Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Ireneusz Kłos specjalnie dla WPROST. Gomułka z większą rolą u Nikoli Grbicia? – Siatkówka – Sport Wprost

Ireneusz Kłos specjalnie dla WPROST. Gomułka z większą rolą u Nikoli Grbicia? – Siatkówka – Sport Wprost

11 kwietnia, 2026
Rożental. Pożar składowiska opon. Strażacy nadal walczą z ogniem

Rożental. Pożar składowiska opon. Strażacy nadal walczą z ogniem

11 kwietnia, 2026
Chiny chcą wesprzeć Iran. „Szykują dostawę sprzętu”

Chiny chcą wesprzeć Iran. „Szykują dostawę sprzętu”

11 kwietnia, 2026
KO. Rada Krajowa wybierze w sobotę wiceprzewodniczących i sekretarza generalnego

KO. Rada Krajowa wybierze w sobotę wiceprzewodniczących i sekretarza generalnego

11 kwietnia, 2026
Tyle Polacy oszczędzają na emeryturę. Nawet 1000 zł miesięcznie – Biznes Wprost

Tyle Polacy oszczędzają na emeryturę. Nawet 1000 zł miesięcznie – Biznes Wprost

11 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Ireneusz Kłos specjalnie dla WPROST. Gomułka z większą rolą u Nikoli Grbicia? – Siatkówka – Sport Wprost
  • Rożental. Pożar składowiska opon. Strażacy nadal walczą z ogniem
  • Chiny chcą wesprzeć Iran. „Szykują dostawę sprzętu”
  • KO. Rada Krajowa wybierze w sobotę wiceprzewodniczących i sekretarza generalnego
  • Tyle Polacy oszczędzają na emeryturę. Nawet 1000 zł miesięcznie – Biznes Wprost
  • Bliski Wschód. Donald Trump: Cieśnina Ormuz otworzy się automatycznie
  • Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób
  • Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Pani Czesława jest uwięziona w mieszkaniu. „Niech pani napisze, że mamy ciężko”
Pani Czesława jest uwięziona w mieszkaniu. „Niech pani napisze, że mamy ciężko”
Aktualności

Pani Czesława jest uwięziona w mieszkaniu. „Niech pani napisze, że mamy ciężko”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości3 grudnia, 2025

— To jest więzienie. Człowiek chory, czwarte piętro i ani windy, ani sił — mówi 86-letnia Czesława. A Helena marzy tylko o jednym: umrzeć.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Na klatce schodowej nie ma windy. Są tylko schody — 43 stopnie. Zdrowy człowiek potrafi złapać na nich zadyszkę. Dla 89-letniej Heleny z drugiego piętra bloku na warszawskiej Ochocie to misja prawie niemożliwa.

Od dzieciństwa jedno kolano ma usztywnione po gruźlicy kości, przez którą sześć lat spędziła w gipsie, drugie kolano po endoprotezie założonej osiem lat temu, biodro — do operacji, a kręgosłup boli przy dłuższym staniu. Do tego przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) utrudniająca oddychanie i inne dolegliwości.

Straszna samotność

10 grudnia zeszłego roku wróciła do domu od lekarza i fryzjera. Wieczorem straciła przytomność. Pamięć urwała jej się na dziesięć dni. Ocknęła się w szpitalu, na intensywnej terapii. Potem był kilkutygodniowy pobyt w DPS, który zorganizowała córka.

Po powrocie Helena nie umiała się odnaleźć we własnym mieszkaniu. W szafkach brakowało rzeczy, w pokoju zniknęły książki. Trzy dni temu zauważyła, że nie ma świecznika, który dekorował u niej szafki przez 60 lat. — Lekarze nie dawali mi szans. Byli pewni, że umrę. Tak by było wszystkim łatwiej… — mówi smutno Helena.

