Rynek złota i srebra na konflikt na Bliskim Wschodzie zareagował natychmiast.
„W poniedziałek złoto drożało ponad 2 proc. i przebiło 5400 USD za uncję. Srebro kosztuje już ponad 96 USD za uncję, notując 9 proc. wzrost w ciągu trzech dni. Sytuacja międzynarodowa skłania inwestorów do poszukiwania bezpiecznych aktywów, dlatego w najbliższych dniach można spodziewać się rosnących notowań złota i srebra” – czytamy w komunikacie Mennicy Polskiej.
Zdaniem ekspertów, po gwałtownej korekcie na przełomie stycznia i lutego ceny metali szlachetnych znów rosną i zbliżają się do historycznych rekordów.
– Mimo ostatnich korekt i zawirowań na rynku metali szlachetnych, złoto i srebro wciąż są traktowane jak najbezpieczniejsze aktywo i pełnią funkcję swego rodzaju polisy ubezpieczeniowej dla inwestorów. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się nasilał i przedłużał, można spodziewać się osiągnięcia nowych rekordów – wyjaśnia Marta Bassani-Prusik, Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych i Wartości Dewizowych w Mennicy Polskiej.
Geopolityka napędza wzrosty
Impulsem do wzrostów jest oczywiście aktualne napięcie geopolityczne. W ciągu zaledwie kilku dni mapa konfliktów rozciągnęła się na kilka kontynentów.
Najświeższy i najbardziej wpływający na sytuację na rynkach konflikt to ten na Bliskim Wschodzie między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Napięta sytuacja w Cieśninie Tajwańskiej budzi obawy o potencjalny konflikt między Chinami a blokiem zachodnim. Dodatkowo przedłużająca się wojna w Ukrainie nie tylko nie słabnie, ale generuje nowe obszary niepewności.
– Każdy z tych konfliktów osobno stanowiłby już istotny czynnik wspierający ceny złota. Ich jednoczesne występowanie tworzy bezprecedensowy klimat niepewności geopolitycznej – podkreślają analitycy z Mennicy Polskiej.
W ujęciu długoterminowym ceny metali szlachetnych będą także zależały od zmian w globalnym środowisku ekonomicznym.
– Silny wzrost cen metali szlachetnych, który obserwowaliśmy pod koniec zeszłego roku i w styczniu tego roku, jest wynikiem kombinacji kilku czynników strukturalnych. Są nimi m.in. zakupy złota przez banki centralne oraz oczekiwania co do spadku realnych stóp procentowych, wzmocnionych przez podwyższoną awersję do ryzyka, eskalację napięć geopolitycznych oraz niepewność związaną z taryfami handlowymi – wyjaśnia Marta Bassani-Prusik.
Dolar traci, złoto zyskuje
Na ceny kruszców wpływa również osłabienie dolara amerykańskiego.
– Ważnym czynnikiem pozostaje także słabnąca rola dolara amerykańskiego. Coraz mniejsze znaczenie dolara to nie tylko efekt tymczasowej niepewności, ale potencjalnie długoterminowa zmiana w globalnym systemie finansowym. Rosnący deficyt handlowy USA, wysoki poziom zadłużenia federalnego i nieprzewidywalna polityka handlowa podważają fundamenty dominacji USD. Inne gospodarki, szczególnie kraje BRICS, poszukują alternatyw dla dolara w rozliczeniach międzynarodowych. Można się spodziewać, że popyt na złoto jako uniwersalne aktywo rezerwowe będzie rósł – czytamy w komunikacie Mennicy Polskiej.














