Ten serial to studium stalkingu i ostrzeżenie przed nim. Przed pragnieniem, które jest — w przeciwieństwie do prawdziwej miłości — budowaniem relacji w sposób jednostronny.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Foto: Newsweek
Granica między życiem a śmiercią jest bardzo cienka — wystarczy, że ktoś przekroczy wcześniej inną z granic — choćby tę między byciem fanem gwiazdy a jej prześladowaniem, między uwielbieniem a zachłannością, prowadzącą z czasem do nienawiści.
O przekroczeniu tych granic mówi trzyodcinkowy dokument HBO Original „Zabić Miss” przedstawiający historię Agnieszki Kotlarskiej, Miss Polski 1991 uhonorowanej w tym samym roku także tytułem Miss International, która zaledwie pięć lat później — u progu światowej kariery modelki — zginęła od ran zadanych nożem przez Jerzego L., przekonanego, że najpiękniejsza kobieta świata jest pisana wyłącznie jemu.
Serial to studium stalkingu i ostrzeżenie przed nim. Przed pragnieniem, które jest — jak powie w dokumencie psycholog sądowa prof. Beata Pastwa-Wojciechowska — w przeciwieństwie do prawdziwej miłości, budowaniem relacji w sposób jednostronny. To natrętne naprzykrzanie się w imię wyimaginowanego uczucia jest zresztą jednym z kontrastów, na których twórcy dokumentu opierają jego konstrukcję — przeciwstawienie miłości autentycznej chorobliwemu pragnieniu bliskości z kimś, kto nie może i nie chce go odwzajemnić.
Z jednej strony usłyszymy więc głos zabójcy, bo Maciej Bieliński, reżyser i współscenarzysta — wraz z Ewą Wilczyńską — przytoczą autentyczne nagranie z telefonicznej sekretarki i zeznania stalkera, w tym beznamiętne wspomnienie tego, jak kupił „piękny nóż” z brązową rękojeścią. Z drugiej strony zaś, z ust męża Kotlarskiej, Jarosława Świątka, poznamy historię uczucia, które przetrwało nawet wtedy, gdy Aga Marie — bo tym pseudonimem Miss International posługiwała się jako modelka — zaczęła robić oszałamiającą światową karierę, prezentując stroje takich domów mody jak Ralph Lauren, Estée Lauder czy Versace i występując na wybiegach w Nowym Jorku, Paryżu i Mediolanie.
Ale jest tu i drugi kontrast, niemniej ważny. To zestawienie spektakularnego sukcesu z siermiężnością tamtych czasów, początku lat 90. XX w. Tego momentu dziejowego, gdy Polska dopiero odradzała się po dziesięcioleciach komunizmu. Z jednej strony zobaczymy więc zdjęcia Kotlarskiej w najważniejszych światowych magazynach mody, z drugiej przypomnimy sobie spółkę Art-B, sponsora ciągnika Ursus, jednej z nagród w konkursie Miss Polonia.
Czym było dla Kotlarskiej wygranie w owych czasach tego konkursu i trafienie do największych domów mody, opowie nam Ewa Wachowicz, Miss Polonia i Wicemiss World 1992. Przed dziewczyną z Wrocławia otwierała się w kraju popularność na miarę gwiazd światowego kina. O ile bowiem dziś wybory najpiękniejszych kobiet — czy to na szczeblu krajowym, czy zagranicznym — przyciągają uwagę zaledwie garstki koneserów, o tyle wtedy były dla Polaków powiewem wielkiego świata, do którego dopiero aspirowali. Wybory najpiękniejszej Polki były wydarzeniem, które przed telewizorami śledzili niemal wszyscy. Nadano im więc — jak zauważy Zygmunt Chajzer, który w 1991 r. ogłaszał zwycięstwo Kotlarskiej — odpowiednią rangę, organizując je w sopockiej Operze Leśnej.
„Zabić Miss” przenosi nas zatem do innego świata — tego, który swym blichtrem fascynować może także dzisiaj, ale i tego z przeszłości, w której jako społeczeństwo w sposób szczególny łaknęliśmy jakiejkolwiek odmiany na lepsze. Agnieszka Kotlarska dała nam tę możliwość. Na krótko. Jej zabójca zakończył życie obiecującej modelki oraz żony i matki. Przerwał też jednocześnie wielkie spełniające się marzenie — samej Kotlarskiej, ale i nasze wspólne. Marzenie każdego, kto chciał w owym czasie identyfikować się z piękną Polką odnoszącą sukcesy na niewyobrażalną wcześniej skalę.