Nie umie się pogodzić z tym, że teraz cały czas ktoś z nią mieszka. Czuje się kontrolowana. Opiekunki zmieniają się co miesiąc. Co się przyzwyczai do jakiejś, już przychodzi nowa. Przeważnie nie mają o czym rozmawiać, poza omawianiem obiadu. A Helena chciałaby o książkach, o polityce, o życiu.

Córka wpada raz na kilka tygodni, przynosi rachunki do opłacenia. Czasem zadzwoni. Z wnukami kontaktu nie ma. Jedyna przyjaciółka to lekarka Paulina, którą poznała w szpitalu osiem lat temu — kupuje leki, umawia wizyty, kąpie ją. Ale wszystkie te wizyty to kropla w morzu potrzeb, godzina, dwie na dobę.

— Najtrudniejsza jest samotność. Samotność jest straszna — powtarza Helena wiele razy w czasie naszej rozmowy.

Od fotela do łazienki

Wstaje o ósmej rano. Opiekunka myje ją, pomaga się ubrać, wziąć leki. Potem Helena siada w fotelu, ustawia telewizor i spędza tak cały dzień do północy. Wiadomości, filmy dokumentalne. Byle zabić nudę i smutek.

Wszystko, czego potrzebuje, musi być w zasięgu ręki — kubek, termosy z wrzątkiem, z wodą mineralną, pudełko leków, piloty, cukiernica, plastikowy wiatraczek. Ustawione tak, by nie trzeba było nikogo co chwilę wołać.

Opierając się o balkonik, bardzo powoli próbuje poruszać się po mieszkaniu. Do kuchni, do łazienki. Problem zaczyna się przy drzwiach. Stoi na progu, patrzy na klatkę i wie, że bez pomocy nie da rady zejść. 43 schody w jedną stronę i 43 w drugą, pokonuje je z balkonikiem, wolontariusz albo Paulina zabierają ją do fryzjera, na krótki spacer wokół bloku, do lekarza.

Raz w roku Stowarzyszenie Mali Bracia Ubogich organizuje dla niej wycieczkę do tężni w Konstancinie. Opiekun przyjeżdża samochodem, zabiera ją z „więzienia”. Mają budżet na drobne przyjemności: na obiad i lody. Helena uwielbia groblę między rozlewiskami. Przez kilka godzin oddycha świeżym powietrzem, patrzy na wodę i drzewa. Ostatnio — na wózku dla niepełnosprawnych.

Do zeszłego roku, do ostatniej choroby, wychodziła niemal codziennie: na spotkania literackie do Faktycznego Domu Kultury, do Klubu Księgarza na Starówce. O kulach, ale dawała radę. — Organizatorzy warszawskich imprez znali mnie bardzo dobrze. Miałam swoje krzesło, bo wiedzieli, że muszę mieć oparcie. Wtedy żyłam — opowiada Helena.

Kiedy pytam, jakie ma teraz największe marzenie, długo się nie zastanawia: — Umrzeć.

Jak wyrok

Czesława Szewiera z Lublina, 86-letnia emerytowana polonistka, tylko macha ręką: — Ja już nie mogę schodzić. Mam tętniaki w głowie, płuca chore. Człowiek by umarł po drodze. To już nie dla mnie.

Ostatni raz w sklepie była dwa lata temu, podobnie w aptece. Do lekarza zawsze ktoś ją musi zawieźć. Obiady od poniedziałku do piątku przynoszą jej pracownicy MOPS, zakupy robi siostrzeniec Janek, budowlaniec, który zamieszkał w sąsiednim pokoju kilka lat temu. Raz w miesiącu przychodzi ksiądz. — Młody, ale i tak przy wejściu na czwarte piętro się zasapie — śmieje się Czesława.

Gdy w latach 70. jako samotna osoba dostała to dwupokojowe mieszkanie po znajomości w spółdzielni, czwarte piętro nie było problemem. Dziś jest wyrokiem. — Może jakby było pierwsze, to człowiek by prędzej wyszedł, posiedział na ławeczce przed blokiem, z ludźmi pogadał. A tak? Samotność. Najgorsza zimą, bo latem to chociaż dzieci na placu zabaw słychać. Można wyjść na balkon i uczestniczyć w świecie.

