Jak podało w komunikacie Centralne Dowództwo sił USA (CENTCOM) 2 lutego siły USA „przeprowadziły naloty w Iraku i Syrii” na siły irańskiej Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) i wspierane przez nią bojówki. „Siły zbrojne USA uderzyły w ponad 85 celów, przy użyciu wielu samolotów, w tym bombowców dalekiego zasięgu przylatujących ze Stanów Zjednoczonych” – dodano.
USA rozpoczęły odwet za atak w Jordanii. John Kirby komentuje
Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby powiedział podczas piątkowego briefingu, że trzy z obiektów były zlokalizowane w Iraku, a cztery w Syrii. – Te cele były uważnie wyselekcjonowane, by uniknąć ofiar cywilnych, i oparte na jasnych i niezaprzeczalnych dowodach, że były związane z atakami na amerykańskich żołnierzy w regionie – powiedział.
Dodał, że nie wiadomo dotąd nic o ewentualnych ofiarach, ale pierwsze informacje wskazują, że atak był udany. Zaznaczył też, że USA poinformowały władze Iraku z wyprzedzeniem o uderzeniach. Zaprzeczył jednak, by dochodziło do jakichkolwiek kontaktów i uprzedzania władz w Iranie. Zapowiedział, że do kolejnych ciosów dojdzie „w nadchodzących dniach”.
USA: Nie chcemy wojny z Iranem
Dyrektor ds. operacji Kolegium Połączonych Szefów Sztabu gen. Douglas Sims również stwierdził, że pierwsze dane sugerują, że rakiety trafiły w pożądane cele. Dodał, że czas uderzenia został wybrany ze względu na pogodę. Sims stwierdził, że uderzeń dokonano z pełną świadomością, że w obiektach mogą znajdować się członkowie irańskich Strażników Rewolucji i wspieranych przez nich milicji.
Pytany o to, dlaczego USA zdecydowały się nie uderzać cele wewnątrz Iranu – mimo że Waszyngton uznaje Teheran za ostatecznie odpowiedzialnego za serię ponad 160 ataków na siły USA w regionie – Kirby zaznaczył, że USA nie chcą wojny z Iranem, zaś celem uderzeń jest „zatrzymanie tych ataków” i pozbawienie irańskich Strażników Rewolucji zdolności do wyprowadzenia kolejnych ciosów.
– Nie chcemy widzieć ani jednego ataku na nasze siły – zaznaczył Kirby. Sims ocenił, że piątkowe uderzenie znacząco zdegradowało siły wspieranych przez Iran grup. Stwierdził też, że nie ma informacji o jakimkolwiek odwecie z ich strony.
Joe Biden: Jeśli skrzywdzisz Amerykanina, odpowiemy
Piątkowe uderzenia to pierwsza, lecz nie ostatnia fala bombardowań w odwecie za atak wspieranych przez Iran bojówek na bazę Tower 22 w Jordanii, który zabił trójkę amerykańskich żołnierzy i ranił co najmniej 40 innych.
Prezydent Stanów Zjednoczonych zabrał także głos po piątkowych atakach. „Tego popołudnia, na mój rozkaz, siły zbrojne USA uderzyły w obiekty w Iraku i Syrii używane przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i powiązane bojówki do atakowania sił USA. Nasza odpowiedź rozpoczęła się dziś. Będzie kontynuowana w wybranym przez nas czasie i miejscu” – napisał w oświadczeniu prezydent.
Jak jednak zaznaczył, Stany Zjednoczone nie szukają konfliktu na Bliskim Wschodzie. „Ale niech wszyscy, którzy chcą zadać nam krzywdę, wiedzą to: jeśli skrzywdzisz Amerykanina, odpowiemy” – dodał Biden.














