Były prezydent Andrzej Duda stara się być tam, gdzie tylko może sprzedać swoją książkę „To ja”. W związku z tym zawitała nawet do sklepów sieci Biedronka. Już nawet w samym Prawie i Sprawiedliwości dziwią się, co wyprawia była głowa państwa.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Foto: Newsweek
„Newsweek” w pakiecie Onet Premium
— Kupił pan książkę Andrzeja Dudy „To ja”? — pytam jednego z ważnych polityków PiS.
— Nie — odpowiada.
— Teraz łatwiej, bo prezydent w sezonie prezentowym wprowadził książkę do sklepów Biedronka — dodaję.
— Tak, widziałem ją między marchewkami — wybucha śmiechem.
Taki właśnie słyszę opinie, gdy zapytam w obozie PiS o Andrzeja Dudę.
Andrzej Duda wchodzi z książką „To ja” do Biedronki
Wielkie tomiszcze „To ja” autorstwa Andrzeja Dudy — napisane przy wsparciu Macieja Zdziarskiego — weszło na rynek wraz z końcem drugiej kadencji prezydenta 6 sierpnia.
Początkowo Duda sprzedawał tylko za pośrednictwem swojej strony internetowej, dzięki czemu mógł na każdym sprzedanym egzemplarzu zarobić maksymalną sumę, bo nie musiał płacić dystrybutorom, co stanowi ogromny koszt.
Jednak w sezonie prezentowym, tuż przed mikołajkami „To ja” trafiło na półki do sieci Biedronka.
Ważny polityk PiS: — To, co robi teraz Andrzej Duda, jest przedmiotem śmiechu.
Inny zachowuje więcej dystansu: — Wolę nie komentować. Zbyt dużą estymą darzę prezydenta Dudę.
Kolejny rozmówca: — Każdy sposób dystrybuowania książki jest OK. Jeśli ktoś uznaje, że może się czegoś ciekawego dowiedzieć z tej publikacji, to to jest w porządku. Trzeba dbać o czytelnictwo, a nie wyśmiewać. Szkoda tylko, że nie mamy systemowego sposobu na zagospodarowania byłych prezydentów.
„Czekaliśmy, aż Andrzej Duda odejdzie”. W PiS odetchnęli z ulgą
W partii dominuje jednak zdziwienie ofensywą prezydenta w dyskoncie.
— Dziwię się, jak można tak nisko upaść. W partii dominuje ulga, że Andrzej Duda nie jest już prezydentem. Wszyscy byli już zmęczeni jego decyzjami, polityką i tym, co mówi. Jego działania nie podobały się w partii, ale wszyscy musieli chodzić i go bronić, choć wcale nie chcieli. Czekaliśmy, aż odejdzie z urzędu. Patrząc z boku to jest już satysfakcja, że upadł i widać, że mieliśmy rację, gdy nie chcieliśmy go bronić — słyszymy od ważnego polityka PiS.
Inny dodaje: — Schadenfreude. A nie mówiliśmy, jaki jest Duda?
Owszem, mówili, że jest zachłanny na pieniądze. — Jaka to ulga, że nie trzeba już go słuchać — dodaje ten rozmówca.
Nie tylko emerytura. Oto majątek Andrzeja Dudy
Jak pisaliśmy w „Newsweeku”, osoby dobrze znające Dudę, przyznają, że był prezydent jest skrajnym materialistą. Zawsze bolało go to, że inni — choć on był przecież głową państwa — zarabiali więcej od niego. A to, że prezes Orlenu Daniel Obajtek stał się milionerem, a to, że była szefowa jego kancelarii Małgorzata Sadurska zarobiła kilkanaście milionów złotych w spółkach Skarbu Państwa, a to, że rówieśnicy Dudy porobili kariery w biznesie, w świecie prawniczym. A on przez 10 lat zarabiał ok. 26 tys. zł brutto miesięcznie i się nie dorobił.
W czwartek były prezydent pochwalił się, choć bardziej wygląda to na żal, ile wynosi jego świadczenie emerytalne po zakończeniu sprawoania urzędu.
dostaje od państwa prezydenckiej emerytury, czyli świadczenia dla byłego prezydenta. „Po trzech miesiącach otrzymywania prezydenckiej >>odprawy<< dostałem na konto pierwszą prezydencką >>emeryturę<<. Zobaczcie, żeby nie było spekulacji” — napisał w serwisie X. I pokazał otrzymany przelew na 9 tys. 349 zł.
Książkę „To ja” Andrzej Duda sprzedaje za 99 zł, a w wersji z podpisem i pudełkiem: 159 zł. I jak pisaliśmy w „Newsweeku”, może na niej zarobić nawet kilka milionów. — To jego interes życia — twierdził polityk znający Dudę.
Z jego ostatniego oświadczenia majątkowego wiemy, że wraz z żoną Agatą Kornhauser-Dudą mają mieszkanie w Krakowie o powierzchni 132 mkw. i garaż podziemny (19 mkw). Z kolei jego majątek osobisty stanowi działka o powierzchni 325 mkw. Do tego ma oszczędności (wspólne z żoną): 150 tys. zł, 400 euro i 1500 dol. I jeszcze polisę ubezpieczeniową (III filar emerytalny) o wartości ok. 85 tys. zł i kartę kredytową z limitem 20 tys. zł. Ale najbardziej boli Dudę kredyt hipoteczny — do spłaty pozostało prawie pół miliona złotych. Przy takiej kwocie rata to kilka tysięcy złotych.
W całym 2024 r. jako prezydent zarobił 304 283,80 zł brutto. Na odchodne przysługiwały mu jeszcze trzy pensje — ok. 80 tys. zł.