Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Bliski Wschód. Donald Trump: Cieśnina Ormuz otworzy się automatycznie

Bliski Wschód. Donald Trump: Cieśnina Ormuz otworzy się automatycznie

11 kwietnia, 2026
Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób

Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób

11 kwietnia, 2026
Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost

Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost

11 kwietnia, 2026
Bystrzyca Kłodzka. Strzelanina, nie żyje młody mężczyzna

Bystrzyca Kłodzka. Strzelanina, nie żyje młody mężczyzna

11 kwietnia, 2026
Artemis II. Prezydent USA Donald Trump pogratulował astronautom

Artemis II. Prezydent USA Donald Trump pogratulował astronautom

11 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Bliski Wschód. Donald Trump: Cieśnina Ormuz otworzy się automatycznie
  • Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób
  • Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost
  • Bystrzyca Kłodzka. Strzelanina, nie żyje młody mężczyzna
  • Artemis II. Prezydent USA Donald Trump pogratulował astronautom
  • Szparagowy kryzys w Holandii. Polacy rezygnują z ciężkiej pracy
  • Wybory na Węgrzech 2026. Ostatnie sondaże przed głosowaniem
  • Wybory na Węgrzech. Media w Niemczech: To kluczowy moment dla UE
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Miłość w czasach migracji. Na pierwszym spotkaniu Michał nawet się nie zorientował, że Alisa nie pochodzi z Polski
Miłość w czasach migracji. Na pierwszym spotkaniu Michał nawet się nie zorientował, że Alisa nie pochodzi z Polski
Aktualności

Miłość w czasach migracji. Na pierwszym spotkaniu Michał nawet się nie zorientował, że Alisa nie pochodzi z Polski

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości5 grudnia, 2025

Z roku na rok w Polsce rośnie liczba małżeństw polsko-ukraińskich. Socjolog prof. Piotr Szukalski podkreśla, że są jednym z najsilniejszych wskaźników integracji.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Gdy Irina uciekła z Charkowa przed bombami, Jerzy robił jej kanapki, woził do urzędu, na kurs polskiego, tłumaczył dokumenty. Po paru miesiącach koleżanka spytała: „Widzisz, jak on na ciebie patrzy?”. Jerzy stał się jej „Jerzyczkiem”.

Ona w białej sukni, formalnie prawosławna, lat 24, on w garniturze, katolik z krwi i kości, lat 33. W bazylice w Nysie przysięgają sobie miłość i wierność przed katolickim księdzem, kolegą Michała z gimnazjum. Ślub jest konkordatowy dwuwyznaniowy, ale Alisa deklaruje, że nie będzie odciągać Michała od jego wiary i umożliwi katolickie wychowanie ich dzieci.

Zamiast kazania ksiądz czyta listy Alisy, których treści pan młody nie znał. Że teraz Michał jest jej domem, odkąd straciła ten charkowski. A jej największym marzeniem jest, by kiedyś mógł zobaczyć siebie jej oczami. Niektórzy w kościele ocierają łzy.

Miesiąc miodowy

Jest lipiec 2024 r. Poznali się dwa lata wcześniej, banalnie: Tinder, dwa profile bez opisów. Alisa — studentka od pięciu lat w Polsce, spolszczyła imię, żeby nikt nie szufladkował jej jako „tej z Ukrainy”. Na pierwszym spotkaniu Michał nawet się nie zorientował, że nie pochodzi z Polski. — To było takie „wow”. Poczuliśmy coś do siebie od razu — wspominają.

Trwał „miesiąc miodowy” relacji polsko-ukraińskich. Chodzili na ukraińskie koncerty, targi kuchni, robili zdjęcia z obiema flagami. — Wojna była romantycznym tłem, a nasz związek był jak owoc tamtej bliskości narodów, choć oczywiście pokochaliśmy siebie jako ludzi, a nie przedstawicieli Polski i Ukrainy — mówi z uśmiechem Michał.

Zaraz po wybuchu wojny rodzice Alisy sprzedali dom i przyjechali do Polski. — Wiedziałam już, że zostaję na dobre — opowiada. Rodzice nauczyli się polskiego, ojciec znalazł pracę u ojca Michała w gospodarstwie rolnym pod Nysą.

Alisa podkreśla, że nie jest uchodźczynią, tylko migrantką edukacyjną. Kończyła studia licencjackie we Wrocławiu, planowała magisterkę, dziś ma uprawnienia tłumaczki przysięgłej i etat na uczelni w dziale popularyzacji nauki. Michał od lat pracuje w dziale handlowym niemieckiej firmy cukrowej.

