– Jeździłem po Polsce i odpowiadałem na pytania, które zadawali mi Polacy. A oni pytali mnie o bezpieczeństwo, migrację, zasobność swojego portfela, jakim będę prezydentem i o współpracę z rządem – stwierdził Trzaskowski zapytany o to, czy nie uważa, że w czasie kampanii próbował zbyt bardzo zdobyć głosy konserwatywnych wyborców.
– Kiedy ktoś w kampanii wyborczej ma przekonać do siebie co najmniej 51 proc. rodaków, skupia się na tym co jest dla nich ważne, to wtedy nasz mainstream, nasi komentatorzy się oburzają, że ktoś zdradził swoje ideały – dodał.
Rafał Trzaskowski apeluje do zwolenników. „Przestańcie się nabijać z Nawrockiego”
Prezydent Warszawy stanął również w obronie Karola Nawrockiego, którego niektóre zachowania budzą żarty wśród jego przeciwników politycznych.
– Kiedy ja widzę, jak bardzo wielu naszych zwolenników, ale nie tylko, patrząc na prezydenta Nawrockiego nabija się z tego, że używa snusu, mówi tak jak mówi po angielsku i ma taką jak ma postawę, a rano robi zdjęcia jak jest na siłowni, to ja rozumiem, że się niczego nie nauczyliśmy, bo się okazuje, że 51 proc. albo więcej Polek i Polaków nie ma z tym żadnego problemu – stwierdził Trzaskowski.
– Przestańcie się nabijać, że pan prezydent nie mówi perfekcyjnie po angielsku, zastanówmy się czy ma coś do powiedzenia. Przestańmy nabijać się z tego, że uwielbia snus, bo to nie jest problem dla większości Polaków – zaapelował.
Stanął również w obronie Donalda Tuska, gdy został zapytany, czy obecnego premiera powinien zastąpić wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski. – Dzisiaj Donald Tusk jest premierem, ma na swoich barkach pełną odpowiedzialność i szczerze powiedziawszy nie widzę nikogo lepszego – powiedział prezydent Warszawy.
Trzaskowski mówi o błędach w kampanii. Wskazał na debatę
Rafał Trzaskowski został zapytany o błędy jakie popełnił w kampanii wyborczej. Prezydent Warszawy wskazał przede wszystkim debatę w Końskich. – Poddałem się presji – stwierdził. Jak dodał, według niego „powinna być jedna debata prezydencka w pierwszej turze i jedna w drugiej turze”.
Skrytykował również formułę, w której wszyscy kandydaci mają minutę na odpowiedź na to samo pytanie. – (To – red.) sprowadza wszystkich do (niskiego – red.) poziomu, bo wszyscy klepią te same formułki. Okazuje się wtedy, że ktoś kto ma wiedzę i umiejętności wypada tam samo jak ktoś, kto się nauczył minutowej odpowiedzi na pamięć – stwierdził Trzaskowski.
Według niego problemem jest również fakt, że obecnie popularne są przede wszystkim ruchy antysystemowe. – Dzisiaj są trendy antyestablishmentowe, trendy na pokazywanie środkowego palca tym, którzy rządzą i na tych, którzy mają proste odpowiedzi na bardzo trudne pytania – powiedział.
– To jest kwestia komunikowania się z wyborcami. Dzisiaj nie wygrywa ten, który przesiaduje w studiach telewizyjnych, tylko ten, który ma dobry kanał dotarcia na YouTube, który spotyka się bezpośrednio z wyborcami, który przez 20 minut mówi dokładnie to samo, wsiada na hulajnogę i jedzie dalej. Nie musi mówić w sposób porywający, ciekawy i wielce oryginalny – dodał.
– Ja dałem z siebie maksa. Pracowałem przez osiem miesięcy od rana do nocy. Jeżeli zapytacie mnie, czy popełniłem jakiś gruby błąd, miałem dużą wpadkę, to wydaje mi się, że nie. Ale czy to znaczy, że nie można było zrobić lepiej pewniej rzeczy? Oczywiście, że można było, tylko trzeba to było robić latami – stwierdził Trzaskowski.
Wybory prezydenckie. Rafał Trzaskowski przegrał z Karolem Nawrockim
Trzaskowski był kandydatem Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. W partyjnych prawyborach pokonał wicepremiera i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
W pierwszej turze głosowania 18 maja 2025 prezydent Warszawy zajął pierwsze miejsce, uzyskując 31,36 proc. (6 147 797 głosów) poparcia. Za nim uplasował się kandydat popierany przez PiS – Karol Nawrocki.
W drugiej turze, która odbyła się 1 czerwca, Trzaskowski przegrał z Nawrockim, zdobywając 49,11 proc. głosów. Kandydat popierany przez PiS otrzymał 50,89 proc.
Artykuł jest aktualizowany.













