Ateny aż huczały od plotek. Kto to słyszał, żeby wódz Perykles całował swoją kochankę publicznie, na oczach wszystkich obywateli? To przecież obraza tradycji i bogów.
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Foto: Newsweek
„Hetery mamy bowiem dla przyjemności, konkubiny dla codziennej troski o ciało, żony zaś po to, by rodziły nam prawe dzieci i były wiernymi strażniczkami domostwa” — te słowa historia przypisuje Demostenesowi, mówcy ateńskiemu z IV w. p.n.e. W tym jednym zdaniu zawarta jest podstawowa zasada rządząca społeczeństwem starożytnej Grecji. Żona miała pozostawać w domu, zajmować się wychowywaniem dzieci i przyrządzaniem posiłków. Mężczyzna uczestniczył w życiu politycznym polis i miał prawo do czerpania uciech z ciała. Także poza domem.
Prostytucja w starożytnych Atenach była legalna, opodatkowana i pełniła ważną funkcję społeczną. Do dykterionów, czyli domów publicznych, mogli uczęszczać wszyscy mieszkańcy polis, nie tylko pełnoprawni obywatele, choć tylko tych ostatnich stać było na wynajęcie tancerek i flecistek, które oprócz usług seksualnych zapewniały także występy artystyczne. Dla najbiedniejszych były niewolnice (pornai) pracujące w najtańszych domach publicznych, których nie brakowało przede wszystkim w porcie w Pireusie.
Hetery spotykały się tylko z najznamienitszymi obywatelami Aten. Przychodzili do nich politycy, myśliciele i artyści, nie tylko po zaspokojenie żądz, ale też spędzić czas na inteligentnych rozmowach. Były dobrze wykształcone i obeznane w sztuce, filozofii i polityce, a od ateńskich prawowitych żon dzieliła je ogromna przepaść, także majątkowa. Hetery były cudzoziemkami, co z jednej strony wykluczało je z grona obywatelek, ale z drugiej — dawało gospodarczą wolność. Nie musiały siedzieć w czterech ścianach i zajmować się przędzeniem wełny, mogły swobodnie zarabiać, zawierać umowy, posiadać niewolników i przede wszystkim czerpać z luksusów, bo za swoje towarzystwo pobierały wysokie stawki.
Tak żyła Aspazja, najsłynniejsza ateńska hetera.
Wyzwolona, samodzielna, inspirująca
Była cudzoziemką, co jest kluczowe w tej historii. Pochodziła z Miletu, jońskiego miasta położonego w Azji Mniejszej, na południowo-zachodnim wybrzeżu dzisiejszej Turcji. Wiadomo, że jej ojciec miał na imię Aksjochos i był zamożny, bo zapewnił córce staranne wykształcenie. Niewykluczone, że sfinansował także jej wyjazd i usamodzielnienie, choć wiele wskazuje na to, że jej przeprowadzka miała bardziej gwałtowny przebieg. Aksjochos zginął w czasie zamieszek wywołanych politycznym kryzysem w mieście, córki musiały w pośpiechu uchodzić z Miletu.
Do Aten przyjechała najpewniej około 450 r. p.n.e. Ówcześni pisali o niej, że została heterą (gr. hetaira), czyli luksusową damą do towarzystwa. Grecki dziejopisarz Plutarch w „Żywotach słynnych mężów” twierdził, że „nie zajmowała się ona niczym pięknym ani szczególnie poważnym, lecz utrzymywała dom dziewcząt-kurtyzan”. Na pewno była wyzwolona, inteligentna i samodzielna. Na pewno nie pasowała do tradycyjnego wzorca kobiety w ateńskim społeczeństwie.
Prof. Mary Ellen Waithe, amerykańska specjalistka od historii filozofii, w pierwszym tomie swojej czterotomowej pracy „A History of Women Philosophers” zajęła się postacią Aspazji. Udowadnia, że partnerka Peryklesa wbrew temu, co pisali nie do końca przychylni jej starożytni komediopisarze czy dziejopisarze, nie prowadziła domu schadzek, ale raczej salon intelektualny. Jej dom był miejscem spotkań filozofów, artystów i polityków.
