relacji wynikało, że jego życie to pasmo nieszczęść, złe kobiety, które robiły mu krzywdę. Ja byłam tą pierwszą, która jest inna. Dobra, delikatna, czuła, wyrozumiała, opiekuńcza, po prostu anioł. I nie taka wariatka jak one. I ja to łyknęłam. Byłam idealną ofiarą: na życiowym zakręcie, bo właśnie się rozwiodłam po długim i nieudanym małżeństwie. I zjawił się on, i pokazał mi, że można być adorowaną, kochaną, nawet wielbioną – wspomina Agnieszka.

I nagle szok: pierwszy wybuch agresji. Krzyk, jakiego nigdy wcześniej nie słyszała. Zignorowała sygnał ostrzegawczy. A potem zamieszkał z nią i niemal natychmiast zaczęła się zabawa w wyprowadzanie się. – Po byle kłótni pakował swoje rzeczy do torby i wychodził z domu. Prosiłam go, by został, ale nie słuchał. Znikał na kilka dni, nie odbierał telefonów. A później wracał do mojego życia, z kwiatami. Nie tłumaczył, gdzie był. Mówił, że mnie kocha, jestem kobietą jego życia. A ja byłam szczęśliwa, że znowu jesteśmy razem. Tak, rozum mówił mi, że będzie coraz gorzej, ale emocje krzyczały: przyjmij go!

– Dlaczego byłam taka ślepa? Dlaczego nie odeszłam, kiedy po raz pierwszy mnie upokorzył? Kiedy po raz pierwszy domyśliłam się zdrady? Kiedy po raz setny skłamał? Dlaczego w ogóle on mi to robił? – Maja Friedrich, tłumaczka z Warszawy, setki razy zadawała sobie te pytania po tym, jak w końcu udało jej się zerwać trwający pięć lat związek z mężczyzną, który regularnie ją zdradzał, patologicznie okłamywał, poniżał i upokarzał. A w końcu doprowadził na skraj załamania nerwowego.

Poznali się na portalu randkowym, potem się spotkali i sprawy potoczyły się bardzo szybko. – Zastosował wszystkie techniki, jakie są przydatne w takich związkach: najpierw bombardowanie miłością, czyli mnóstwo telefonów, maili, propozycji spotkania, nieustające zachwyty, wsłuchiwanie się w moje bolączki. Wyłuskiwanie kompleksów i przedstawianie ich jako mocnych stron. Potem było odzwierciedlenie, czyli interesowanie się tym wszystkim, czym ja się interesowałam. Więc bardzo szybko miałam wrażenie, że to jest człowiek, na którego czekałam całe życie – opowiada Maja Friedrich.

Równie szybko zaczęły jednak docierać do niej sygnały, że nie wszystko jest tak wspaniale, jak jej się wydawało. – Że uwodzi kolejne kobiety, że ma długi. Nie dałam wiary tym informacjom. On sam mnie zapewniał, że to są wszystko kłamstwa mszczących się na nim ludzi, a ja chciałam mu wierzyć. Przecież tak szczerze mi opowiadał o swoich perypetiach życiowych, zalewał się łzami, dlatego pomyślałam, że człowiekowi należy się w życiu druga szansa i ja mu ją dam. Zwłaszcza że po każdym sygnale ostrzegawczym dostawałam tyle troski i miłości, więc traciłam czujność. Nie miałam wątpliwości, że jest człowiekiem, który chce się przy mnie ustabilizować – wspomina.

A mimo wszystko czuła, że przyzwala na coś złego i to nie dawało jej spokoju. – Ale udawało mi się to zracjonalizować, przyjęłam jego perspektywę. Dzisiaj zdaję sobie sprawę, że to nie było trudne, bo on stosował takie metody, że dochodziłam do wniosku, iż wszystko jest w porządku. Po jakimś czasie tych niespójności i kłamstw było jednak tak dużo, że moja intuicja nie dała się już łatwo uśpić. Zaczynałam się domagać dowodów, a z nimi było krucho. Wtedy on wpadał w złość, był agresywny, krzyczał. Potem zaczął znikać. Ale po każdym takim epizodzie były przeprosiny i obietnice poprawy. I tak aż do kolejnego kryzysu – opowiada.

Dzisiaj już wie, że niszczenie jej sprawiało mu przyjemność. Kiedy się poznali – mówi – była wesoła, zaradna, energiczna, dowcipna, odnosiła sukcesy. Z czasem czuła się coraz gorsza. On wygłaszał szydercze komentarze, upokarzał ją i udowadniał, że nie jest taka fajna, jak jej się wydaje. Kiedy już dochodziła do ściany, próbowała z tym skończyć, momentalnie przełączał przycisk i kolejnymi miłosnymi zabiegami przekonywał, żeby z nim została. Zostawała.