Bez rosołu

Rok po pierwszej randce na świat przyszła córka i pomyśleli o ślubie. Państwo ukraińskie nie wydaje znanych w Polsce zaświadczeń o braku przeciwwskazań do zawarcia związku małżeńskiego, więc Alisa i Michał musieli stawić się przed polskim sądem, który wydał decyzję dopiero po kilku miesiącach od wniosku.

Kościół wymagał świadków, którzy potwierdziliby, że Alisa nie była wcześniej zamężna. — Parafie bały się tych procedur, więc nikt nie chciał nas do ślubu poprowadzić. Dopiero wikariusz w Nysie skontaktował się z kurią — opowiadają.

Rodzina Michała naciskała na ślub z polską tradycją. Alisa próbowała wprowadzić nowoczesne akcenty jak czarno-biały dress code dla gości.

Ostatecznie wesele było mieszanką kulturową. Ukraiński wodzirej weselny stał się gwiazdą imprezy. — Zaczynał po polsku, kończył po ukraińsku, goście byli zachwyceni — wspomina Michał. Ukraińscy goście wygłaszali toasty przy stołach, stojąc z kieliszkiem, co w Polsce jest rzadkie.

Alisa nie chciała rosołu. Zastąpiła go kremem z białych warzyw. Za to ukraińscy goście nie mogli pojąć liczby gorących dań i harmonogramu posiłków. „Jeszcze barszcz z krokietem?”.

Przyrost

Hasiakowie są jednym z 2556 małżeństw polsko-ukraińskich zawartych w 2024 r. To rekordowy wynik. Dominują zdecydowanie związki Polaków z Ukrainkami: było ich 2021.

Jeśli spojrzeć szerzej — na wszystkie małżeństwa z udziałem obywateli Ukrainy zawarte w Polsce — w 2024 r. było ich 5359. Niemal połowa to związki ukraińsko-ukraińskie, a 166 — małżeństwa obywateli Ukrainy z innymi cudzoziemcami (połowa to śluby ukraińsko-białoruskie). Po raz pierwszy małżeństw ukraińsko-ukraińskich było więcej niż polsko-ukraińskich, co pokazuje, że stajemy się także miejscem zakładania rodzin przez diasporę, a nie tylko związków mieszanych.

Trend jest bardzo wyraźny. W 2010 r. zarejestrowano 474 małżeństwa polsko-ukraińskie, w 2015 r. — 715, w 2019 r. — 1974. Pandemia na chwilę ten wzrost przyhamowała: w 2020 r. było 1758 takich związków, ale już w 2021 r. — 2188. Po pełnoskalowej inwazji Rosji i napływie uchodźców z Ukrainy liczby znowu rosną: 2089 małżeństw w 2022 r., 2213 w 2023 r. i 2556 w 2024 r.

To efekt ogromnej liczby Ukrainek w wieku 20-40 lat, które osiadły w Polsce, nauczyły się języka i zaczęły budować relacje z Polakami.

Pod dachem lekarza

Był luty 2022 r. Jerzy Dowgiałło — 73-letni lekarz weterynarii, rozwiedziony po nieudanym długoletnim związku — napisał do Domu Ukraińskiego w Warszawie. Oferował wolny pokój na cztery miesiące: jeśli to możliwe, chętnie dla kogoś związanego z weterynarią. — Patriotyzm zawodowy — wyjaśnia krótko.

Długo nie było odpowiedzi, choć wszędzie mówiono o „nawałnicy uchodźców”. W końcu 17 marca zadzwoniła wolontariuszka: nie miała nikogo z branży, ale kobietę z trzema psami. — Nie mamy wiedzy o profesjach uchodźców, ale może ta pani potrzebuje właśnie takiego domu — usłyszał. I tego samego dnia Irina, 45-letnia przedsiębiorczyni z Charkowa, projektantka futer, trafiła do Łomianek z Hali Expo w Nadarzynie.

Wyjechała po poważnym konflikcie z teściową i szwagierką, które źle ją traktowały i „robiły problemy, mimo wojny”. Mąż — Rosjanin, co to nie wylewał za kołnierz — od lat jej nie wspierał. W Charkowie w sklepach zaczęło brakować jedzenia, nie działały karty, a bombardowania nasilały się z każdym dniem. Postanowiła dotrzeć do Polski także dlatego, by wywiązać się ze zobowiązania wobec ludzi, którzy zapłacili za dwa szczenięta szpica. Nie mogła ich już wysłać samolotem z Ukrainy do Chile.