Plutarch zauważał, że Aspazja „miała sławę zdolnego mówcy” i wielu Ateńczyków „szukało jej towarzystwa właśnie dla jej wymowy”. Sokrates przedstawiony przez Platona w tekście „Meneksenos” nazywa ją swoją mistrzynią. Często przesiadywał w jej domu ze swoimi uczniami. Niewykluczone, że to właśnie na dyskusjach z nią najsłynniejszy grecki filozof szlifował ostrze retoryki i że to od niej uczył się sztuki zadawania celnych pytań.
Aspazja intrygowała i przyciągała elity. Za bardzo się wyróżniała i dlatego szybko wpadła w oko samemu Peryklesowi.
Polityk, strateg, rozwodnik
W zbiorach Muzeum Watykańskiego znajduje się marmurowe popiersie przedstawiające dumną kobietę o wyniosłym spojrzeniu. Na podstawie widnieje imię: Aspazja. Jest to co prawda rzymska kopia greckiej rzeźby, ale niewykluczone, że tak właśnie wyglądała kobieta, która poruszyła starożytne Ateny.
Perykles został z kolei przedstawiony przez znanego greckiego rzeźbiarza Kresilasa jako dojrzały mężczyzna z brodą, o głębokim spojrzeniu i spokojnym wyrazie twarzy. Na czubek głowy ma nasunięty charakterystyczny hełm koryncki, co z jednej strony podkreśla jego funkcję przywódcy i polityka, ale jednocześnie zachowuje istotne znaczenie estetyczne. Perykles miał bowiem zniekształconą czaszkę, wydłużoną ku górze. Ta deformacja była przedmiotem drwin ze strony jego przeciwników politycznych, którzy nazywali go „cebulogłowym”.
„Cebulogłowy” polityk wywodzący się ze starego ateńskiego rodu Alkmeonidów, genialny strateg wielokrotnie wybierany na to stanowisko, formalnie rządził Atenami, choć jednocześnie wzmacniał demokrację, na której stało to najważniejsze greckie polis. Mówiono, że każdą wolną chwilę poświęca sprawom miasta, i faktem jest, że wprowadzone przez niego prawa zmieniły Ateny i położyły podwaliny pod nowoczesne systemy polityczne. Ustanowił na przykład wynagrodzenie dla urzędników, co otworzyło dostęp do funkcji publicznych także dla osób biedniejszych, dopuścił do najwyższych stanowisk (archontów) także mniej majętnych obywateli, a najuboższym umożliwił bezpłatny wstęp na przedstawienia teatralne. Przebudowywał Ateny, nakazał wzniesienie Partenonu, czyli świątyni Ateny ozdobionej posągiem bogini dłuta Fidiasza, otoczył miasto obronnymi długimi murami i rozbudował port w Pireusie.
Co ciekawe, sam w 451 r. p.n.e. przeforsował prawo, które stanowiło, że obywatelem mógł być jedynie ten, którego matka lub ojciec byli Ateńczykami. Zasada ta, formalnie ochraniająca demokrację ateńską, w której wszelkie decyzje dotyczące polis mogli podejmować tylko obywatele, mężczyźni, wykluczała jednocześnie kobiety i cudzoziemców, czyli metojków, jak nazywali ich Grecy. Uderzała także w związek Aspazji z Peryklesem.
Piękna Milezyjka zawróciła mu w głowie do tego stopnia, że zdecydował się na rozwód z żoną, z którą miał już dwóch synów — Ksantypposa i Paralosa. Historia nie zapamiętała imienia pierwszej małżonki Peryklesa, co też pośrednio pokazuje, jaką pozycję miały kobiety w starożytnych Atenach. Więcej wiadomo za to o ich dzieciach.
Małżeństwo nie z miłości
Jeśli starożytnego Greka i starożytną Greczynkę do małżeństwa doprowadzała miłość romantyczna, oboje mogli mówić o szczęściu. Małżeństwo (gr. gamos) to był kontrakt między dwoma rodami, którego celem było przedłużenie linii rodowej i zabezpieczenie dziedziczenia majątku. Dlatego o małżeństwie decydowali ojciec panny młodej i przyszły mąż. Konkury o rękę dziewczyny przypominały nierzadko zawody, na których kawalerowie w domu potencjalnego teścia mierzyli się w pojedynkach retorycznych, muzycznych, a czasem i sportowych. Mogły trwać miesiącami, zanim ojciec panny młodej wybrał najlepszego kandydata i siadał z nim do negocjacji. I oczywiście nie pytał córki, który z młodzieńców najbardziej jej się podoba.
