-
Łyska jest pospolitym ptakiem, który w mieście staje się bardziej agresywny wobec siebie i innych mieszkańców stawów.
-
Badania naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego wykazały, że agresja łysek w mieście ma podłoże zarówno behawioralne, jak i genetyczne.
-
Miejskie łyski mają lepszą kondycję niż osobniki z prowincji, a ich zachowanie oraz genetyka różnią się w zależności od miasta.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Sęk w tym, że agresja łysek kierowana jest w sezonie lęgowym wobec każdego, kto naruszy terytorium – tłumaczą zachowanie łysek naukowcy.
„Zdarzają się sytuacje, w których samiec skacze nam na plecy. Jest tak agresywny, że nie traktuje człowieka jako zagrożenie, ale jako intruza którego należy przepędzić” – wyjaśnia dr hab. Radosław Włodarczyk, ornitolog z Uniwersytetu Łódzkiego.
I tę właśnie agresję ornitolodzy z uniwersytetu w Łodzi postanowili dokładnie zbadać.
Łyski zachowują się agresywnie, bo muszą
„To są takie zachowania, których w naturalnych siedliskach w ogóle nie obserwujemy, to znaczy, że kolonizacja miast związana była z kompletnym przemodelowaniem zachowania tego gatunku” – dodaje prof. dr hab. Piotr Minias z Uniwersytetu Łódzkiego.
Bo jak się okazuje – agresywne zachowanie – ułatwia łyskom życie w mieście. I jest kluczowe w rozwoju populacji żyjącej blisko człowieka.
„Ta agresja związana jest z utratą bojaźni przed człowiekiem, bez tej utraty ptak byłby ciągle narażony na chroniczny poziom stresu i w zasadzie nie byłby w stanie efektywnie funkcjonować w takim siedlisku” – dodaje ornitolog.
Badania prowadzone przez ornitologów wykazały, że przyczyną wzrostu agresji są nie tylko zmiany zachodzące w zachowaniu poszczególnych ptaków – ma też to podłoże genetyczne.
„Obserwujemy procesy tzw. mikroelwolucji ptaków w mieście, gdzie ta zmiana zachowania związana jest m.in. ze zmianami genetycznymi” – dodaje prof. Minias.
Łyski pojawiły się w Łodzi z początkiem lat 90. XX wieku. Miejska populacja tych ptaków radzi sobie doskonale, choć warunki gniazdowania znacznie odbiegają od tych spotykanych w naturze, tłumaczą łódzcy ornitolodzy.
„Jest to gatunek który żyje raczej w zwartym trzcinowisku raczej ukrywa swoje gniazdo. Tak jak spojrzymy, to ilość szuwarów jest niewielka, znikoma i one wykorzytują drobny krzaczek, żeby zbudować gniazdo. To gniazdo jest odsłonięte, niczym nie zakryte. I agresja jest jedyną formą obrony” – mówi dr hab. Radosław Włodarczyk.
Dlatego zachowanie w stylu lokalnego łobuza łysce najwyraźniej się opłaca. Tym bardziej, że w mieście nie ma naturalnych drapieżników. W zasadzie w mieście jedynymi drapieżnikiami, które jej zagrażają i żywią się jej jajami, są ptaki krukowate.
Kolejną korzyścią jest dostęp do pokarmu. Miejskie ptaki mają zdecydowanie lepszą kondycję niż ich pobratymcy z prowincji. Badania nad łyskami były prowadzone w Warszawie, Poznaniu, Łodzi i Aglomeracji Śląskiej.
Meandry wielkomiejskiego życia łyska opanowała, jak widać doskonale. Wie też, że aby tu przeżyć, trzeba czasem mocno naprężyć muskuły.















