Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Wybory na Węgrzech. Orban straci władzę, fala komentarzy w Polsce

Wybory na Węgrzech. Orban straci władzę, fala komentarzy w Polsce

12 kwietnia, 2026
Romanowski reaguje na przegraną Orbana. „Nie będę zdradzał adresu” – Wprost

Romanowski reaguje na przegraną Orbana. „Nie będę zdradzał adresu” – Wprost

12 kwietnia, 2026
Czekolada tania już była. Problem zaczyna się dużo wcześniej niż w sklepie

Czekolada tania już była. Problem zaczyna się dużo wcześniej niż w sklepie

12 kwietnia, 2026
Słowacja. Tragedia podczas zawodów szybowców. Zginął Polak

Słowacja. Tragedia podczas zawodów szybowców. Zginął Polak

12 kwietnia, 2026
Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost

Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost

12 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Wybory na Węgrzech. Orban straci władzę, fala komentarzy w Polsce
  • Romanowski reaguje na przegraną Orbana. „Nie będę zdradzał adresu” – Wprost
  • Czekolada tania już była. Problem zaczyna się dużo wcześniej niż w sklepie
  • Słowacja. Tragedia podczas zawodów szybowców. Zginął Polak
  • Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost
  • Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę
  • Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY
  • Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Magda była ofiarą przemocy. „Nigdy nie będę się dziwić, że ktoś nie odchodzi, mimo że jest krzywdzony”
Magda była ofiarą przemocy. „Nigdy nie będę się dziwić, że ktoś nie odchodzi, mimo że jest krzywdzony”
Aktualności

Magda była ofiarą przemocy. „Nigdy nie będę się dziwić, że ktoś nie odchodzi, mimo że jest krzywdzony”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości19 listopada, 2025

Jestem feministką z krwi i kości, a mimo to zawsze, kiedy słyszałam o przemocy, to myślałam: no kurczę, czemu ona od niego nie odejdzie? Po tym, co sama przeżyłam, nigdy już tak nie pomyślę.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Znam mechanizmy przemocy, ale też z własnego doświadczenia wiem, że miłość powoduje, że przestajemy racjonalnie myśleć. Ignorujemy czerwone, pulsujące światło, za to racjonalizujemy zachowania drugiej strony, zrobimy wszystko, żeby je wytłumaczyć.

Można być pedagogiem tak jak ja, można mieć szeroką wiedzę psychologiczną, znać mechanizmy manipulacji stosowane przez osoby z rysem narcystycznym, a i tak nie widzieć, co się dzieje. I tłumaczyć sobie, że przecież już tyle razem stworzyliśmy, tyle poświęciliśmy, nasz związek nie może się rozpaść.

Wszystko nasze

Pochodzę ze Szczecina, mieszkałam tam całe życie, ale kiedy zakochałam się w mężczyźnie z Międzywodzia, przeprowadziłam się do niego. Miał podupadającą smażalnię, gdzie codziennie się upijał. Zaczęłam tam pracować i dostrzegłam niesamowity potencjał tego miejsca. On przestał pić i nazywał mnie kobietą swojego życia, dla której się zmieni. I faktycznie przez pierwsze dwa lata to była bajka. Trzeźwy, zakochany, po prostu nowy człowiek. Przez osiem lat harowałam, bo praca w nadmorskiej restauracji trwa 17 godzin na dobę, dzień w dzień. Spędzałam tam każde swoje urodziny, urodziny moich bliskich, święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc, każdy weekend. Nie było dnia wolnego.