– Taka relacja szybko staje się uzależnieniem. Bo zachodzi proces chemiczny oparty na eskalacji stresu, na przemian z okresami szczęścia. To powoduje wyrzuty hormonów: kiedy jest kryzys, jesteś cała nabuzowana adrenaliną, czekasz na uspokojenie. Kiedy ono nadchodzi, eksploduje dopamina. Mózg uzależnia się od tej huśtawki hormonów – tłumaczy Maja Friedrich.

– Odchodziłam od zmysłów, bo ciągle łapałam go na kłamstwach, a on mi wmawiał, że nie mam racji. Czułam się jak wariatka, która ciągle coś podejrzewa i wymyśla. Krótko mówiąc, pierdolnięta jest – mówi 41-letnia Sabina, projektantka z Warszawy.

Po raz pierwszy poczuła się tak już trzy miesiące po tym, jak się poznali. Partner, dość znany dziennikarz, poprosił, by na jego komputerze zrobiła rezerwację w hotelu, akurat zamierzali razem wyjechać. – Odpaliłam kompa, miał tam otwartego Facebooka. I zobaczyłam ciekawe dyskusje z kobietą, którą kilka dni wcześniej poznał w pociągu, opowiadał mi o niej. A teraz pisali do siebie „bejbe”, sprawiali wrażenie, jakby ich coś łączyło. Zapytałam, skąd nagle taka zażyłość? A on na to: to był żarcik, nie ubzduraj sobie czegoś, ona jest brzydka i nieatrakcyjna. Co ty sobie wymyśliłaś? – opowiada.

Oczywiście uwierzyła, bo dlaczego miałby ją oszukiwać? A potem były kolejne zdrady, mnóstwo zdrad. I zawsze powtarzał się ten sam schemat – ona mówiła: „Złapałam cię za rękę”. A on: „To nie moja ręka”.

– A kiedy już naprawdę nie mógł się wyprzeć, twierdził, że zdrada czy kłamstwo nie mają żadnego znaczenia. Pytałam go: „To w takim razie dlaczego to robisz?”. Odpowiadał: „Nie wiem. Krzywdzę siebie i innych. Zostaw mnie, ja się powieszę, bo jestem niezdolny do relacji” – wspomina Sabina.

Czuła się tym potwornie upokorzona. Każde wyjście na miasto to był dla niej stres, bała się, że on coś znowu wywinie: będzie z kimś flirtował na imprezie, że pójdą gdzieś, gdzie ona nikogo nie zna, a on zniknie na godzinę. Kiedy wróci, odpowie na jej pretensje: „Przecież byłaś zajęta rozmową. Miałem stać i patrzeć w sufit?”.

Jest przekonana, że manipulował z pełną świadomością, że celowo wzbudzał w niej zazdrość, by się upewnić, że jej na nim zależy. – On mnie nie chciał stracić, bo mu byłam potrzebna, żeby mógł świecić światłem odbitym. Nikt go nigdy w życiu tak nie uwielbiał, nikt mu nie dał tyle miłości, ciepła. Narcyz, bez dwóch zdań – diagnozuje. Czy wie, że z narcyzem nie można się wiązać? – Teraz już wiem – odpowiada.

Ale wtedy cały jej świat kręcił się wokół niego. A on pilnował, by nie miała zbyt wiele wolności. Cały czas ją sprawdzał, oskarżał, że go zdradza. Była już tak tym wszystkim zgnębiona, że któregoś dnia postanowiła uciec na kilka dni do pustelni.

– Dotarłam do pustelni, oddałam w recepcji telefon, powiedziałam, że chcę się wyciszyć. Już następnego dnia rano recepcjonistka woła mnie: „Ktoś do pani dzwoni”. To był on, nawet tam mnie dopadł. Czułam, że nie ma ucieczki.

Dla Mai Friedrich przełom nastąpił wtedy, gdy poszła z partnerem na terapię dla par. – I zobaczyłam, jak świetnie zmanipulował terapeutkę. Przedstawił wszystko zupełnie inaczej niż w rzeczywistości i był przy tym tak szarmancki, tak uroczy, tak ją uwiódł, że usłyszałam coś, czego ofiara przemocy nigdy nie powinna słyszeć: że wina jest po obu stronach. Od tej pory wiedziałam, że potrafi zmanipulować każdego – opowiada.