Kobieta w antycznej Grecji nie miała żadnej podmiotowości, dlatego na porządku dziennym były sytuacje, kiedy poznawała męża dopiero w dniu ślubu. Miała wtedy zazwyczaj niewięcej niż 15 lat. Mężczyźni żenili się, mając około 30 lat. Na pierwszym miejscu zawsze był obowiązek wobec polis, a potem powinności małżeńskie. Najpierw musieli przejść szkolenie wojskowe, czasem ruszali na wojnę, więc przez pierwsze lata dorosłego życia nie mogli myśleć o ożenku.
Ceremonia zaślubin była sformalizowaną procedurą, podczas której przekazywano pannę młodą mężowi w uroczystym korowodzie prowadzonym z domu ojca. Co ciekawe, zwyczaj przenoszenia świeżo poślubionej żony przez próg pochodzi właśnie ze starożytnej Grecji, podobnie jak obsypywanie nowożeńców monetami.
Procedura rozwodowa również była męskim przywilejem. Mąż mógł po prostu odesłać żonę do domu jej ojca. Jedynym warunkiem zerwania kontraktu małżeńskiego był zwrot posagu.
Gorszący pocałunek i obraza bogów
Autor „Żywotów słynnych mężów” pisał, że Perykles u boku Aspazji znalazł spokój, że „swoistym rozumem i zmysłem politycznym” zawładnęła jego sercem, a także że wpływała na jego decyzje. „Miała ona bowiem jakąś niezwykłą zdolność i umiejętność przymuszania do swojej woli nawet przodujących polityków, stając się równocześnie przedmiotem wielu żywych zainteresowań ze strony filozofów” — zauważał Plutarch.
Zamieszkali razem, mimo że ona nie mogła zgodnie z ateńskim prawem zostać jego żoną, a on jej mężem. Połączyła ich pallakia, forma legalnego konkubinatu określająca sytuację, kiedy Ateńczyk decydował się wprowadzić do domu kochankę (pallake). Prawa takiej kochanki często nie różniły się zbytnio od praw niewolnicy. Plutarch odnotowywał tymczasem, że Perykles publicznie obnosił się z uczuciem do Aspazji i kochał ją tak bardzo, że „wychodząc z domu na agorę i wracając stamtąd do domu, codziennie żegnał się z nią i witał pocałunkiem”.
To nie mieściło się w głowach przywiązanym do tradycji Ateńczykom. A ponieważ romans pierwszego obywatela z tajemniczą przybyszką z Miletu wzbudzał powszechne zainteresowanie, szybko stał się tematem plotek i ulicznych komentarzy. A stąd było już tylko o krok od skandalu.
Emocje podsycali przeciwnicy polityczni Peryklesa i komediopisarze chętnie obśmiewający polityków. Kratinos, jeden z najpopularniejszych autorów, nazwał ją „psiooką zalotnicą”, a inny pisał, że bije od niej zło. Arystofanes w „Acharnejczykach” drwił z kolei z Peryklesa, że wywołał wojnę peloponeską za namową Aspazji, za to, że Megarejczycy uprowadzili dwie kurtyzany z domu publicznego prowadzonego przez Aspazję. W rzeczywistości konflikt między Ateńskim Związkiem Morskim a Spartą i Peloponezem był starciem potęg o dominację nad Grecją, a nie zemstą za porwanie kobiet. Komediopisarzom i politycznym przeciwnikom Peryklesa to jednak nie przeszkadzało. Masowe wyśmiewanie i publiczne obrażanie zaczęło przeradzać się w hejt, w podobny sposób, jaki znamy z naszej współczesności.
Doszło do tego, że — jak donosili starożytni — Aspazji przypisano stręczycielstwo i bezbożność, „naruszenie czci bogów”. „Oskarżał ją mianowicie komediopisarz Hermippos, który nadto dodawał w skardze taki szczegół, że przyjmuje u siebie dla Peryklesa wolno urodzone kobiety” — objaśniał Plutarch. Sprawa była poważna, Aspazji groziło wygnanie z Aten. Perykles był jednak bezradny wobec gniewu ludu. Antyczne źródła przekazują także wzruszający opis, jak zakochany strateg ratował swoją ukochaną. Rzucił na szalę własną potęgę, wiarygodność i szacunek. „Otóż Aspazję zdołał Perykles uratować; po prostu przez łzy i błagania, jak mówi Ajschines, wyprosił u sędziów jej uwolnienie od wyroku skazującego” — przekazał Plutarch.