Byłam bardzo zakochana, a on sprytnie odpowiadał na moje kompleksy. Doskonale wiedział, co taka zakompleksiona osoba potrzebuje usłyszeć, żeby oszaleć na jego punkcie. Słyszałam: jesteś moją królową, a to wszystko to nasze królestwo. Więc nie przyszło mi do głowy, że powinnam zadbać o siebie. Nie będę przecież ukochanego prosiła, żeby mi ZUS opłacał. W ramach oszczędności, w miesiącach zimowych, kiedy klientów było drastycznie mniej, kazał mi rejestrować się w urzędzie dla bezrobotnych, żebym była ubezpieczona. Taki był troskliwy. Ja oficjalnie bezrobotna, w praktyce: codziennie byłam sprzątaczką, kucharką, barmanką, kelnerką, zaopatrzeniowcem, marketingowcem…

Nigdy nic

Nie miałam swoich pieniędzy, a on ciągle powtarzał, że przecież wszystko to jest nasze. Kiedy czegoś potrzebowałam, jechaliśmy razem na zakupy i to on płacił przy kasie. Pewnego dnia, kiedy płacił za moje jeansy, pomyślałam: kurczę, coś tu jest nie tak, że nie mogę sobie kupić spodni za własne pieniądze.

A potem uderzyła w nas pandemia i musieliśmy zamknąć restaurację. Oboje byliśmy w stresie, ale on dodatkowo torturował mnie milczeniem. Karał mnie, a ja nie wiedziałam za co. Mówiłam mu: twoje milczenie to przemoc. On rzucał gniewne: o co ci chodzi? Pamiętam, że spędzaliśmy Wigilię u jego siostry, kilka ulic dalej. Było miło, ja roześmiana, w sukience, umalowana. Kiedy wracaliśmy do domu, przestał mówić. Milczał od powrotu z Wigilii do drugiego stycznia. A potem przyszedł i powiedział „cześć” jak gdyby nigdy nic. Malutki domek, w którym mieszkaliśmy, uniemożliwiał mijanie się. Spędziłam tydzień z kukłą, milczącą bez powodu. To naprawdę jest jak wyrafinowana tortura. Jesteś tylko ty i twoje myśli: co ja zrobiłam nie tak?

Wierna jak pies

Nasz związek się rozłaził. On coraz częściej milczał, nie wracał na noc i mówił, że musiał zostać w restauracji, bo było dużo roboty. Wtedy już od dawna ze mną nie sypiał.

Myślałam, że jestem może nieładna, niewystarczająca dla niego, bo nie mam czasu o siebie zadbać. Zrobiłam sobie manicure, makijaż, fryzurę i poszłam na sesję fotograficzną. Ustawił sobie jedno zdjęcie jako tapetę w telefonie, ale mnie nie dotykał.

Nadal łączyła nas jednak smażalnia, ludzie przyjeżdżali do nas, robili sobie zdjęcia, zaczęliśmy dostawać nagrody i wyróżnienia, certyfikat „dobre, bo lokalne”, pisano o nas w przewodnikach. Staliśmy się miejscem kultowym. Tworzyliśmy team.

Jakiś czas później przeszłam trzy operacje na endometriozę. Schudłam, ledwo uszłam z życiem. Kiedy przypadkowo zobaczył mnie nagą w drodze do łazienki, skwitował tylko: „Jezu…Te cycki trzeba zoperować”. Czułam się strasznie. Długo płakałam, patrzyłam na swoje odbicie w lustrze, a łzy kapały mi do zlewu. Do pracy wróciłam o wiele szybciej niż mogłam, dźwigałam skrzynki z napojami, tony zakupów, stałam na nogach całe dnie.

Nasze dziecko

Kiedy taki związek znajduje się już na równi pochyłej, spadasz z dużej wysokości i boleśnie obtłukujesz sobie dupsko. Bo on cię na początku winduje ekstremalnie wysoko, przecież by się nie związał z osobą pospolitą. I jak już siedzisz na tym piedestale, wierząc, że jesteś fantastyczna, to tym bardziej się starasz.

Byliśmy partnerami i mieliśmy wspólne dziecko, którym była ta knajpka. Czasem się komuś zwierzałam, że ciągle pracuję, a nie mam swoich pieniędzy. I słyszałam: co ty z nim robisz? Mówiłam: no przestań, zobacz, ta smażalnia to jest nasze dziecko, nie mogę jej zostawić. Ja ją kochałam. To dzieło mojego życia.

