Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Mięso z laboratorium nie jest kopią zwykłego. I to wcale nie musi być wada

Mięso z laboratorium nie jest kopią zwykłego. I to wcale nie musi być wada

12 kwietnia, 2026
Wybory na Węgrzech. Czy Victor Orban pójdzie do więzienia? Lider opozycji deklaruje

Wybory na Węgrzech. Czy Victor Orban pójdzie do więzienia? Lider opozycji deklaruje

12 kwietnia, 2026
Pomarańczowy pył coraz częściej dociera do Europy. To nie tylko brudne auta

Pomarańczowy pył coraz częściej dociera do Europy. To nie tylko brudne auta

12 kwietnia, 2026
Rozejm Ukraina – Rosja. Kijów miał naruszyć umowę. Poważne oskarżenia

Rozejm Ukraina – Rosja. Kijów miał naruszyć umowę. Poważne oskarżenia

12 kwietnia, 2026
Niebezpieczna moda w lasach. Eksperci: to prosta droga do tragedii

Niebezpieczna moda w lasach. Eksperci: to prosta droga do tragedii

12 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Mięso z laboratorium nie jest kopią zwykłego. I to wcale nie musi być wada
  • Wybory na Węgrzech. Czy Victor Orban pójdzie do więzienia? Lider opozycji deklaruje
  • Pomarańczowy pył coraz częściej dociera do Europy. To nie tylko brudne auta
  • Rozejm Ukraina – Rosja. Kijów miał naruszyć umowę. Poważne oskarżenia
  • Niebezpieczna moda w lasach. Eksperci: to prosta droga do tragedii
  • Mocny apel papieża Leona XIV. „Dość wojny, nie wystarcza już grobów”
  • Ludzie pływają w zanieczyszczonej wodzie. To efekt prywatyzacji
  • Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » W mieście szlachcic już nie może być tak sobą jak na wsi. Tutaj są inne sądy, jest kat
W mieście szlachcic już nie może być tak sobą jak na wsi. Tutaj są inne sądy, jest kat
Aktualności

W mieście szlachcic już nie może być tak sobą jak na wsi. Tutaj są inne sądy, jest kat

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości27 listopada, 2025

Wsi spokojna, wsi wesoła… — pieśń świętojańska o sobótce Jana Kochanowskiego, traktująca o bukolicznym spędzaniu nadmiaru wolnego czasu przez sarmatów na łonie przyrody jest jedynie mrzonką. Prawdziwy szlachcic może by i chciał obyć się bez miasta, ale rzeczywistość jest zbyt siermiężna i nieprzewidywalna, a pieniądze nie śmierdzą. Te zaś czekają w mieście.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Większość ludzi w dawnej Polsce, co szacujemy na jakieś osiemdziesiąt procent, mieszka na wsi. Pozostali na ogół również przybyli do miasta ze wsi, ale w postępującym procesie zmiany społecznej pierwsi powiedzą kolejnym nuworyszom z prowincji: chamie ty jeden, wieśniaku! Jak w tym ludowym przysłowiu: nie pamięta wół, jak cielęciem był. Miasto staropolskie nie jest zjawiskiem rzadkim, ale nie jest ono duże i jego przeznaczeniem jest rola usługowa względem okolicznych wsi. Tam się zwozi żywność i surowce, przetwarza je i handluje. Do niektórych z miast, mających „prawo miecza” czyli ferowania i wykonywania wyroków śmierci, odwozi się ludzi podejrzanych w sprawach o najcięższe przestępstwa kryminalne, gdzie trafiają w ręce kata jako specjalisty od tortur. W takim Żywcu zwłoki skazańców wiszą na szubienicy miejskiej, aż odpadną w końcu.

Szlachta, podobnie jak chłopi, przenika do miast, ima się handlu, a najzamożniejsi wykupują od zubożałego mieszczaństwa kamienice przyrynkowe i łączą je w efektowne pałace, albo wznoszą je gdzieś na przedmieściu jak to widać w Krakowie. Chcą być bliżej państwowych urzędów, godności i szerokiego świata, przypraw zamorskich, wina węgierskiego i nowinek. Najubożsi szlachcice, co na wsi mają niewiele lub zgoła nic, przeprosiwszy się z rodową dumą, ciągną tam szukając pracy w handlu i rzemiośle, a nawet na służbie. Sami obywatele miast pozostają w Rzeczpospolitej obywatelami drugiej kategorii.