W pierwszych dniach u Jerzego była w rozsypce. Sypiała w ubraniu na wypadek alarmu. Zamykała drzwi na klucz, prawie nie wychodziła z pokoju, przerażał ją najmniejszy huk czy sygnał. On robił jej kanapki, odwoził do urzędu, na kurs polskiego, tłumaczył dokumenty, stał z nią o piątej rano w kolejce po tzw. PESEL ukr. — Płakałam, że Polacy pomagają, a moja rodzina tak mnie potraktowała — zauważa ze smutkiem.

Kilka miesięcy później koleżanka Ukrainka zwróciła jej uwagę: „Widzisz, jak on na ciebie patrzy?”. Momentem przełomowym była impreza urodzinowa u znajomej Jerzego. Wrócił z niej na lekkim rauszu i wyznał Irinie uczucia. Zaproponował, żeby u niego została — nie jako uchodźczyni, lokatorka, ale jako partnerka, przyszła żona. Jerzy stał się jej „Jerzyczkiem”. Mówią, że gdyby nie pieski i wojna, może tej historii by nie było.

Irina i Jerzy Dowgiałłowie

Irina i Jerzy Dowgiałłowie

Foto: Archiwum prywatne

Cichy ślub

Rozwód Iriny w Ukrainie załatwili szybko. Nie było małych dzieci, pominięto podział majątku, wystarczyła jedna rozprawa online. Ale formalności związane ze ślubem w Polsce okazały się drogą przez uprzedzenia urzędniczki. Pani z urzędu stanu cywilnego żądała od Iriny kolejnych zaświadczeń, dwa razy musiała jechać do Ukrainy po dodatkowe dokumenty i robić ich tłumaczenia.

Choć w Ukrainie oryginał aktu ślubu odbiera się rozwiedzionym, urzędniczka oczekiwała, że Irina dostarczy go do USC. — Rzuciła do mnie, że co to za problem, skoro w Ukrainie nie ma wojny. Wyszłam z płaczem — Irina do tej pory nie umie mówić o tym spokojnie. Kiedy przywiozła oryginał, usłyszała, że nie może być w folii.

Kiedy do ślubu został tydzień, urzędniczka poszła na urlop i wszystko udało się załatwić u jej koleżanki. Przepraszała nowożeńców i nie wiedziała, jak wytłumaczyć jej zachowanie.

Ślub był cichy, elegancki, symboliczny, tak jak chcieli, kościelny, choć — dla pogodzenia jego katolicyzmu i jej prawosławia — protestancki. Wzięli go w sierpniu 2023 r. w pięknym anturażu Domu Matki Ewy w Bytomiu. Irina miała na sobie delikatną, białą suknię w czerwone ludowe kwiaty, kupioną w Ukrainie, na głowie wianek. Jerzy — garnitur z muszką. Świadkami byli Angela — bliska koleżanka Iriny ze Śląska oraz pastor z sąsiedzkiego kościoła ewangelickiego.

Potem był obiad na kilka osób w restauracji. Oboje mieli za sobą trudne doświadczenia, wcześniejsze związki, a część znajomych patrzyła na ich relację niechętnie. W rodzinie też przyjęto różnie ich małżeństwo. Synowa Jerzego do tej pory „nie zapragnęła” zobaczyć macochy.

W Kijowie

Włodzimierz Dominiczak, 62-letni biznesmen ze Szczecina, i Julia Kolodiuk, 51-letnia aktorka, która przez osiem przedwojennych lat prowadziła w Kijowie teatr dziecięcy Dija, wzięli ślub w Ukrainie.

Jest 8 marca 2022, dworzec w Hrubieszowie. Julia ucieka z bombardowanego Kijowa z dwiema córkami i mamą. W drodze odzywa się do Włodka z Polski, rok wcześniej mieli krótki służbowy kontakt. Odbiera je ze stacji, zawozi do Lublina, organizuje transport do ośrodka pod Szczecinem, gdzie Julia i inne kobiety z dziećmi mogą odetchnąć. Zaczyna pomagać im w codzienności, a gdy Julia proponuje zajęcia teatralne dla ukraińskich dzieci w traumie, on zapewnia im przestrzeń i wsparcie organizacyjne.

— Pobraliśmy się szybko, 29 lipca tego samego roku, w Kijowie — opowiada Włodzimierz. W Polsce procedury trwałyby półtora roku do dwóch lat, więc wziął Julię ze sobą na jeden z wyjazdów humanitarnych do Ukrainy (od początku wojny był wolontariuszem) i tam zawarli związek „od ręki”. To znaczy półtorej godziny czekali w kawiarni, aż ucichną syreny alarmu przeciwlotniczego.