Udało się, Aspazja została uniewinniona. Ucierpieć na tym miały pozycja i prestiż Peryklesa, choć dziś część badaczy starożytności stoi na stanowisku, że Aspazja nigdy nie została oficjalnie oskarżona o bezbożność ani nie stanęła przed sądem, a opis procesu został po prostu zmyślony przez Hermipposa na potrzeby komedii i tak przedostał się do tradycji, a potem do historii
Doradczyni, mentorka, psycholożka
Jak wielki wpływ miała Aspazja na Peryklesa i jego decyzje? Platon w dialogu „Meneksenos” wspominał, że była autorką słynnej mowy pogrzebowej, którą ten wygłosił w pierwszym roku wojny peloponeskiej, upamiętniając poległych i wychwalając wielkość Aten. Przemówienie odtworzone przez Tukidydesa uważane jest wciąż za jeden z najważniejszych zapisów wystąpień publicznych i klasyczny przykład mowy pochwalnej.
Mogła mieć wpływ nie tylko na filozofię i politykę, lecz także na medycynę. Aecjusz z Amidy, który w V w. p.n.e. pisał o aborcji, powoływał się na pismo pewnej Aspazji. Nie wiadomo, czy chodzi o nieznane nauki tej konkretnej Aspazji, czy może raczej autor odwołaniem do autorytetu chciał podnieść wartość własnych wywodów. Jedno i drugie może pokazywać, jak partnerka Peryklesa była poważana w starożytnej Grecji.
Niewykluczone również, że zajmowała się doradzaniem w kwestiach małżeńskich. Grecki mówca Ajschines w dialogu zatytułowanym „Aspazja” przedstawia jej rozmowę z żoną Ksenofonta i rady, jakich udziela nowożeńcom: „Chcielibyście mieć najlepszą żonę i najlepszego męża na świecie. Możecie to osiągnąć, gdy oboje będziecie starali się być jak najlepsi z myślą o drugim małżonku”. Ksenofont w dziele „Wspomnienia o Sokratesie” wkłada w usta filozofa powołanie na nauki Aspazji dotyczące nie tylko małżeństwa, ale i przyjaźni, polegające na szerzeniu dobra i niesieniu pomocy w potrzebie.
Pewne jest natomiast, że Aspazja i Perykles cieszyli się swoją przyjaźnią i miłością przez ponad 20 lat. On zmarł niebawem po swoich synach z pierwszego małżeństwa i tak jak oni padł ofiarą szerzącej się w Atenach zarazy. Ona — jeśli wierzyć antycznym przekazom — nie wycofała się z życia publicznego. Po śmierci Peryklesa związała się ze sprzedawcą owiec Lysiklesem, któremu pomogła w karierze politycznej i którego wyszkoliła w sztuce wygłaszania przemów do tego stopnia, że uczyniła z niego wybitnego retora.
W historii zapisał się jeszcze syn Aspazji i Peryklesa — Perykles Młodszy, którego Ateny uhonorowały obywatelstwem. Został dowódcą floty, która w 406 r. p.n.e. pokonała flotę Sparty w okolicy Wysp Arginuskich. Niestety, przypłacił to zwycięstwo życiem. Został skazany za to, że nie wyłowił z morza ciał poległych i nie pozwolił na dopełnienie ceremonii pogrzebowych zgodnie z boskimi obyczajami.
Historia nie odnotowała jednak ani daty śmierci Aspazji, ani miejsca jej pochówku. Jedyna materialna pozostałość po najwybitniejszej kobiecie starożytnych Aten to rzymska rzeźba stojąca w Muzeum Watykańskim. Niewykluczone, że jest to kopia stelli umieszczonej pierwotnie na jej grobie. Aspazja pozostawiła po sobie jednak coś więcej — świadomość, że nawet zakorzeniony głęboko w tradycji patriarchat jest bezradny wobec kobiecego intelektu, uporu i odwagi. Zwłaszcza przy wsparciu kochającego partnera.