Czy szlachcic zatem gardzi miastem? Nie, szlachcic chciałby gardzić miastem. Ale nie może, bo pieniądze nie śmierdzą — mógł powiedzieć niczym Juliusz Cezar pewien dziedzic Adam Lipski ze wsi Jastrząbka. Przebył całe 100 kilometrów, by w Kazimierzu sprzedać dwadzieścia misek z masłem za ponad trzysta złotych. Niewiele mniej od niego zarobił chłop Grygier Jarczak z Milówki, który zarobił 252 złote za czternaście kop sera. Za te pieniądze można było wtedy kupić kilka wołów (czyli staropolskie traktory), a przynajmniej słodkiej małmazji lub chociażby eleganckie, żółte buty. Nie każdy szlachcic może wyciskać z poddanych pieniądze i energię jak sok z malin. Bo albo poddanych nie ma, albo są tak silni i bojowi, że go pobiją aż do trwałego kalectwa, zabiją albo spalą dwór. A potem zwalą winę na sąsiadów. W mieście szlachcic już nie może być tak sobą jak na wsi, choćby się tłumaczył że „Polak od pola rzeczon”. W mieście sądy są srogie, jest kat, więzienie w grodzkiej wieży albo w podziemiu ratuszowym. Miasto jednak pozostaje wśród szlachty w głębokim niepoważaniu, bo jest naturalnym konkurentem w przewodzeniu życiu gospodarczemu.

Z miasta korzysta szlachcic, jak i jego poddany. Nie widzi przeszkód Małgorzata Zarębina, pani wsi Kempa, Nakielno i Tuczno, zwalniając niejakiego Manteja z poddaństwa, kmiecego syna. To niby jeszcze chłop, a już nie chłop, bo mówi się o nim jak o nie byle jakim mieszczaninie „sławetny”. Formalny papier jest mu potrzebny, bo teraz jest obywatelem miasta Wschowy, gdzie realizuje się w zawodzie felczera. Opłata za zwolnienie trochę kosztuje, ale go stać. Czy można powiedzieć, że wykupił się z niewoli? W Krakowie niejaki Kalinowski, młody słodownik wciąż jest odwiedzany przez swych rodziców ze wsi Przebieczany. Znają dobrze drogę do miasta, bo i ojciec rzemieślnika pod Wawelem za młodu „sługował”. Dla wielu chłopów miasto jest etapem życia, nauką zawodu, po której wracają do rodzinnej wsi przejąć karczmę, dworski browar albo na życzenie grać niczym radio na cymbale u swego dziedzica, albo też uczyć jego dzieci muzyki. Zwolnienie z poddaństwa nie było im potrzebne, bo przyszłość widzieli wśród swoich. Z tą różnicą, że po epizodzie w mieście taki migrant nie powie o sobie, dajmy na to, Wyżga, ale Wyżgowicz. Na modłę miejską.

Szlachcic próbuje pokazać mieszczanom rzecz jasna, co myśli o takowych „łykach” i kombinatorach dorabiających się na handlu efektami cudzej pracy. Mieszczanie brzescy protestowali w sądzie grodzkim w Kowalu przeciw Maksymilianowi Sczycińskiemu, który znieważył burmistrza. Dodali, że często stawali się ofiarami przemocy, pobicia ze strony szlachty, bo nie chcieli sarmatom dawać towaru na kredyt. Paradoks polega na tym, że i mieszczanie tu i tam nazwani… sarmatami. Zobaczmy zatem, jak mieszczański sarmata próbuje szukać sprawiedliwości na herbowym jaśniepanu: „przyszedłszy do urzędu i akt grodzkich kowalskich obecnie sławetni Adam Modzurowski burmistrz, Jan Tuszeński, Kaspar Kawecki, rajcy miasta Jego Królewskiej Mości Brześcia swoim i wszystkiego miasta, tak rady teraźniejszej, jako i starej, landwójta, ławników, cechmistrzów imieniem, żałobliwie a prawie płaczliwie skarżyli się, protestowali przeciw szlachetnemu Pawłowi Sczycińskiemu”. Zaznaczyli, że Bóg nakazał „starszych czcić”, zaś „prawo pospolite” gwarantuje mieszkańcom Rzeczpospolitej pokój. Samorządowiec zaznaczył jednak, że w Brześciu panowie ze wsi „stanu swego szlacheckiego nie umieją zachować”. A najgorsze, że „burmistrza […] człowieka poczciwego, szlachetnego [sic!] i w leciech podeszłego, blisko siedemdziesiąt lat mającego”, który akurat „piwo robił”, szlachcic Sczyciński „wpadł, tam zaraz bez przyczyny słowy nieuczciwymi znieważył, potem za brodę, którą na poczciwość osoby swej w starości swojej miał i przez wiele lat nosił, onemu ją wyrwał na niewinną zniewagę i sromotną zelżywość tak osoby jego, jako jej wszystkiego miasta”.

