Trudno o optymizm w kontekście przyszłości skoków narciarskich w Polsce, patrząc na ostatnie lata i występy Polaków w cyklach Pucharu Świata. Z jednej strony zespół pod batutą trenera Macieja Maciusiaka przywiózł do kraju trzy medale z ZIO 2026. Z drugiej jednak całościowo nie widać poprawy względem tego, co działo się za czasów Thomasa Thurnbichlera, jeśli mowa o wynikach osiąganych w PŚ.
Pojawił się Kacper Tomasiak i to jest światełko w tunelu. Ale nie ma co ukrywać, problemów nie brakuje…
Stefan Horngacher wraca do Polski? Trzęsienie ziemi w skokach narciarskich!
Naprzeciw sytuacji zdaje się wychodzić prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz. Legendarny przed laty zawodnik w trakcie weekendu PŚ w Planicy zdradził, że szykuje się naprawdę mocny ruch związany z polskimi skokami.
Małysz nie chciał jednak zdradzić tajemnicy, przyznając, że wszystko zostanie ogłoszone w połowie kwietnia. Szybko jednak wyszło na jaw, o kim może być mowa. Zapowiada się wielki powrót do reprezentacji Polski Stefana Horngachera. W ostatnich kilku latach trener pracujący z kadrą Niemiec, ale mający również piękną kartę zapisaną właśnie z Kamilem Stochem i spółką.
Jako pierwszy informację podał dziennikarz Sport.pl Jakub Balcerski.
– Według informacji, których zasięgnąłem tutaj w Planicy, Stefan Horngacher wraca do polskiej kadry. To się wydarzy. Udało mi się w niedzielę to potwierdzić […] Potwierdzone jest też pozostanie Michala Doleżala w Polsce. Wróci więc duet Doleżal-Horngacher, ale w tej chwili nie wiadomo, jaką rolę uzyska Czech: czy będzie to specjalizowanie się w sprzęcie, asystowanie w kadrze, może coś pod Stefanem – powiedział wspomniany dziennikarz, świetnie rozeznany w świecie skoków narciarskich.
Wygląda zatem na to, że w polskich skokach powraca stawianie na sprawdzone rozwiązania. Rola Horngachera? Jeśli faktycznie miałby być dyrektorem sportowym, doglądać całości, swoją posadę zachowa trener Maciusiak. Nie zmienia to jednak faktu, że dokładając do zespołu Michala Doleżala, może zrobić się naprawdę ciekawie.
Oby z korzyścią wynikową, zarówno dla tych bardzo doświadczonych (Dawid Kubacki, Piotr Żyła), tych pośrodku stawki wiekowej (Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek), jak i najmłodszych – z Kacprem Tomasiakiem, Klemensem Joniakiem, itd.
Bo to tak naprawdę jedyna droga, żeby skoki narciarskie odzyskały blask nie tylko na kilka konkursów czy sezon, a w dłuższej perspektywie rywalizacji z mocną, międzynarodową konkurencją.














