-
Konfederacja zmieniła strategię i zdecydowała się na ostry atak na Przemysława Czarnka po jego nominacji na kandydata na premiera przez PiS.
-
Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak krytykują byłego ministra edukacji, podkreślając, że nie odcina się on od ośmiu lat rządów PiS, które oni oceniają bardzo krytycznie.
-
Politycy PiS utrzymują, że wybór Czarnka jako kandydata na premiera i reakcja Konfederacji świadczą o strachu przed możliwością odebrania wyborców.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Początkowy plan Konfederacji nie zakładał frontalnego ataku na Przemysława Czarnka. Wręcz przeciwnie, politycy Konfederacji uznali, że zignorują operację PiS pod tytułem kandydat na premiera. Jednak wydarzenia, jak to w polityce często bywa, potoczyły się wedle całkiem innej dynamiki i między PiS a Konfederacją rozgorzał ostry spór.
Wybory 2027. Stary-nowy spór na linii PiS-Konfederacja
To powrót do emocji, które były między partiami tuż po wyborach prezydenckich, gdy Jarosław Kaczyński i Sławomir Mentzen mocno się atakowali. Mentzen nazwał Kaczyńskiego „politycznym gangsterem” oraz „chamem i kłamcą”, a politycy PiS odpowiadali, że lider Konfederacji jest „rozwydrzonym bachorem”.
Po tej salwie obie strony doszły do wniosku, że nie ma sensu ciągnąć walki, bo wyborcy prawicy nie lubią takich zagrywek. Teraz wszystko wybuchło na nowo za sprawą Przemysława Czarnka.
Zaraz po nominacji Mentzen opublikował listę pytań do Przemysława Czarnka. Wszystkie dotyczyły decyzji z okresu rządów PiS m.in. polityki covidowej, Zielonego Ładu, polityki migracyjnej. Zamieścił także w mediach społecznościowych prześmiewczą grafikę, nawiązującą do głośnych słów Czarnka o „OZE-sroze”.
-
„Polityczny WF”: PiS kontra Konfederacja. Jaką misję ma Czarnek?
W odpowiedzi Czarnek zaprosił Mentzena do debaty. „Podyskutujmy. Odpowiem Ci kompleksowo na wszystkie Twoje wątpliwości i pytania (…) – napisał koncyliacyjnie. Podczas pierwszego wiecu w Iławie Czarnek zwrócił się do liderów Konfederacji: – Kochani! – mówię do kolegów z Konfederacji – do Sławka Mentzena, do Krzysztofa Bosaka… Czy wy naprawdę chcecie stworzyć czwartą drogę i rządzić z Tuskiem w następnej kadencji? Nie tu jest wróg, nie tu jest wróg! – krzyczał.
Narrację o tym, że Konfederacja to przyszły koalicjant Donalda Tuska, rozpoczął wiele miesięcy temu Jarosław Kaczyński. Widać, że stratedzy PiS uznali ją za godną kontynuacji przez Czarnka.
Mentzen dolał oliwy do ognia, nagrywając długie wideo, w którym zarzucił Czarnkowi brak samodzielności i zaatakował go za decyzje, które podejmował jako minister edukacji i nauki w rządzie PiS i za inne decyzje tamtego rządu.
– Nie wierzę, że jesteś w stanie przeciwstawić się Kaczyńskiemu. Cała twoja kariera polityczna, każde twoje głosowanie pokazuje, że robisz tylko to, na co pozwoli ci prezes Kaczyński. Przemku, jesteś tylko rzecznikiem Jarosława Kaczyńskiego. A ja nie czuję potrzeby rozmowy z rzecznikiem prezesa – mówił Mentzen.
PiS przekonuje, że reakcja Konfederacji to efekt strachu
Politycy PiS przekonują, że ostra reakcja Konfederacji pokazuje, że wybór Przemysława Czarnka do roli kandydata na premiera był „strzałem w dziesiątkę”.
– Nerwowa reakcja liderów Konfederacji pokazuje, że trafiliśmy w dziesiątkę, jeśli chodzi o wybór kandydata na premiera. Nie mam wątpliwości, że atak na naszego kandydata wynika ze strachu o to, że możemy odebrać Konfederacji wyborców. Ten strach sprawił, że zapomnieli, gdzie jest prawdziwy wróg, a nie jest nim Przemysław Czarnek, lecz Donald Tusk i jego fatalny rząd – mówi Interii Mateusz Kurzejewski, wicerzecznik PiS.
-
Mentzen jasno o sprawie Czarzastego. „Amerykanie nie będą nam mówić”
Co ciekawe, politycy Konfederacji przekonują, że także z ich punktu widzenia Czarnek to świetny wybór, bo z ich perspektywy trudnym kandydatem byłby ktoś, kogo nie dałoby się obciążyć ośmioma latami rządów PiS.
– Jarosław Kaczyński na konwencji w Krakowie jasno zakazał wszystkim odcinania się i krytykowania rządów PiS, więc dla nas to sytuacja idealna. Karol Nawrocki wygrał wybory dlatego, że potrafił w rozmowie ze Sławomirem Mentzenem odciąć się od PiS i ich złych decyzji. Czarnek tego zrobić nie może, bo prezes mu zabronił – wskazuje Krzysztof Rzońca, sekretarz Konfederacji i wiceprezes Nowej Nadziei.