Każdy dzień wygląda podobnie. Rano leki. Potem Czesława siada przy swoim ołtarzyku, włącza w telewizorze msze w Telewizji Trwam: z Warszawy, Częstochowy, czasem z Rzymu. Ogląda różaniec, koronkę, apel jasnogórski, programy religijne. — Modlitwa to dla mnie ostoja i nadzieja na spotkanie w Królestwie Niebieskim — twierdzi. Najbardziej boi się piekła albo czyśćca.

Trzysta kroków

Kilka miesięcy temu do Czesławy dołączyła jej młodsza siostra, Marysia, dziś 78-letnia. Przyjechała z Francji, żeby pomóc. — Przenocowałam i na drugi dzień… nie wiem, co się stało. W głowie mi się zakręciło, upadłam, złamałam nadgarstek. Nogę mam osłabioną, muszę chodzić o kulach — opowiada. — Tyle z mojej pomocy.

Czesława i jej siostra Marysia

Czesława i jej siostra Marysia

Foto: Mat. własne

Przez lata Czesława mieszkała tu sama, całym jej życiem było uczenie w technikum i szkole zawodowej. Nie miała męża i dzieci, ale pomagała wychować ośmioro pociech Marysi. Po kolei u niej pomieszkiwały, jak się uczyły w Lublinie. Jest wdzięczna siostrze, że w ten sposób mogła doświadczyć namiastki macierzyństwa. — Co ja bym bez niej miała? Czy teraz, czy kiedyś. Oj, siostra moja kochana… — mówi z czułością.

Razem żyje im się trudno, ale — jak obie przyznają — lepiej niż osobno. Czesława mówi, że Marysia jest dla niej dużą pomocą. — Co chwilę słyszę: zrób herbatę, kanapki albo coś podaj — dopowiada młodsza. Pilnuje, żeby starsza siostra się ruszała, przypomina jej o codziennych „spacerach” między pokojami. Żartuje: — Ja ją ganiam, żeby zrobiła te trzysta kroków, a ona nie chce. Ja jej mówię, żebyśmy włączyły czasem jakieś tureckie seriale, a ona tylko te msze i nabożeństwa.

Ich wspólny świat to niewielki pokój i mała kuchnia. W jednym kącie łóżko i fotel Czesławy, w drugim łóżko Marysi i stolik z lekarstwami. Na szafkach — zdjęcia księży, podobizny świętych, karteczki, figurki religijne, na ścianie — namalowane kiedyś przez Czesławę obrazy.

— Niech pani napisze, że mamy ciężko — mówi w końcu Czesława. — Bo to jest więzienie. Człowiek chory, czwarte piętro i ani windy, ani sił.

Czesława i jej siostra Marysia

Czesława i jej siostra Marysia

Foto: Mat. własne

Bez własnego życia

Takie osoby jak Helena i Czesława, uwięzione we własnych mieszkaniach na wyższych kondygnacjach bloków bez windy, najczęściej seniorzy i niepełnosprawni, nazywa się więźniami czwartego piętra (prawo nakłada obowiązek instalowania windy powyżej 9,5 metra, co odpowiada z reguły piątemu piętru).

Określenie zostało mocno wypromowane przez reportaż i projekt społeczno-fotograficzny Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej, który ukazał się w magazynie „Pismo”. Samorządy i organizacje senioralne używają tego sformułowania m.in. w tekstach o polityce mieszkaniowej i programach pomocy.

— Nie ma znaczenia, czy ktoś mieszka na pierwszym, drugim, trzecim, czy czwartym piętrze, jeśli nie może zejść samodzielnie schodami i swobodnie załatwiać swoich spraw poza domem — zaznacza Patrycja Walaszek, wiceprezeska spółki Helme, która zajmuje się opieką nad seniorami.