Ujęło go w niej to, że „mimo ucieczki nocą, strachu dzieci i chaosu potrafiła wykrzesać uśmiech i ogromne ciepło”, a nawet odtworzyć teatr dziecięcy dla maluchów, dla których była to jedyna okazja, by mówić po ukraińsku. — Zauroczyłem się od razu — wspomina. Julia pierwszy raz od dawna poczuła przy sobie mężczyznę, który bierze na siebie odpowiedzialność — emocjonalną i finansową. Jej córki szybko zaczęły do niego mówić „tato”.

Po wojnie Julia i Włodzimierz planują kościelny ślub w Kijowie, ale życie organizują w Polsce. — Ktoś musi na rodzinę zarabiać, a ja interesy mam tutaj — mówi Włodzimierz i dodaje: — Sam jestem zaskoczony, że coś takiego mnie spotkało. Po czterech latach uczucie jest jak na początku — mówi.

Ich historii jednak, z racji ślubu poza granicami, mimo że przepisanego w polskim USC, statystyka GUS nie uwzględnia. Znaczy to, że małżeństw polsko-ukraińskich jest jeszcze więcej, niż wynika ze wspomnianych wyżej raportów.

Wskaźnik integracji?

Profesora Piotra Szukalskiego z Uniwersytetu Łódzkiego nie dziwi wzrost liczby małżeństw polsko-ukraińskich. Mechanizm jest prosty: najpierw pojawia się duża grupa cudzoziemców, potem następuje kilkuletni okres oswajania nowego kraju, nauki języka i budowania kontaktów, a dopiero później zaczyna rosnąć liczba związków i ślubów. Znamy to z fali migracji Polaków do Irlandii czy Wielkiej Brytanii po wejściu Polski do UE.

Obecny „wystrzał” małżeństw polsko-ukraińskich nie jest więc „wyjątkiem od reguły”, ale raczej klasycznym efektem masowego napływu i zasiedzenia — tyle że skumulowanym i przyspieszonym przez wojnę. Od około 2010 r. liczba takich związków rosła powoli, niemal liniowo, wraz z kolejnymi falami migracji zarobkowej z Ukrainy. Po 24 lutego 2022 r. nastąpiła jednak jakościowa zmiana: skala napływu oraz feminizacja tej fali uchodźczo-migracyjnej sprawiły, że przyrost małżeństw polsko-ukraińskich zaczął przypominać raczej dynamikę wykładniczą niż spokojny trend.

W rozmowie z „Newsweekiem” socjolog podkreśla, że związki polsko-ukraińskie są jednym z najsilniejszych wskaźników integracji — oznaczają wejście w sieci rodzinne i towarzyskie partnera, łatwiejsze poruszanie się po instytucjach i rynku pracy, a w praktyce: zadomowienie. Jednocześnie ostrzega, że same liczby nie mówią nam wszystkiego: trudno z danych rozstrzygnąć, w jakim stopniu polskie małżeństwa z obywatelami Ukrainy i te ukraińsko-ukraińskie zawierane w Polsce są wyrazem trwałego „zapuszczania korzeni” nad Wisłą, a w jakim próbą ułożenia sobie życia „w zawieszeniu”, gdy powrót do kraju jest ryzykowny lub niemożliwy.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób

Wsparcie bezrobotnych w 2026 roku. Z pomocy skorzysta mniej osób

11 kwietnia, 2026
Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost

Kryterium obywatelstwa lub statusu pobytowego rodzica jest błędne przy wypłacie 800+ – Biznes Wprost

11 kwietnia, 2026
Bystrzyca Kłodzka. Strzelanina, nie żyje młody mężczyzna

Bystrzyca Kłodzka. Strzelanina, nie żyje młody mężczyzna

11 kwietnia, 2026
Artemis II. Prezydent USA Donald Trump pogratulował astronautom

Artemis II. Prezydent USA Donald Trump pogratulował astronautom

11 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Szparagowy kryzys w Holandii. Polacy rezygnują z ciężkiej pracy

Szparagowy kryzys w Holandii. Polacy rezygnują z ciężkiej pracy

11 kwietnia, 2026
Wybory na Węgrzech 2026. Ostatnie sondaże przed głosowaniem

Wybory na Węgrzech 2026. Ostatnie sondaże przed głosowaniem

11 kwietnia, 2026
Wybory na Węgrzech. Media w Niemczech: To kluczowy moment dla UE

Wybory na Węgrzech. Media w Niemczech: To kluczowy moment dla UE

11 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.