1 kwietnia mija 10 lat od wprowadzenia życie programu „Rodzina 500 plus”. O idei tego rozwiązania cała Polska usłyszała w czasie kampanii parlamentarnej w 2015 roku. Wypłata 500 zł na drugie i kolejne dziecko było sztandarową obietnicą Prawa i Sprawiedliwości. Jak wiadomo tamta kampania okazała się sukcesem i zapewniła partii Jarosława Kaczyńskiego powrót – po 8 latach zasiadania w ławach opozycji – do władzy. Niedługo po zwycięstwie wyborczym przegłosowano ustawę dotyczącą 500 plus, a następnie została ona podpisana przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Świadczenie weszło w życie 1 kwietnia 2016 roku.
– Proponujemy systemowe, przełomowe rozwiązanie problemów polityki rodzinnej – mówiła ówczesna minister rodziny Elżbieta Rafalska. – To dowód na dbanie o dobro polskich dzieci i chęć przełamania kryzysu demograficznego (…) Zajmujemy w tej dziedzinie 216 miejsce na świecie na 224 kraje. Wskaźnik dzietności w Polsce 2014 r. wynosił 1,29. W 2050 roku będzie nas 34 miliony i będziemy starzejącym się społeczeństwem – dodała.
500 plus po 10 latach. Tyle zyskali oszczędzający
Pierwsza istotna zmiana dotycząca programu nastąpiła latem 2019 roku, kiedy to świadczenie rozszerzono również na pierwsze dziecko (wcześniej obowiązywało kryterium dochodowe – 800 zł netto na osobę w rodzinie lub 1200 zł jeśli w rodzinie jest wychowywane dziecko niepełnosprawne). Kolejnym przełomowym momentem w historii funkcjonowania programu był początek 2024 roku, gdy nastąpiła waloryzacja dodatku do kwoty 800 zł. Podwyżkę zaproponowało kilka miesięcy wcześniej PiS, ale zmiany wprowadzała już nowa koalicja rządząca.
Twórcy programu wskazują, że 500 plus przyczyniło się do poprawy sytuacji materialnej polskich rodzin, co miało szczególne znaczenie w okresie pandemii, a także niedługo później, gdy w następstwie wojny Polska mierzyła się z rekordową inflacją (w pewnym momencie przekraczała 18 proc.).
Są jednak rodzice, którzy decydują się odkładać środki na rzecz dziecka, tak, by przekazać mu je w momencie osiągnięcia pełnioletności. Ile zyskali ci, którzy gromadzą 500, a następnie 800 plus od dekady i nie wydali do tej pory ani grosza? Wyliczenia wskazują, że jest to 68,1 tys. zł. Trzeba przyznać, że kwota może robić wrażenie i w sytuacji, gdy ktoś po 10 latach zdecydowałby się ją wypłacić, to może myśleć o solidnym prezencie dla swojej pociechy. Za takie pieniądze mieszkanie dziś kupić raczej trudno (nie jest to niemożliwe, ale trzeba mieć w tyle głowy, że potrzebne będą znaczące środki na remont), ale na dobry samochód (kilkuletni, a nawet nowy) – np. w sytuacji, gdy dziecko ma w perspektywie 18. urodziny i kurs prawa jazdy – spokojnie wystarczy. Opcji może być sporo, ale każdy rodzic sam wie najlepiej co zrobić ze zgromadzonymi funduszami.
Wpływ na demografię tylko chwilowy
O ile poprawę sytuacji materialnej polskich rodzin po wprowadzeniu świadczenia trudno kwestionować, to mniej przyjemnie robi się, gdy jeszcze raz przeczyta się słowa minister wprowadzającej 500 plus. Nie ulega dziś wątpliwości, że program nie przyczynił się do poprawy sytuacji demograficznej w Polsce.
Statystyki jasno wskazują, że jeśli tzw. efekt 500 plus istniał tylko przez chwilę. W 2016 roku, czyli roku wprowadzenia świadczenia urodziło się ponad 382 tys. dzieci, podczas gdy rok wcześniej urodzeń było prawie 371 tys. Jeszcze większy wzrost odnotowano w danych za 2017 rok, czyli pierwszy pełny rok obowiązywania programu. Przekroczono wówczas po raz pierwszy od lat próg 400 tys. urodzeń (ponad 403 tys.). Tyle, że w 2018 roku rodzeń było już tylko 388 tys., a w kolejnych latach mieliśmy dalsze dramatyczne spadki, schodząc poniżej poziomu 300 tys. w 2023 roku. W 2025 roku urodziło się w Polsce zaledwie ok. 238 tys. dzieci, o 14 tys. mniej niż rok wcześniej.
Argument demograficzny podnoszą przeciwnicy 800 plus, jak i osoby postulujące wprowadzenia zmian w wypłatach świadczenia. Ostatnio głośno było o pomyśle ekspertów Klubu Jagiellońskiego. Proponują oni, aby zamiast regularnych wypłat państwo zagwarantowało nowo narodzonemu obywatelowi kapitał w wysokości 200 tys. zł. Kwota ta zasiliłaby Fundusz Przyszłości w ramach którego środki byłyby gromadzone na indywidualnych kontach i inwestowane, co ma chronić je przed inflacją – zjawiskiem, które drastycznie obniżyło realną wartość dotychczasowych świadczeń. Rodzice mogliby korzystać z tych pieniędzy na konkretne cele: edukację, ochronę zdrowia czy wkład własny na pierwsze mieszkanie dla dziecka.
Z niedawnego sondażu SW Research dla „Wprost” wynika, że Polacy podchodzą do tego pomysłu sceptycznie. Na pytanie: „Czy popierasz pomysł zastąpienia wypłat 800 plus jednorazową wypłatą w wysokości 200 tys. zł?” aż 58,2 proc. ankietowanych odpowiedziało „nie”. Przeciwnego zdania jest co piąty respondent (19,1 proc.), a 22,7 proc. nie ma zdania w tej sprawie.