Co zrobił, kiedy zobaczył, że zaczynają mi spadać klapki z oczu? Kupił psa. Mimo że dobrze znał mój negatywny stosunek do kupowania zwierząt. Zawsze uważałam, że psy bierze się ze schroniska, ale tylko wtedy, gdy praca pozwala odpowiednio się nim zająć. Nasza nie pozwalała, a mimo to nie posłuchał mnie i przywiózł szczeniaczka buldoga francuskiego. Takiego mini hipopotamka, którego kocha się od pierwszych sekund. Okazało się, że suczka choruje i ma mnóstwo alergii, więc generuje ogromne koszty. On nigdy nie skąpił pieniędzy na leczenie, ale wizja odejścia i utrzymania już nie tylko siebie, ale też małej — była jak z koszmarów.

Nie odeszłam. To on mnie wymienił na inny model. Kiedy skończyła się pandemia i zaczęliśmy odbudowywać nasze imperium, przestał wracać na noc. Od naszych pracowników dowiedziałam się, że tutaj wieczorami „przychodzi jakaś pani”. Zdradzał mnie z właścicielką pobliskiej restauracji. Wśród wielkich banerów z naszym wizerunkiem, przedstawiających zdjęcia w porcie i na kutrze rybackim, którymi udekorowana była smażalnia.

Zostałam z niczym

Ból, który wtedy czułam, jest mi trudno opisać słowami. Był fizyczny, przeszywający, odbierający oddech. Odkrycie czułych SMS-ów było jak kopniak w splot słoneczny. Pamiętam, że długo płakałam i na przemian krzyczałam w poduszkę. Runął mi świat, czułam się upokorzona, poniżona i co mnie samą zaskoczyło: gdzieś w środku miałam chyba nadzieję, że jeszcze wyjdziemy na prostą. Tak, wiem, jak to brzmi — o słodka naiwności! Mijały dni i tygodnie, a ja byłam wrakiem. Miałam otwarte oczy, a mimo to otaczała mnie nieprzenikniona ciemność. Bolał mnie każdy centymetr ciała.

I nagle, pewnego dnia odebrałam telefon od Marty Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Ja jej wtedy w ogóle nie znam. Owszem, organizowałam pierwsze w historii protesty w Dziwnowie, ale nie byłam członkinią Strajku. A tu dzwoni TA Marta Lempart i mówi, że Strajk ma pomoc psychologiczną, tzw. Psychoalert, i czy może nie potrzebuję skorzystać? Do tej pory nie wiem, która z moich facebookowych znajomych zaalarmowała Strajk.

Kiedy się otrząsnęłam z szoku, odpowiedziałam, że tak, potrzebuję pomocy. Łączyłam się z psychoterapeutką i opowiadałam jej, co przeżywam. Bardzo mi pomogła. Gdyby nie ta terapia i to, że zaczęłam brać znowu leki na depresję, to nie wiem, czy bym dziś żyła. Telefon Marty uratował mi życie.

Udało się

W tym czasie nowa para zakochanych bardzo chciała zamieszkać w naszym domku, który oczywiście oficjalnie należał do jego matki. On nie przebierał w słowach: kilka awantur nagrałam, ale nie jestem w stanie ich przesłuchać. Ten krzyk był przerażający, a obelgi i wulgaryzmy kierowane w moją stronę raniły jak noże.

Byłam już wtedy odrobinę silniejsza i miałam wizję odejścia z chorym psem, którego kocham nad życie. To mi dodało odwagi. Powiedziałam: jeśli myślisz, że odejdę tak, jak stoję, to jesteś w błędzie. Zanim zaczniesz nowe życie, dokończ to poprzednie. Pracowałam tu 8 lat bez pensji.