Zna sytuację z autopsji. Więźniami czwartego piętra są jej tata i babcia, którzy mieszkają w „gomułkowcu” na osiedlu Krowodrza w Krakowie.

Irena ma 81 lat. Dokuczają jej problemy gastryczne i omdlenia, tak silne, że — jak mówi jej syn — boi się zostawić ją samą nawet na chwilę. Choroba męża, który przez 3,5 roku wymagał pełnej opieki, wyczerpała ją fizycznie i psychicznie. Gdy chodzi po mieszkaniu, to przytrzymując się ściany, krzesła, framugi we drzwiach, szafek kuchennych — Kiedyś byłam wszędzie, w komitetach rodzicielskich, w klubie seniora. Teraz już nie mam siły. Nie umiem się z tym pogodzić — mówi z rezygnacją i łzami w oczach.

Jej syn Krzysztof ma 58 lat. Jeszcze kilka lat temu energiczny, towarzyski, żyjący pełnią życia. Cztery lata temu dopadła go ciężka choroba nowotworowa o nieznanym charakterze. Najpierw w miesiąc schudł do nieco ponad 30 kg. Usunięto mu węzły chłonne, wycięto część mięśni w udach, w brzuchu. Od sterydów jego ciało puchnie, Krzysztof odczuwa straszny ból.

Wychodzą co drugi, trzeci dzień — tylko wtedy, kiedy naprawdę muszą. Żeby zdecydować się na opuszczenie mieszkania, Krzysztof musi najpierw wziąć leki przeciwbólowe, rozchodzić się w domu, a potem iść powoli, zatrzymując się co chwilę. Droga z pobliskiego przystanku, choć to zaledwie kilkaset metrów, zajmuje mu 45 minut, czasem nawet 4-5 godzin, bo musi wiele razy po drodze usiąść.

Wejście na trzecie piętro — od 20 do 30 minut, z odpoczynkiem na każdym półpiętrze. — Schody to największy dramat. Każdy stopień to podciągnięcie własnego, ciężkiego ciała bez mięśni i obciążonego wodą. Mój Mount Everest — mówi Krzysztof.

Po takiej wyprawie kilka godzin dochodzi do siebie. Nie ma mowy, żeby wyszedł z domu także następnego dnia. Jest jak „przebita piłeczka”, która znów potrzebuje się napełnić powietrzem. Mimo bólu próbuje nie tracić poczucia humoru. — Może byłoby łatwiej, gdyby moja mama była Roszponką i mógłbym zjechać na dół po jej włosach, ale niestety nie jest.

Irena: — Kiedyś to mieszkanie tętniło życiem. Dziś poza rodziną nikt już tu nie przychodzi. Dzień upływa na zachowywaniu człowieczeństwa: umyciu się, ubraniu, pościeleniu łóżek, zjedzeniu śniadania, zaplanowaniu obiadu, rozmowach. Sens życia i największa radość to czekanie na zdjęcia i filmiki prawnuczki czy wizyty pieska, którego nam podrzuca wnuczek, a którym zajmuje się ich sąsiadka.

— My już nie mamy własnego życia. Żyjemy życiem innych i minimalizowaniem bólu — puentuje Krzysztof.

Najem senioralny

Pytam ich, czy sprawy nie rozwiązałoby przeniesienie się na parter. Nad takim pomysłem dla więźniów czwartego piętra pracuje ministra polityki senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz. Projekt najmu senioralnego ma polegać na tym, że gmina zamienia seniorom ich dotychczasowe mieszkania na lokale położone na parterze, bez utraty prawa własności do mieszkania, które opuszczają. Ich dotychczasowe lokum na wyższych piętrach byłoby następnie wynajmowane przez gminę innym osobom, a senior mógłby mieszkać niżej, w miejscu bardziej dostosowanym do wieku i ograniczeń.

