W skrócie
-
Unia Europejska ustaliła nowy cel: redukcja emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r.
-
Polska, wraz z Czechami, Słowacją i Węgrami, sprzeciwiła się propozycji UE.
-
Kredyty węglowe staną się częścią mechanizmu, umożliwiając krajom częściową kompensację emisji.
Państwa UE zobowiązały się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. względem 1990 r. Za nowym celem klimatycznym UE opowiedziało się 21 państw UE, przeciwko były: Polska, Słowacja, Czechy i Węgry, a Belgia i Bułgaria wstrzymały się od głosu.
Polska oprócz tego, że głosowała przeciwko nowemu celowi klimatycznemu; wywalczyła też opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, czyli unijnego system handlu uprawnieniami do emisji CO2. System ten wejdzie w życie później niż zakładano. Ponadto, w razie wzrostu cen energii klauzula rewizyjna umożliwi obniżenie celu klimatycznego.
Nowy cel klimatyczny UE: Polska i Węgry przeciwko
W ramach celu zredukowania emisji o 90 proc. 5 proc. będą mogły stanowić tzw. międzynarodowe kredyty węglowe, z możliwością zwiększenia o kolejne 5 proc.
Ponadto ministrowie środowiska przyjęli w środę nowe zobowiązanie w ramach porozumienia paryskiego, z którym UE pojedzie na rozpoczynający się w czwartek w Brazylii szczyt COP30. Komisja Europejska zapowie na nim, że do 2035 r. UE zmniejszy emisję w przedziale o 66,25-72,5 proc. w porównaniu z poziomami z 1990 r. W szczycie będzie uczestniczyć przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Międzynarodowe kredyty węglowe to instrument finansowy mający ułatwić UE osiągnięcie celów klimatycznych. Pozwoli na kompensowanie własnych emisji zakupem kredytów na zielone projekty realizowane w krajach trzecich. Duńska prezydencja w Radzie UE zaproponowała, by kredyty węglowe mogły w 2036 r. stanowić 3 proc. całego wysiłku redukcyjnego. Wiele krajów chciało więcej, w tym Polska – 10 proc.
Przyjęcie udziału kredytów węglowych na poziomie 5 proc. z możliwością rozszerzenia o kolejne 5 proc. otwiera drogę do tego, by w 2040 r. skala redukcji emisji w UE musiała wynieść 80, a nie 90 proc.















