W skrócie
-
70-letni myśliwy Mirosław S. został oskarżony o zabicie swoich dwóch owczarków podhalańskich w Brzeziu na Pomorzu.
-
Martwe psy zostały znalezione w stawie przez kierowcę, a Mirosław S. przyznał się do zarzucanego mu czynu.
-
Za to przestępstwo grozi mu do 3 lat więzienia, a Mirosław S. wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze.
Dwa martwe psy w stawie ogrodzonej posesji w miejscowości Brzezie w powiecie człuchowskim zauważył 22 listopada 2025 r. przejeżdżający tamtędy kierowca. Zawiadomił policję. Ta ustaliła, że owczarki podhalańskie należały do właściciela posesji, 70-letniego Mirosława S., mieszkańca sąsiedniego powiatu szczecineckiego. Zostały zastrzelone dwa dni wcześniej z broni myśliwskiej typu kniejówka.
W środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk przekazał, że człuchowscy śledczy zakończyli śledztwo i skierowali do Sądu Rejonowego w Człuchowie akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi S.
Właściciel psów stanie przed sądem za ich zabicie. Za popełnienie tego przestępstwa grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Mirosław S. w toku śledztwa przyznał się do popełniania zarzucanego mu przestępstwa, przy czym, jak wskazał prok. Wnuk, w wyjaśnieniach stwierdził, że psy „zdziczały, uciekały z posesji, nie słuchały go, stały się agresywne”.
Nie radził sobie z nimi, obawiał się, że mogą kogoś zaatakować, dlatego je zastrzelił. Stwierdził, że żałuje tego, co zrobił. – Wcześniej był przekonany, że robi dobrze – przekazał prok. Wnuk.
70-latek truchła psów wrzucił do stawu, bo, jak wyjaśniał, nie miał siły ich zakopać. Wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze.
Mirosław S. jest myśliwym, zabezpieczoną w miejscu jego zamieszkania broń (sztucer i kniejówkę) i ponad 100 sztuk różnego rodzaju amunicji posiadał legalnie. Mężczyzna nie był karany sądownie.














