-
Wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow podczas wizyty na Kubie podkreślił szczególny charakter relacji między Rosją a Kubą i zapowiedział, że Moskwa nie może „zdradzić” tego kraju.
-
Miguel Diaz-Canel w wywiadzie dla NBC News zaznaczył, że Kuba jest wolnym i suwerennym państwem, a osoby sprawujące funkcje na wyspie nie mają mandatu od rządu USA.
-
Donald Trump zagroził nałożeniem ceł na państwa dostarczające surowce na Kubę i stwierdził, że „będzie miał zaszczyt przejęcia” tego kraju.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wicepremier spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow wskazał na „szczególny charakter” relacji Moskwy z Kubą. Słowa te padły podczas jego czwartkowej wizyty na wyspie, gdzie spotkał się z prezydentem Miguelem Diaz-Canelem.
Rosjanie z wizytą na Kubie. „Nie możemy jej pozostawić”
– Rosja nie zamierza opuścić półkuli zachodniej, bez względu na to, co mówią w Waszyngtonie – stwierdził Riabkow na konferencji prasowej po zakończonym spotkaniu.
Wiceszef rosyjskiej dyplomacji podkreślił też, że „nie możemy po prostu zdradzić Kuby, to zupełnie niemożliwe, nie możemy pozostawić jej własnemu losowi”. Riabkow przekazał, że rozmowy dotyczyły m.in. kwestii gospodarczych, w tym bezpieczeństwa energetycznego wyspiarskiego kraju.
Miguel Diaz-Canel, jak poinformowało jego biuro prasowe, stwierdził z kolei podczas spotkania, że „korzystamy z okazji, aby przesłać uściski naszemu drogiemu przyjacielowi, prezydentowi Władimirowi Putinowi”.
Pierwszy taki wywiad od wielu lat. Diaz-Canel: Jesteśmy wolnym państwem
Tymczasem w najnowszym wywiadzie dla NBC News przywódca Kuby zaznaczył – odpowiadając na pytanie dziennikarki Kristen Welker – że nie ma zamiaru ustępować ze sprawowanego przez siebie stanowiska.
– Czy to pytanie od pani, czy też pochodzi ono od Departamentu Stanu rządu USA? – zwrócił się do dziennikarki Diaz-Canel, po czym zapytał, czy kiedykolwiek zadała takie pytanie innemu prezydentowi.
Po chwili dodał: – Na Kubie osoby sprawujące funkcje kierownicze nie są wybierane przez rząd USA i nie mają od niego mandatu. Jesteśmy wolnym, suwerennym państwem. Jednocześnie Miguel Diaz-Canel zaznaczył, że nie został prezydentem z osobistych ambicji, ale za sprawą mandatu obywateli.
Ponadto prezydent Kuby oskarżył Waszyngton o „prowadzenie wrogiej polityki” względem jego kraju. Stwierdził też, że rząd USA „nie ma moralności, aby żądać czegokolwiek” od wyspy.
To pierwszy wywiad od dziesięcioleci, jakiego Miguel Diaz-Canel udzielił dla amerykańskiej telewizji. W niedzielę stacja ma opublikować pełną rozmowę.
Donald Trump grozi Kubie. „Będę miał zaszczyt przejęcia”
Wywiad przeprowadzono w czasie, kiedy relacje Stanów Zjednoczonych z Kubą tylko się pogarszają. Na wyspie od początku roku pogłębia się kryzys energetyczny, który wywołała blokada Wenezueli, z której sprowadzano ropę.
Donald Trump zagroził też nałożeniem ceł na każdy kraj, który będzie dostarczał surowiec na wyspę. Z kolei w połowie marca tego roku amerykański prezydent skierował kolejną groźbę, tym razem pod adresem samej Kuby.
– Wierzę, że będę miał zaszczyt przejęcia Kuby. To wielki zaszczyt. Czy to poprzez jej wyzwolenie, czy przejęcie. Myślę, że mogę zrobić z nią, co chcę – stwierdził.
Republikanin ocenił też, że Kuba „to upadły kraj”. – Nie mają pieniędzy, nie mają ropy, nie mają niczego. Mają ładne tereny. Mają ładny krajobraz, to piękna wyspa. Myślę, że to wspaniali ludzie – dodał.
Rosja natomiast konsekwentnie podtrzymuje swoje wsparcie dla wyspiarskiego kraju, jednocześnie sprzeciwiając się działaniom USA.
Źródła: AFP, Interia, NBC News














