-
Depesza ambasady USA w Polsce ujawniła poważne napięcia w relacjach transatlantyckich po sprzecznych decyzjach administracji USA, dotyczących rozmieszczenia wojsk w Polsce.
-
Według dokumentu, wysłanego przez ambasadora USA Toma Rose’a, polscy urzędnicy doświadczyli poczucia zdrady, rozczarowania i niepokoju z powodu nagłego odwołania oraz częściowej zmiany decyzji o obecności żołnierzy USA.
-
Depesza wskazuje na potencjalne konsekwencje zamieszania, takie jak wzrost presji na rezygnację z amerykańskich systemów obronnych, przyspieszenie integracji obronnej UE kosztem Ameryki oraz wzmocnienie antyamerykańskich narracji w regionie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prezydent USA Donald Trump cofnął decyzję o niewysłaniu wojsk do Polski, jednak – jak wynika z depeszy dyplomatycznej, do której dotarła agencja POLITICO – konsekwencje tej decyzji były poważne.
Sprzeczne komunikaty ze strony amerykańskiej administracji miały przyczynić się do „poważnego szoku politycznego i psychologicznego” w Polsce w ubiegłym tygodniu, po tym jak USA odwołały planowane wysłanie tysięcy żołnierzy do kraju.
Decyzja była najpierw wstrzymana przez Pentagon 13 maja, mimo że około 4000 żołnierzy miało zostać skierowanych do Polski i częściowo do państw sąsiednich. Następnie Donald Trump zmienił stanowisko, ogłaszając wysłanie 5000 żołnierzy, choć – jak podkreślono – nie było jasne, skąd mieliby zostać przerzuceni.
Tom Rose napisał do Marco Rubio. „Polska ma poczucie zdrady”
Według środowej depeszy z ambasady USA w Warszawie polscy urzędnicy uznali odwołanie misji za naruszenie zaufania. Dokument, podpisany przez ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a, wskazuje, że w tym czasie wśród polskich partnerów dominowały emocje „rozczarowania”, „zdumienia” i „prawdziwego niepokoju”.
„Główną reakcją emocjonalną jest poczucie zdrady, szczególnie w świetle wielokrotnych publicznych przedstawień Polski przez prezydenta Trumpa jako najbardziej wiarygodnego i oddanego sojusznika Ameryki w Europie” – stwierdzono w depeszy, której adresatami było m.in. biuro sekretarza stanu Marco Rubio.
W depeszy podkreślono, że do problemu przyczyniła się także niespójna komunikacja amerykańska jeszcze z okresu administracji Joe Biden. Jak przypomniano, Biden zatwierdził rotacyjne rozmieszczenie wojsk po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
„Rotacyjne rozmieszczenia wojsk zainicjowane po inwazji Rosji w 2022 roku nigdy nie miały na celu ustanowienia stałych baz, ale ta rzeczywistość nigdy nie była konsekwentnie ani skutecznie komunikowana publicznie” – czytamy w depeszy. „Tymczasowa obecność rotacyjna stopniowo zaczęła być postrzegana w Polsce jako półtrwała gwarancja bezpieczeństwa, czemu niewiele robiliśmy, aby przeciwdziałać”.
Amerykańscy żołnierze trafią do Polski. Reakcja Białego Domu
Poproszona o komentarz rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly podkreśliła, że decyzja Trumpa wpisuje się w szerszą strategię regionalną.
– Prezydent jednocześnie przywrócił pokój poprzez siłę, a jednocześnie skutecznie zachęcił europejskich sojuszników do wzięcia większej odpowiedzialności za własną obronę – powiedział Kelly. Departament Stanu odmówił komentarza w sprawie depeszy, natomiast rzecznicy Pentagonu odesłali pytania do Białego Domu.
W depeszy przypomniano, że Polska w ostatnich latach znacząco zwiększyła wydatki na obronność, kupując amerykański sprzęt wojskowy o wartości dziesiątek miliardów dolarów oraz finansując obecność około 10 tys. żołnierzy USA na swoim terytorium.
„Prezydent USA często chwalił Warszawę za te działania, mimo napięć z innymi członkami NATO, w tym Niemcami” – podkreśla „Politico”.
Wyciekła treść depeszy Toma Rose’a. Pisał do USA o nastrojach w Polsce
Według ujawnionej depeszy zamieszanie może mieć dalekosiężne skutki, w tym „wzmocnienie presji na odejście od amerykańskich systemów obronnych, przyspieszenie integracji obronnej UE kosztem Ameryki i wzmocnienie antyamerykańskich narracji politycznych i medialnych w całym regionie”.
Depesza ambasady USA w Warszawie zawierała także rekomendacje dotyczące przyszłej obecności wojsk amerykańskich. Jedną z propozycji było ograniczenie dużych, rotacyjnych sił pancernych przy jednoczesnym utrzymaniu „mniejszej, ale wyraźnie trwałej” obecności USA w Polsce.
„Taka obecność mogłaby koncentrować się na dowodzeniu i kontroli, logistyce, obserwacji, rozmieszczeniu sprzętu, utrzymaniu, obronie przeciwlotniczej i zdolności do szybkiego wzmocnienia” – podano.
Jednocześnie wskazano, że „rotacja brygady pancernej co dziewięć miesięcy pozwoliłaby zaoszczędzić miliony dolarów”.