– Dlaczego mielibyśmy odcinać się od ośmiu lat naszych rządów, skoro uważamy, że to był dobry czas dla Polski. Skąd w ogóle pomysł, że mielibyśmy to robić? – pyta Mateusz Kurzejewski z PiS.
Wybory 2027. Przemysław Czarnek zagrożeniem dla Konfederacji?
Wybór Czarnka przesunął na dalszy plan wzajemne animozje wewnątrz samej Konfederacji. Skrytykowali go zgodnie zarówno Sławomir Mentzen, jak i Krzysztof Bosak, a reszta polityków Konfederacji powtarza, że to nie PiS będzie wyznaczał premiera w 2027 roku, sugerując, że być może będzie to właśnie Konfederacja.
Karol Nawrocki wygrał wybory dlatego, że potrafił w rozmowie ze Sławomirem Mentzenem odciąć się od PiS i ich złych decyzji. Czarnek tego zrobić nie może, bo prezes mu zabronił
– Początkowo rzeczywiście uznaliśmy, że jest bez znaczenia, kogo wystawi PiS do roli kandydata na premiera, bo patrząc na sondaże, to nie PiS będzie w 2027 roku wyznaczał premiera. Jednak później PiS sam stworzył nam okazję, wyznaczając kurs na obronę ośmiu lat swoich rządów. Dlaczego mielibyśmy nie krytykować rządów PiS, skoro uważamy je za złe i mówimy to od lat? – tłumaczy Krzysztof Rzońca.
Przemysław Czarnek do tej pory budował wśród swoich kolegów z PiS przekonanie, że ma świetne relacje z Konfederacją i samym Mentzenem, a w PiS o Czarnku niektórzy mówili, że w poglądach „bywa bardziej konfederacji od samej Konfederacji”.
– To, jakie osobiście poglądy ma Przemysław Czarnek, jest bez znaczenia, bo i tak robi i będzie robił to, co powie Jarosław Kaczyński. Wystarczy spojrzeć na to, jak głosował w kluczowych sprawach – wytyka Krzysztof Rzońca z Nowej Nadziei.
-
Polacy ocenili kandydata PiS na premiera. Przeważa jedna opinia
Głównym zadaniem, jakie PiS stawia dziś przed Przemysławem Czarnkiem, jest, odzyskanie utraconych wyborców prawicy. Tych, którzy rozczarowani PiS odpłynęli do Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej Brauna.
– Przemysław Czarnek swoją charyzmą, ekspresją oraz jasnym, wyrazistym przekazem może trafić do wyborców obu Konfederacji, w tym także tych młodych. Odbiór i to, jak zareagowali na niego ludzie na pierwszym wiecu w Iławie, energia, jaka tam była pokazuje, że to był najlepszy wybór – podkreśla Mateusz Kurzejewski z PiS.
Konfederaci odpowiadają, że nie boją się odpływu wyborców, bo skoro Czarnek „mówi Konfederacją”, to po co wyborcy mieliby wybierać podróbkę zamiast oryginału. Wskazują też, że jeśli komuś Czarnek będzie odbierał wyborców, to szybciej Grzegorzowi Braunowi niż im.
Wybory 2027. Komu zagrozi Czarnek? Mentzenowi czy Braunowi?
Powód? To Braun, jak twierdzą, odebrał najwięcej wyborców PiS, bo on zagospodarował grupę starszych wyborców, zawiedzionych polityką PiS. A do Konfederacji lgną głównie młodsi wyborcy, dla których Czarnek nie jest żadnym punktem odniesienia.
– Przemysław Czarnek nie jest dla nas najtrudniejszym rywalem. Trudniejszy byłby ktoś, kto odcina się od ośmiu lat rządów PiS i potrafi przyznać się do błędów, a wiadomo już, że Czarnek tego nie zrobi – mówi Krzysztof Rzońca.
Politycy PiS nie bardzo jednak wierzą w zapewnienia kolegów z Konfederacji, że ci nie obawiają się Przemysława Czarnka. Oni sami przyjęli taktykę „polityki miłości” wobec Konfederacji.
Znamienna była reakcja Jarosława Kaczyńskiego, który – zapytany o reakcję Sławomira Mentzena – odpowiedział w dość wyważony, zwłaszcza w porównaniu do swoich poprzednich wypowiedzi, sposób.
– Nie jestem komentatorem wypowiedzi kogoś, kto się po prostu bardzo przestraszył. Tyle mogę na ten temat powiedzieć. Jeżeli chodzi o wypowiedzi ludzi, którzy nigdy nie rządzili, nawet jako część koalicji, po prostu nie mają zielonego pojęcia, w jakich uwarunkowaniach rządzi się Polską, to lepiej, żeby nie zabierali głosu. Wystraszyli się, ale mam nadzieję, że z czasem się uspokoją – stwierdził Jarosław Kaczyński.














