-
Administracja Donalda Trumpa rozważa wysłanie tysięcy amerykańskich żołnierzy na Bliski Wschód oraz przygotowuje różne scenariusze działań militarnych wobec Iranu, takie jak operacje w Cieśninie Ormuz i na wyspie Chark.
-
Ewentualne użycie wojsk lądowych oraz próby zabezpieczenia irańskich zapasów wzbogaconego uranu wiążą się z poważnym ryzykiem politycznym i militarnym dla prezydenta USA.
-
Od początku konfliktu amerykańskie siły przeprowadziły ponad 7800 ataków, zginęło 13 żołnierzy USA, a prezydent sugeruje udział innych państw w zabezpieczaniu Cieśniny Ormuz.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Administracja Donald Trump rozważa wysłanie tysięcy amerykańskich żołnierzy na Bliski Wschód w związku z trwającą kampanią przeciwko Iranowi – informuje Reuters, powołując się na przedstawicieli władz USA i osoby zaznajomione ze sprawą. Według źródeł Waszyngton przygotowuje się na możliwe rozszerzenie działań militarnych.
Potencjalne rozmieszczenie sił miałoby dać prezydentowi dodatkowe opcje operacyjne, w tym zwiększenie kontroli nad kluczowymi punktami strategicznymi regionu. Wśród nich znajduje się m.in. Cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest znacząca część światowej ropy naftowej.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Możliwe scenariusze działań USA
Z informacji przekazanych przez źródła wynika, że jednym z rozważanych scenariuszy jest zabezpieczenie przepływu tankowców przez cieśninę – głównie przy użyciu sił powietrznych i morskich. Nie wyklucza się jednak bardziej zdecydowanych kroków, takich jak wysłanie wojsk lądowych na irańskie wybrzeże.
Wśród omawianych opcji pojawił się również plan operacji na wyspa Chark – kluczowym centrum eksportu ropy naftowej, odpowiadającym za około 90 proc. irańskiego eksportu tego surowca. Eksperci podkreślają, że przejęcie kontroli nad wyspą mogłoby być korzystniejsze niż jej zniszczenie, choć jednocześnie wiązałoby się z bardzo dużym ryzykiem militarnym.
Stany Zjednoczone już wcześniej przeprowadziły ataki na cele wojskowe na wyspie w ubiegły piątek. Sam Trump groził także uderzeniami w infrastrukturę naftową Iranu, co dodatkowo podnosi napięcie w regionie.
USA wyśle żołnierzy do Iranu? Ryzyko polityczne i militarne
Jak podkreślają rozmówcy Reutersa, ewentualne użycie wojsk lądowych niesie poważne ryzyko polityczne dla amerykańskiego prezydenta. W USA utrzymuje się niskie poparcie społeczne dla działań militarnych wobec Iranu, a sam Trump w kampanii wyborczej zapowiadał unikanie nowych konfliktów na Bliskim Wschodzie.
Jednocześnie administracja analizuje możliwość zabezpieczenia irańskich zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Zdaniem ekspertów byłaby to jedna z najbardziej skomplikowanych i niebezpiecznych operacji, nawet dla elitarnych jednostek specjalnych.
Biały Dom oficjalnie podkreśla, że żadna decyzja jeszcze nie zapadła. – Prezydent mądrze trzyma się wszystkich opcji – przekazał anonimowo jeden z urzędników, wskazując, że celem operacji „Epic Fury” pozostaje m.in. zniszczenie potencjału rakietowego Iranu i uniemożliwienie mu zdobycia broni jądrowej.
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Tysiące ataków i rosnące straty
Dyskusje o ewentualnym zwiększeniu obecności wojskowej toczą się w czasie intensywnych działań zbrojnych. Jak wynika z danych Centralne Dowództwo USA, od początku konfliktu – 28 lutego – siły amerykańskie przeprowadziły ponad 7800 ataków, niszcząc lub uszkadzając ponad 120 irańskich jednostek pływających.
Mimo że USA nie zdecydowały się dotąd na pełnoskalową operację lądową, konflikt przynosi już straty. Według armii amerykańskiej zginęło 13 żołnierzy, a około 200 zostało rannych, choć większość obrażeń określono jako lekkie.
Kluczową kwestią pozostaje również bezpieczeństwo żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Początkowo Trump sugerował możliwość eskortowania statków przez marynarkę wojenną USA, jednak później wezwał do zaangażowania innych państw.
Brak wyraźnego wsparcia ze strony sojuszników sprawił, że prezydent zaczął rozważać ograniczenie zaangażowania. W jednym z wpisów w mediach społecznościowych zasugerował nawet, że inne kraje powinny przejąć odpowiedzialność za utrzymanie bezpieczeństwa tego strategicznego szlaku.
Rozmowy o wzmocnieniu obecności wojskowej wykraczają poza planowane przybycie na Bliski Wschód grupy desantowej z udziałem ponad 2000 żołnierzy piechoty morskiej. Jednocześnie amerykańska armia mierzy się z ograniczeniami operacyjnymi – m.in. w związku z wycofaniem części sił po skierowaniu lotniskowca USS Gerald R. Ford do Grecji na przegląd techniczny po pożarze na pokładzie.
-
Groźby Iranu przyniosły skutek. Tak chcą wpłynąć na świat i Biały Dom
-
Gdzie są sojusznicy? O granicach potęgi USA