Rząd przedstawia to jako przełom dla więźniów czwartego piętra i sposób na godniejsze, dłuższe życie we własnym środowisku zamiast w DPS. Jednak wielu ekspertów, samorządowców i działaczy organizacji lokatorskich jest bardzo krytycznych: mówią o „zrzuceniu obowiązków na gminy bez pieniędzy i bez mieszkań”, pominięciu osób młodszych (projekt ma dotyczyć tylko osób 60+), a nawet o „bublu prawnym”, który dobrze wygląda na papierze, ale może nie zadziałać w praktyce.

Biuro RPO i komentatorzy zwracają uwagę na ryzyko pogorszenia sytuacji części seniorów — np. przy eksmisjach, niejasnych zasadach opłat, wynajmu czy braku gwarancji standardu lokalu. Z kolei część prawników i ludzi od polityki mieszkaniowej widzi w tym potencjalnie sensowne narzędzie, pod warunkiem że gminy dostaną realne finansowanie i jasno opisane zasady. Pytanie, kto będzie chciał z programu skorzystać.

„Starych drzew…”

Dla Krzysztofa z Krakowa najem senioralny to propozycja do rozważenia, ale jego mama Irena kategorycznie odmawia. — Starych drzew się nie przesadza — mówi stanowczo. — Idzie pani do nowego otoczenia, nikt pani nie zna. A tutaj mieszkam od 50 lat, mogę liczyć, że ktoś mi pomoże. Sąsiadka ma klucze i sprawdza, czy nic mi się nie stało. Sąsiedzi dzwonią codziennie i przynoszą zakupy.

Nie bez znaczenia są kwestie sądowe. Mieszkanie po śmierci jej męża jest w połowie zapisane dzieciom. Według niej zmiana lokalu oznaczałaby formalny chaos, niepewność i ryzyko, że ktoś obcy zdewastuje mieszkanie albo nie będzie chciał się wyprowadzić.

— Mnie na mieszkaniu nie zależy, tylko żeby się ktoś mną opiekował — mówi Czesława z Lublina. Ale przeprowadzać się nie ma ochoty, nie chce zaczynać wszystkiego od nowa. Ma też obawy, czy na pewno mieszkanie po jej śmierci zostałoby w rodzinie, a to dla niej bardzo ważne. Dzieci Marysi mają je odziedziczyć.

Wielu seniorów, organizacji i ekspertów mówi wprost: jedyne sensowne rozwiązanie to powszechne instalowanie wind nawet w niższych blokach.

— Gdyby w bloku była winda, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, bo mogłabym wychodzić tak jak dawniej. Po płaskim dużo łatwiej mi się poruszać, to schody są barierą — tłumaczy Helena z Warszawy.

Zwraca uwagę, że dziś nawet jednopiętrowe przedszkola buduje się z windą, a tacy jak ona są ofiarami dawnego budownictwa.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
49

30.11.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Rożental. Pożar składowiska opon. Strażacy nadal walczą z ogniem

Rożental. Pożar składowiska opon. Strażacy nadal walczą z ogniem

11 kwietnia, 2026
Chiny chcą wesprzeć Iran. „Szykują dostawę sprzętu”

Chiny chcą wesprzeć Iran. „Szykują dostawę sprzętu”

11 kwietnia, 2026
KO. Rada Krajowa wybierze w sobotę wiceprzewodniczących i sekretarza generalnego

KO. Rada Krajowa wybierze w sobotę wiceprzewodniczących i sekretarza generalnego

11 kwietnia, 2026
Tyle Polacy oszczędzają na emeryturę. Nawet 1000 zł miesięcznie – Biznes Wprost

Tyle Polacy oszczędzają na emeryturę. Nawet 1000 zł miesięcznie – Biznes Wprost

11 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Bliski Wschód. Donald Trump: Cieśnina Ormuz otworzy się automatycznie

Bliski Wschód. Donald Trump: Cieśnina Ormuz otworzy się automatycznie

11 kwietnia, 2026
Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób

Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób

11 kwietnia, 2026
Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost

Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost

11 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.