Donald Tusk ogłosił w środę, że rząd „nie zamierza rezygnować z mechanizmu” obniżającego ceny na stacjach benzynowych, który nazywano „Ceny Paliw Niżej” (CPN). – Będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy – tłumaczył premier, nawiązując do ogłoszenia rozejmu na Bliskim Wschodzie.
– To jest potężna kwota, miesięcznie 1 mld 600 mln zł, która z pieniędzy wszystkich podatników jest kierowana do tego, aby ceny paliw na stacjach były niższe – wyliczył minister finansów i gospodarki w rozmowie z Marcinem Fijołkiem.
Czy ceny paliw pójdą w górę?
Dziennikarz, który jest też współautorem „Politycznego WF-u”, powiedział w podcaście Interii, że „popytał tu i ówdzie”, jaką decyzję może podjąć Rada Ministrów, jeśli chodzi o powrót do rynkowych cen paliw. – Bo dziś mamy te maksymalne ceny, sztuczną obniżkę akcyzy oraz VAT-u – przypomniał, przedstawiając szczegóły rządowego planu „A”.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Zasadniczą kwestią jest to, iż z mechanizmu władza nie będzie rezygnować – on po prostu nie zostałby przedłużony. – Z tego, co udało się nam dowiedzieć, wygląda to tak, że do 15 kwietnia, do kiedy trwa obniżka akcyzy, ona pozostanie niższa, ale dłużej po prostu nie. A to oznacza, że 16 kwietnia cena o 28-29 groszy po prostu wzrośnie, chyba że zrównoważy to spadek cen ropy na rynkach – wskazał Marcin Fijołek.
Jak podkreślił, rząd ma nadzieję, że obie rzeczy – powrót do poprzedniej stawki akcyzy oraz niższe ceny ropy – wzajemnie się pokryją, a kierowcy nie zobaczą przy tankowaniu ani obniżki, ani podwyżki cen na pylonie.
– Tylko potem jest drugi schodek przy tym zejściu, czyli niższy VAT do końca kwietnia: 8 proc. zamiast 23 proc. Rząd nie zamierza przedłużyć tego terminu, a to oznacza, że tuż przed wyjazdem na majowy weekend cena diesla mogłaby skoczyć o złotówkę, a benzyny – o 85 groszy – nadmienił prowadzący „Graffiti”.
Rząd ma plan „A”. Ale możliwy jest scenariusz „B”
Marcin Fijołek uściślił, iż mowa o „bazowym scenariuszu na dziś”. – Oczywiście przez te dwa-trzy tygodnie mogą się różne rakiety „zabłąkać”, Donald Trump może zatwittować, że jednak jest „koniec cywilizacji” – zaznaczył w „Politycznym WF-ie”. Oznacza to, że możliwy jest plan „B”, w którym rządzący podejmują inne kroki niż pierwotnie zakładali.
W tym kontekście Piotr Witwicki zauważył, że przeciętny kierowca, tankujący paliwo, może nie mieć obecnie pojęcia, ile w tym, co płaci za paliwo, jest obniżki, czyli działań rządu. Zwrócił uwagę, iż największą zaletą programów społecznych za rządów PiS była ich „prostota” i podał przykład 500 plus.
– Kierowca zobaczył niższą cenę, ale o ile? Dlaczego? Tam jest tak namotane, tyle pomysłów, że w gruncie rzeczy – poza jakimś widmowym wyobrażeniem, że jest trochę taniej – to nie wiadomo – wskazał redaktor naczelny Interii.
Jak uzupełnił Marcin Fijołek, rząd liczy na to, że ceny ropy na rynkach nie pójdą znów w górę tylko ustabilizują się na obecnych poziomach. – Aby te 1,6 mld zł miesięcznie jednak mieć w budżecie niż nie mieć, bo miło się patrzy na stacjach paliw kierowcom, ale sytuacja budżetu nie jest dobra – skwitował w podcaście.
W nowym „Politycznym WF-ie” również o gorącej kampanii wyborczej na Węgrzech. Czy wiceprezydent USA J.D. Vance, ostrzegając przed ingerencją z zewnątrz, samemu miesza w rozgrywce między Viktorem Orbanem a Peterem Magyarem? Piotr Witwicki i Marcin Fijołek sprawdzają też, czy PiS doczekało się „efektu Czarnka”. Zapraszamy do oglądania nowego odcinka podcastu.















