Na wyceny ropy od ponad miesiąca ma wpływ przeciągający się konflikt na Bliskim Wschodzie. Zamknięcie cieśniny Ormuz oraz marcowy atak na rafinerię Samref w porcie Yanbu nad Morzem Czerwonym, która należy do Saudi Aramco, oraz na pola naftowe, a także czasowe wstrzymanie działalności rafinerii Ras Tanura w Arabii Saudyjskiej, wymusiły zmianę tras dostaw paliw.
Arabia Saudyjska korzysta obecnie z portu Yanbu nad Morzem Czerwonym, ale aktualny eksport to około 70 proc. poziomu sprzed wybuchu wojny. Stąd podwyżka cen.
Saudi Aramco mocno podwyższa cenę ropy dla Europy
Aramco zmienia cennik zależnie od kierunku dostaw oraz od typu ropy i wyznacza poziom dopłaty (OSP), która wpływa na końcowe rozliczenia w kontraktach długoterminowych. Od maja 2026 będzie to:
-
Ameryka Północna: 14,60 dolarów dla Arab Light, -
Azja: 19,50 dolarów ponad średnią cenę Omanu i Dubaju, -
Europa: aż 27 dolarów do ropy Brent.
Jeszcze w kwietniu 2026 roku premie Aramco dla Europy wynosiły około 2-4 dol. za baryłkę.
Orlen monitoruje podwyżki Aramco
Jak wynika z danych NBP z 2025 roku, ponad połowa importu ropy trafiającej obecnie do Polski pochodzi właśnie z Arabii Saudyjskiej. Orlen przekonuje, że skokowa podwyżka cen ropy „nie determinuje automatycznie” wyższych cen na rynku hurtowym i detalicznym w Polsce.
Orlen wyjaśnia, że ewentualny wpływ OSP na koszty zakupu ropy zależy od wielu czynników, w tym struktury obowiązujących kontraktów, terminów dostaw oraz formuł cenowych, według których rozliczane są poszczególne ładunki. – Ponad 30 proc. paliw dostępnych w Polsce pochodzi z importu, dlatego to notowania gotowych produktów, a nie sama cena baryłki ropy u pojedynczego dostawcy, odgrywają największą rolę w kształtowaniu cen. Decyzje cenowe dostawców nie przekładają się na koszty w sposób jednorazowy ani natychmiastowy. Ich wpływ, jeśli występuje, jest rozłożony w czasie i amortyzowany w ramach całego portfela zakupowego oraz możliwości optymalizacji miksu surowcowego – tłumaczy biuro prasowe Orlen dla Wprost.pl.
Odnosząc się do kwestii cen ropy szef resortu energii Miłosz Motyka przypomniał, że większość dostaw tego surowca to kontrakty długoterminowe, które są odporne na zmiany cen.
Kontrowersje umowy z Saudyjczykami
Saudi Aramco kupiło 30 proc. udziałów w części Rafinerii Gdańskiej oraz oraz 100 proc. udziałów w spółce Lotos Terminalew ramach fuzji Orlenu z Lotosem w listopadzie 2022 roku. Saudyjczycy zapłacili za udziały 1 miliard 150 milionów złotych, co wielu ekspertów uznało za bardzo niską cenę. Według raportu NIK, aktywa te sprzedano o ponad 3 mld zł poniżej ich szacowanej wartości.
Transakcja była częścią wymogów Komisji Europejskiej, związanych z fuzją PKN Orlen i Grupy Lotos. Węgierski MOL przejął wtedy ponad 410 stacji paliw Lotosu, a Orlen w zamian kupił aktywa na Węgrzech i Słowacji.
W ramach tej samej transakcji Saudi Aramco zawarło również długoterminową umowę na dostawy ropy naftowej do Polski. Mowa o dostawach 20 mln ton ropy rocznie, czyli około 45 proc. zapotrzebowania całej, zintegrowanej Grupy Orlen w Polsce, Czechach i na Litwie.Umowa ma zawierać niekorzystne dla strony polskiej zapisy, w tym ograniczone możliwości zablokowania przez stronę polską odsprzedaży udziałów przez Saudyjczyków w przyszłości.













