W skrócie
-
Ks. Dariusz Wachowiak krytycznie odniósł się do niskiej frekwencji na Mszy świętej w swojej parafii, zarzucając wiernym hipokryzję w podejściu do sakramentów.
-
Duchowny podkreślił problem usprawiedliwiania nieobecności na liturgii poprzez szukanie wymówek i winy wśród duchowieństwa.
-
W całej Polsce odbyło się coroczne liczenie wiernych, po raz pierwszy z użyciem elektronicznego systemu, ale pełne dane nie są jeszcze dostępne.
Duchowny post na portalu X rozpoczął od podania wyników liczenia wiernych w parafii św. Brata Alberta w Koziegłowach pod Poznaniem, której jej proboszczem. Jak czytamy, w mszach świętych uczestniczyło tam 609 osób, a frekwencja wyniosła 19,97 procent.
Następnie ks. Wachowiak podzielił się swoimi przemyśleniami w tym obszarze. „Naprawdę jest to żenująca hipokryzja: uznawać się za wierzących, domagać się sakramentów, zaświadczeń typu 'chrzestny’ i nie chodzić regularnie na Mszę niedzielną, tylko wówczas, gdy 'trzeba'” – napisał.
Liczenie wiernych w kościołach. Ks. Wachowiak pisze o „żenującej hipokryzji”
Duchowny dodał także, że „to jest też i 'śmieszne’ i żałosne, iż czasami 'trzeba’ sprawdzać, czy ktoś proszący o sakramenty, rzeczywiście chodzi choćby na niedzielną Liturgię”.
„Dodam, że dziś nie ma znaczenia, czy duchowny się stara, czy nie. Część Polaków zawsze znajdzie wymówkę. Zawsze znajdzie … ważne, by usprawiedliwić swoje religijne lenistwo przez zrzucenie odpowiedzialności na innych (szczególnie na kler)” – podkreślił.
Proboszcz parafii w Koziegłowach swój wpis podsumował w taki sposób: „Bogu dzięki przy tym za prawdziwie wierzących. Wolę pusty kościół, niż pełen diabłów„.
Frekwencja w kościołach 2025. Nie znamy jeszcze pełnych danych
W niedzielę 19 października w polskich kościołach odbyło się coroczne liczenie wiernych obecnych na nabożeństwach oraz przystępujących do komunii. Jak podaje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w tym roku po raz pierwszy na szeroką skalę zastosowano elektroniczny system zbierania danych.
Dane z poszczególnych parafii wciąż spływają. Wstępne szacunki nie są jeszcze dostępne, ale, podobnie jak w poprzednich latach, pełen raport ma zostać publicznie udostępniony, wraz z analizą regionalnych różnic w praktykach religijnych Polaków.