Żeby dowiedzieć się, z kim tak naprawdę miała do czynienia, przeczytała większość dostępnych w Polsce i na świecie książek o przemocy emocjonalnej, toksycznych związkach, narcyzach, mizoginach, socjopatach, seksoholikach i osobach o cechach psychopatycznych i ich ofiarach. I w końcu musiała przyznać: ona też była ofiarą przemocy psychicznej.

– Ja się nie uczyłam o psychopatach, bo oni są dosyć nudni, powtarzalni i schematyczni. Postanowiłam się jak najwięcej dowiedzieć o skutkach przebywania w związku z nimi. Szybko zrozumiałam, że przemoc psychiczna nie wydarza się nagle. Jest stopniowana tak, żeby ofiara nie odnotowała momentów, w których przekraczane są kolejne granice. Najpierw będzie jakiś rzekomo niewinny żart na temat niemodnej sukienki, a dopiero później szyderstwa ze wszystkich strojów. Najpierw tylko zerkanie w telefon, ale za chwilę ciągłe przesiadywanie na Facebooku. Przemocowiec nie zacznie od razu ostentacyjnie zdradzać, tylko będzie flirtować z kelnerką, by wysondować, ile partnerka zniesie. A ona na początku będzie odczuwać lekkie zmieszanie, zdziwienie. Intuicja powie jej, że coś jest nie tak, bo czuje się zraniona, ale nie potrafi zidentyfikować przyczyny. Gdy partner się rozzuchwali i będzie ją krzywdził ostentacyjnie, wpadnie w dezorientację. Poczuje się całkowicie bezradna – tłumaczy Maja Friedrich. Mówi zwykle o kobietach, choć wśród ofiar zdarzają się także mężczyźni. Ale to niezwykle rzadko wychodzi na jaw, bo oni wstydzą się do tego przyznać. Kiedy już jakiś się odważy, opowiada o takich samych mechanizmach, tyle tylko że oprawcą jest kobieta.

Długo próbowała znaleźć słowo, które najlepiej opisywałoby ten rodzaj przemocy emocjonalnej. Znalazła: ukryta. Taka, której zaprzecza sama ofiara. Taka, której nie widzi otoczenie, bo przemocowiec bardzo pilnuje, by uchodzić za osobę grzeczną, wrażliwą i dobrą. – I wtedy pomyślałam, że trzeba zacząć wreszcie mówić o tym, jak szkodliwi są tacy ludzie. Postanowiłam więc opisać moje życie z jednym z nich – mówi.

Tak powstała książka „Moje dwie głowy”, podręcznik dla wszystkich, którzy chcą uciec z wyniszczającej relacji z psychofagiem, jak nazwała swojego oprawcę, od greckich słów „psyche” i „fag”, czyli dusza i pasożyt. – Moja książka opowiada o autentycznej wojnie rozsądku z emocjami. Dwie głowy walczą, a ty nie wiesz, po której stronie masz się opowiedzieć.

– Kończyłam ten związek kilkanaście razy. I zawsze było tak samo: płacz, klęczenie na kolanach, łapanie za nogi, żebym nie wyszła z domu, zamykanie drzwi na klucz. Kiedy nie ulegałam, zaczynały się telefony, maile – opowiada Sabina. Wtedy jeszcze jej się wydawało, że to przejaw miłości. Bo skoro tyle razy go odrzuciła, a on ciągle wraca – to musi ją strasznie kochać. Ale czuła, że się pogrąża w szaleństwie, że niczego nie rozumie, nawet samej siebie. Kiedy w końcu zdecydowała się odejść, czuła się jak alkoholik, któremu odebrano wódkę.

– Gryzłam koc, płakałam w poduszkę, uciekałam do ludzi, żeby tylko mu nie odpisać, nie dać znaku życia. Zaparłam się i wytrwałam – opowiada.

Nauczyła się wtedy bardzo ważnej rzeczy: nie próbuj zmieniać mężczyzny, który cię krzywdzi. Nie myśl, że przestanie cię krzywdzić. Pocierp chwilę, ale go sobie odpuść.

Agnieszce pomogły fora internetowe dla kobiet, które przeżyły to samo. – Pokazały mi, że nie jestem sama we wszechświecie. Codziennie je czytałam, szukałam informacji, czy komuś się udało wyjść z takiego związku. Okazało się, że tak, były takie dziewczyny. Mówiły, że trzeba tylko wytrzymać: najpierw dzień, potem tydzień, miesiąc, dwa i trzy. Zero kontaktów, bo tylko ucieczka jest ratunkiem. Po roku będzie super. I w końcu się udało, jestem z siebie tak dumna, że z nim skończyłam. Teraz mogę przenosić góry – uśmiecha się.

Najważniejsze było dla niej – mówi – uświadomienie sobie, że oprawca jest chory psychicznie.