Chłopi nie są gorsi od swych panów w stosunku do mieszczan. W mieście Poniec aresztowano posądzonego o kradzież chłopa i zbiega Jakuba ze Śmiłowa, i to na życzenie jego pana Zawadzkiego. Chodziło o to, że ten wraz z kompanami miał również podpalić kościół w Gościejewicach. Umówiono się tak, że więźnia będzie pilnować dwójka ludzi, jednego oddeleguje miasto, a drugiego ze swej wsi wspomniany dziedzic. Jest wigilia, gdy „do więzienia osób kilkanaście z rusznicami i innym orężem naszło. Naprzód okna wystrzelawszy i drzwi wybiwszy, mistrza, to jest kata i z żoną jego, naprzód poranili, pokłuli, potłukli i [posiniaczyli]”. Kompani chłopa Jakuba obrabowali oto ponieckiego kata Kacpra Thymego, mieszkającego z żoną Anną. Zniknęły na przykład cenne buty rajtarskie i cynowe półmiski. Biciem doprowadzili kata niemal do śmierci, po czym „więźnia gwałtem straży odbili i wzięli”. Poszkodowany „mistrz egzekucji miasteczka [Ponieca]” Kacper Thyme dotarł do sądu ze skargą wozem, bo był tak pobity, że nie mógł chodzić: „nad skronią z prawej strony ranę krwawą pistoletem zadaną, oko prawe podbite, sine, krwią dookoła obeszłe, między łopatkami ranę ciętą, na palec długą, […] od łopatek aż do krzyży ciało pobite, posinione i na trzech miejscach rany trzy cięte”.

Od początku nowożytności polska szlachta ziemiańska przejmuje na swe barki wiele kompetencji państwa. Pan na folwarku może być bardziej absolutystyczny niż król polski, wciąż ograniczany uprzywilejowaną, złotą wolnością szlachty. Król stał się jak środek tortu, na który dajemy szklankę, by poobcinać boki i rozdać gościom. Ale w dół, na dobra ziemskie przepływają jeszcze inne kompetencje państwowe. To odpowiedzialność sądowa za poddanych, pobór podatków, reperowanie dróg przebiegających przez wieś. Dwór nie jest w stanie zawiadywać wszystkim, a część kompetencji sądów cywilnych zostaje przekazana gromadzie chłopskiej. W ten sposób dziedzic odciąża się od bezpośrednich konfliktów z poddanymi. W każdej z tysięcy polskich wsi chłopi mówią, że są jej obywatelami. Podobnie mówią o swym mieście toruniacy czy warszawiacy. Tam posiadają nieruchomości, rolny, rzemieślniczy albo handlowy warsztat pracy, płacą podatki i nieufnym wzrokiem patrzą na wszelkiej maści przybyszy. Tylko szlachta stara się widzieć dalej niż plebeje, szukać obywatelstwa nie tylko w powiecie, ale i być obywatelem całej Rzeczpospolitej.

Dr hab. Mateusz Wyżga (rocznik 1981) — historyk, wykładowca Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Autor książek „Chłopstwo. Historia bez krawata” (2022) i „Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi” (2025)

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Wybory na Węgrzech. Czy Victor Orban pójdzie do więzienia? Lider opozycji deklaruje

Wybory na Węgrzech. Czy Victor Orban pójdzie do więzienia? Lider opozycji deklaruje

12 kwietnia, 2026
Pomarańczowy pył coraz częściej dociera do Europy. To nie tylko brudne auta

Pomarańczowy pył coraz częściej dociera do Europy. To nie tylko brudne auta

12 kwietnia, 2026
Rozejm Ukraina – Rosja. Kijów miał naruszyć umowę. Poważne oskarżenia

Rozejm Ukraina – Rosja. Kijów miał naruszyć umowę. Poważne oskarżenia

12 kwietnia, 2026
Niebezpieczna moda w lasach. Eksperci: to prosta droga do tragedii

Niebezpieczna moda w lasach. Eksperci: to prosta droga do tragedii

12 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Mocny apel papieża Leona XIV. „Dość wojny, nie wystarcza już grobów”

Mocny apel papieża Leona XIV. „Dość wojny, nie wystarcza już grobów”

12 kwietnia, 2026
Ludzie pływają w zanieczyszczonej wodzie. To efekt prywatyzacji

Ludzie pływają w zanieczyszczonej wodzie. To efekt prywatyzacji

12 kwietnia, 2026
Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków

Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków

12 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.