Po ogłoszonej przez wicemarszałkinię Sejmu Monikę Wielichowską przerwie wznowiono obrady. Sprawozdanie Komisji Zdrowia o rządowym projekcie ustawy prawo farmaceutyczne przedstawił przewodniczący ZDR. – Poseł Bogucki [Prawo i Sprawiedliwość – red.] wnioskował, by debatę przenieść na godzinę 23, żeby debaty nie słuchały dzieci – zaczął Bartosz Arłukowicz (Koalicja Obywatelska)
Jak opisał, Bogucki „zwierzył się” komisji ze swoich „wspomnień o małym, objazdowym kinie na niewielkiej wsi, gdzie puszczano filmy dla dorosłych”. Bogucki kontynuował w ironicznym tonie. – Komisja nie doszła, (…) dlaczego godzina 23 jest godziną graniczną dla posła Boguckiego, gdy może rozpocząć myślenie o „tabletce po” – mówił.
Bogucki: Cztery razy zostało wymienione moje nazwisko, chociaż nie byłem na tej komisji
Następnie do rozpoczęcia debaty wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak zaprosił „w trybie sprostowania” posła Zbigniewa Boguckiego z Prawa i Sprawiedliwości. – Cztery razy zostało wymienione moje nazwisko, chociaż nie byłem na tej komisji. I dlaczego pan się tak uśmiecha, panie pośle [mówił, zwrócony do Arłukowicza – red.]. Pan robi to absolutnie świadomie z jednego tylko powodu – stwierdził.
Następnie zwrócił uwagę, że obaj są „z jednego miasta”, ze Szczecina. – Wtedy, kiedy ogłosiłem start w mojej kampanii, pan chce specjalnie, w sposób absolutnie haniebny i świadomy. (…) Taka jest część państwa zwolenników, żeby później mówić, że to chodziło konkretnie o mnie. No uśmiecha pan się. Nie wstyd panu? (…) Proszę o taką elementarną uczciwość – odpowiedział poseł PiS.
Doszło do pomyłki. Arłukowicz: Mnie nie chodziło tego Boguckiego
Tu warto wyjaśnić, że Arłukowicz nie miał jednak na myśli Zbigniewa Boguckiego, ale Jacka Boguckiego, również z PiS. Szef ZDR ponownie stanął na mównicy. – Chciałem powiedzieć, o którego Boguckiego mi chodziło. (…) Mnie nie chodziło tego Boguckiego, co teraz już prowadzi kampanię i powiesił bilbordy, na których chowa logo PiS-u, bo się go wstydzi. Mnie chodziło o tego Boguckiego, co nam dzisiaj opowiadał o tym małym, objazdowym kinie wiejskim, w którym puszczano filmy dla dorosłych. (…) I biedny Bogucki od filmów nie mógł sprostować tego, co powiedział Bogucki od bilbordów bez logo – dodał.
Następnie dalej nawiązał do wątku o „kinie”, w kontekście działań ubocznych „tabletki po”. – [Posłowie PiS – red.] wymieniali, straszyli: tiry, kina – tak się boicie o tych młodych ludzi, o te młode dziewczyny w Polsce. (…) „Tabletka dzień po” nie, bo może brzuch zaboli, bo może nudności będą, ale lać kobiety pałami, psikać gazem to już tak?! – mówił Arłukowicz.
„Stać pana na więcej”
Niedługo później na mównicy po raz kolejny stanął poseł Zbigniew Bogucki. – Kiedy pan poseł Arłukowicz był ministrem zdrowia [w latach 2011-2015 – red.], to tak bardzo o kobiety się nie troszczył. Nie przedstawiał się jako rycerz praw kobiet i zdrowia kobiet. (…) Dlaczego pan się dopuszczał takiej manipulacji, takich insynuacji – czterokrotnie wymieniając moje nazwisko, chociaż nie dotyczyło to moich wypowiedzi, specjalnie nie używał pan mojego imienia. (…) Dlaczego pan, panie pośle, kłamie, kiedy mówi pan, że powiesiłem bilbordy, skoro tych bilbordów nie ma – powiedział.
Na koniec nawiązał do swojego startu w wyborach samorządowych 2024, które odbędą się 7 kwietnia. Bogucki chce zostać prezydentem Szczecina, o czym poinformował media kilka dni temu. – Czy naprawdę was tak strach obleciał, że ogłosiłem swoją kandydaturę w wyborach na prezydenta Szczecina, że uciekacie się do takich kłamstewek, manipulacji. (…) Stać pana na więcej, niż być takim tanim cwaniaczkiem i kłamczuszkiem – zakończył gorzkimi słowami.