To samo zresztą powiedziała jej terapeutka, dodając, że takich jak on się nie leczy. – Bo żeby terapia mogła przynieść jakiś skutek, sprawca musiałby wiedzieć, że robi coś złego, musiałaby odczuwać wyrzuty sumienia. A on był bardzo z siebie zadowolony – opowiada.

Kolejnym krokiem było zrozumienie, że to wcale nie jest miłość, tylko coś w rodzaju uzależnienia. I że dokładnie tak jak alkohol czy narkotyki może zniszczyć życie, a nawet doprowadzić do śmierci. Postanowiła z nim zerwać. – On oczywiście nie chciał odpuścić, ale z żelazną konsekwencją unikałam kontaktów. Po kilku miesiącach dał mi spokój.

Maja Friedrich dziś już nie zastanawia się, czy sprawcy przemocy wiedzą, co robią. Bardziej interesują ją skutki ich działań, to, co zrobili ofiarom. – One piszą do mnie, z wieloma się spotykałam, wiele wspierałam. Wychodzenie z takiego związku to – jak opowiadają – straszliwa pustka, przerażenie. I nie bardzo wiadomo, czego się chwycić, bo nałóg zabierał im cały czas. Do tego dochodzą obsesyjne myśli o byłym partnerze. Kiedy je poznawałam, były w tym charakterystycznym roztrzęsieniu, drżączce. Jedna z nich napisała mi kiedyś, że się czuje jak złupiony dom. I one tak właśnie się czują – upodlone, gorsze. I potem z fascynacją patrzyłam, jak po wyjściu z takich związków rozkwitają, rozwijają swoje pasje. Jak wreszcie chodzą w pozycji wyprostowanej.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
38

10.09.2018

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Szadkowski: mocno poturbowany „postkomunista” stał się ulubieńcem Polaków [OPINIA]

Szadkowski: mocno poturbowany „postkomunista” stał się ulubieńcem Polaków [OPINIA]

Jaka jest Marta Nawrocka? „Przybrała pozę Świętej Matki Narodu””

Jaka jest Marta Nawrocka? „Przybrała pozę Świętej Matki Narodu””

Majmurek: Nawrocki zmienił ton.  Zadziałał nacisk Amerykanów? [OPINIA]

Majmurek: Nawrocki zmienił ton. Zadziałał nacisk Amerykanów? [OPINIA]

Arek zrozumiał, że na starość grozi mu bieda. Ma do siebie pretensje. „Straciłem 20 lat”

Arek zrozumiał, że na starość grozi mu bieda. Ma do siebie pretensje. „Straciłem 20 lat”

Mają 40 lat i orientują się, że to ostatnia chwila na oszczędzanie. „Za dużo szło na pierdoły”

Mają 40 lat i orientują się, że to ostatnia chwila na oszczędzanie. „Za dużo szło na pierdoły”

Znany ginekolog: to ja jestem pro-life, to ja ratuję kobiety, a nie Kaja Godek

Znany ginekolog: to ja jestem pro-life, to ja ratuję kobiety, a nie Kaja Godek

Żyli razem krótko i nieszczęśliwie. Trudna miłość w międzynarodowych parach

Żyli razem krótko i nieszczęśliwie. Trudna miłość w międzynarodowych parach

Tu kultura jest codziennością. Bielsko-Biała może być wzorem dla reszty Polski

Tu kultura jest codziennością. Bielsko-Biała może być wzorem dla reszty Polski

Amerykański historyk: Jelcyn chciał do NATO, Putin planował rewanż

Amerykański historyk: Jelcyn chciał do NATO, Putin planował rewanż

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw

Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw

15 lutego, 2026
Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę

Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę

15 lutego, 2026
Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

15 lutego, 2026
PIT 2025. Miliony Polaków popełnia ten błąd – Biznes Wprost

PIT 2025. Miliony Polaków popełnia ten błąd – Biznes Wprost

15 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Norwegia. Awaryjne lądowanie samolotu SAS. Na pokładzie pojawił się dym

Norwegia. Awaryjne lądowanie samolotu SAS. Na pokładzie pojawił się dym

15 lutego, 2026
Karol Nawrocki wspomniał o Waldemarze Żurku. Nazwał go „prawnym terrorystą”

Karol Nawrocki wspomniał o Waldemarze Żurku. Nazwał go „prawnym terrorystą”

15 lutego, 2026
Szokujące wyznanie polskiej olimpijki na igrzyskach! „Wolałam to niż cierpieć”

Szokujące wyznanie polskiej olimpijki na igrzyskach! „Wolałam to niż cierpieć”

15 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.