Migał się i zwodził mnie kilka tygodni. Raz ignorował, raz zastraszał. To była gehenna. Nigdy nie zaszczyciłam jego nowej partnerki nawet jedną rozmową. Omijałam jej restaurację szerokim łukiem, co proste nie jest, bo Międzywodzie to mała wioska. Ona za to jeździła za mną, zatrzymywała się obok mnie na ulicy i groziła śmiercią moim kotom (które wysterylizowane, mieszkały przy naszej restauracji, w domku, który dla nich zbudowałam). To mnie przeraziło, więc do wszystkich spraw, które miałam na głowie, doszło jeszcze znalezienie domów dla czterech kotów. Co — dzięki najcudowniejszym na świecie ludziom — udało się.

Koniec piekła

W końcu przywiózł mi 40 tysięcy. Rzucił i powiedział: „masz czas do czwartku, żeby się stąd wynieść”. Na naszą suczkę, którą kiedyś nazywał „córeczką”, nawet nie spojrzał. Spakowałam się do smażalnianego, zdezelowanego auta (bo swoje sprzedałam podczas pandemii, a cały plik kasy oddałam jemu) i wróciłam do ojca.

Miałam 39 lat. Czułam się potwornie, a jednocześnie cudownie, że już mnie nie ma w tym piekle. Brałam leki, miałam te 40 tys. i życzliwych ludzi wokół siebie. W smażalni poznałam wielu prawdziwych przyjaciół. Dzwonili z drugiego końca Polski, pytali, ile mi pożyczyć? Nie chciałam pożyczać, ale świadomość, że nie jestem sama, bardzo mi wtedy pomogła.

Teraz mieszkam w malutkim drewnianym domu, razem z moim pieskiem. Żeby się utrzymać w tygodniu pracuję jako copywriterka w Strajku Kobiet, a w weekendowe noce prowadzę taksówkę. Dzięki temu mogę opłacać leki i wizyty u weterynarzy. Mogę też realizować swoje recepty, których jest niemało. Jestem niezależna. Miło jest dostawać pieniądze za swoją pracę, nawet jeśli są niewielkie. Praca pozwoliła mi uwierzyć, że jeszcze się do czegoś nadaję. Jesteśmy z małą same. Nigdy nie byłam szczęśliwsza.

Niech się wstydzi

Rzadko wracam do przeszłości, przerobiłam to, co się stało. Kiedyś zastanawiałam się, jak to jest, że ja, feministka walcząca o prawa kobiet, pozwoliłam się krzywdzić. Dziś wiem, że przemoc w związku jest podstępna: wymieszana z miłością, przywiązaniem, uzależnieniem finansowym. Potrafi trwać bardzo długo. On nie musiał mnie uderzać, żeby sprawiać ból. Przemoc psychiczna i finansowa odbiera wiarę w siebie. Mnie przekonała, że jestem niewiele warta, że sobie nie poradzę. Teraz wiem, że to nie moja wina. To zawsze wina sprawcy przemocy. To on powinien się wstydzić. Jedno wiem na pewno: nigdy nie będę się dziwić, że ktoś nie odchodzi, mimo że jest krzywdzony. Nie będę oceniać. Byłam po drugiej stronie.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Romanowski reaguje na przegraną Orbana. „Nie będę zdradzał adresu” – Wprost

Romanowski reaguje na przegraną Orbana. „Nie będę zdradzał adresu” – Wprost

12 kwietnia, 2026
Czekolada tania już była. Problem zaczyna się dużo wcześniej niż w sklepie

Czekolada tania już była. Problem zaczyna się dużo wcześniej niż w sklepie

12 kwietnia, 2026
Słowacja. Tragedia podczas zawodów szybowców. Zginął Polak

Słowacja. Tragedia podczas zawodów szybowców. Zginął Polak

12 kwietnia, 2026
Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost

Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost

12 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę

Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę

12 kwietnia, 2026
Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY

Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY

12 kwietnia, 2026
Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost

Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost

12 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.