PiS broni Zbigniewa Ziobry. Publicznie nie ma wyłomów, ale wśród tych, którzy są na szpicy, słychać gorzkie słowa, że partia dramatycznie „nie dowozi” zwłaszcza w mediach społecznościowych.
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że z nami jesteś!
Foto: Newsweek
Najtwardszą linię obrony wyznaczył sam prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem areszt dla Zbigniewa Ziobry to będzie próba „zamordowania go”. Na sejmowych korytarzach pytany, czy polityk PiS powinien wrócić do Polski, odpowiedział: – Żeby go w istocie zamordowano? Jeżeli ktoś bardzo ciężko chory, kto wymaga stałej, bardzo poważnej opieki lekarskiej jest umieszczany w więzieniu, to jest równoznaczne z wyrokiem śmierci.
I prezes, i szef klubu PiS Mariusz Błaszczak dali znak, że nie można się cofnąć ani o krok. – Robią to osobiście – podkreślają ludzie z PiS. Inaczej być zresztą nie mogło, bo choć w PiS jest wielu krytyków byłego ministra sprawiedliwości, to polityczna konieczność jest taka, aby go bronić.
Na pierwszej linii obrony są druhowie Ziobry z czasu Solidarnej i Suwerennej Polski. To grupa prawie 20 osób. W szpicy jest też poseł Andrzej Śliwka – wyjątkowo bitny poseł. Był oddelegowany do obrony innego posła PiS, który jest ścigany przez prokuraturę, a nawet czasowo był aresztowany – Dariusza Mateckiego. – Wtedy się sprawdził, to teraz też pełni taką funkcję – słyszymy w PiS.





