1 stycznia ruszył w Polsce etap testów pilotażu skróconego czasu pracy, który potrwa do końca 2026 roku. 5 tysięcy pracowników z 90 wybranych firm już pracuje w innym niż dotąd trybie: czterodniowego tygodnia pracy, w skróconych godzinach lub z dłuższymi urlopami. Średnie dofinansowanie z projektu to 500 tys. zł na firmę.
Podczas prezentacji założeń projektu, resort pracy przedstawił wnioski z innych europejskich testów: – Wiemy, że skrócenie czasu pracy będzie musiało być rozłożone w czasie i stopniowe, a rozwiązania muszą być szyte na miarę konkretnych grup społecznych. Tego uczą też przykłady z innych państw, np. z Francji, gdzie skracanie czasu pracy do 35 godzin tygodniowo odbywało się etapami, było rozciągnięte na lata – tłumaczyło biuro prasowe MRPiPS.
Dlaczego Polacy mają pracować krócej?
Ministerstwo chce rzetelnie sprawdzić, czy Polacy rzeczywiście pracują efektywniej, gdy mają więcej wolnego czasu. W innych krajach, jak Islandia, Wielka Brytania czy Hiszpania, efekty były zaskakująco dobre. Pracownicy byli mniej zestresowani, bardziej kreatywni i rzadziej chorowali. W Polsce krótszy tydzień pracy już wcześniej testowano lokalnie, m.in. w Herbapolu Poznań czy w urzędach miast w Lesznie, Włocławku i Szczecinku – na małą skalę.
Krótsza praca nie budzi jednak w Polakach entuzjazmu. Przeciwko skróceniu ustawowego tygodnia pracy opowiedziało się w 2025 roku 61,5 proc. ankietowanych w sondażu United Surveys by IBRiS na zlecenie Wirtualnej Polski. W tej licznej grupie 31,2 proc. zdecydowanie go nie popiera, a 30,3 proc. – raczej nie.
Zwolennicy krótszej pracy są w wyraźnej mniejszości. Łączne poparcie dla tego pomysłu zadeklarowało 30,9 proc. badanych, z czego 10,8 proc. w sposób zdecydowany, a 20,1 proc. – raczej tak. Odsetek osób niezdecydowanych wyniósł 7,6 proc.
Krótszy tydzień pracy – obawy Polaków mają jedno źródło
Walka toczy się o wydajność i produktywność, w czym Polacy nie są mistrzami. Europejskie kraje udowodniły, że skrócenie tygodnia pracy nie obniża produktywności, a często ją zwiększa. Gra idzie o zmniejszenie szansy na wypalenie zawodowe, o poprawę zdrowia psychicznego i lepsze godzenie życia zawodowego z prywatnym – w Europie to się udaje. Dotychczasowe testy na małą skalę w Polsce również potwierdzają ten trend: mniej błędów, mniejsza rotacja pracowników i wyższa efektywność.
Polska od lat znajduje się w czołówce krajów UE, w których pracuje się najdłużej. Według danych Eurostatu z 2025 roku, Polacy pracują średnio blisko 39 godzin tygodniowo (lub nawet ponad 43 godziny, biorąc pod uwagę badania aktywności ekonomicznej), co daje nam jedno z najwyższych miejsc w Unii, tuż za Grecją. Ponad 12 proc. Polaków pracuje powyżej 45 godzin tygodniowo.
Mieszkańcy krajów zachodnich, takich jak Niemcy, pracują znacznie krócej – średnio poniżej 34-35 godzin tygodniowo.
Główną obawą Polaków są pieniądze – że krótszy czas pracy przełoży się na niższe wynagrodzenie, co przy obecnych kosztach życia jest zupełnie nieakceptowalne. Część pracowników boi się, że taką samą ilość obowiązków trzeba będzie wykonać w krótszym czasie, co doprowadzi do większego stresu, nadgodzin i wypalenia zawodowego. Firmy obawiają się spadku przychodów, konieczności zwiększenia zatrudnienia i wyższych kosztów funkcjonowania przy skróconym czasie pracy.
Część osób boi się również podziału na lepszych i gorszych: na tych z „wolnymi piątkami” i tych, którzy muszą pracować w weekendy lub dłużej w pozostałe dni, ponieważ wiele sektrów gospodarki wymaga nieprzerwanego działania – medycyna, produkcja, handel, logistyka.















