-
Polscy pracownicy coraz rzadziej wyjeżdżają do pracy przy zbiorze szparagów w Holandii, a zastąpienie ich innymi pracownikami okazuje się problematyczne.
-
Zbieranie szparagów to ciężka fizyczna praca w trudnych warunkach, mimo że stawki nie odbiegają znacząco od innych prac tymczasowych.
-
Brak pracowników wpływa na wzrost cen szparagów, które osiągają rekordowe poziomy, a cena w Niemczech wzrosła o 21 proc. w ciągu roku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Holenderscy rolnicy biją na alarm: brakuje rąk do pracy, a chętnych z Europy Wschodniej jest coraz mniej – podaje „Allgemeine Zeitung”.
Gert Smits, jeden z plantatorów z regionu Achterhoek, z którym rozmawiała gazeta przyznał wprost: w tym roku jego wieloletni polscy pracownicy po prostu nie przyjechali. – Trochę nas zostawili na lodzie – mówi. Problem okazał się poważny, bo sezon na szparagi nie poczeka.
Co więcej, sytuacji nie uratowali nawet nowi pracownicy z Rumunii. Grupa, która miała rozpocząć pracę, pierwszego dnia w ogóle się nie pojawiła. – A to już naprawdę problem – przyznaje rolnik.
Zbieranie szparagów to nie jest łatwa praca. „Ciągłe zginanie się staje się torturą”
Rolnicy podkreślają, że powodem wcale nie są pieniądze. Stawki w rolnictwie nie odbiegają znacząco od innych prac tymczasowych. Wynagrodzenie naliczane jest w systemie akordowym. Szacowana dniówka wynosi około 250 zł, a miesięczne zarobki mają sięgać od pięciu do siedmiu tys. zł brutto.
Problem leży gdzie indziej. Zbieranie szparagów to wyjątkowo ciężka praca fizyczna – trzeba się schylać nawet kilkanaście razy na każdy kilogram plonów. Do tego dochodzą trudne warunki pogodowe: zimno, deszcz, wiatr.
– W magazynie można pracować w cieple. To dla wielu osób po prostu bardziej atrakcyjne niż stanie na polu w deszczu czy śniegu – wyjaśnia plantator.
O trudzie zbierania szparagów przekonał się reporter „Bilda”. Niemiec przed rokiem zatrudnił się w jednym z gospodarstw. Miał za zadanie zebranie szparagów z trzech 900-metrowych rzędów. Myślał, że nie będzie to trudne. – Na początku nawet nie zdaję sobie sprawy, jak bardzo jest to wyczerpujące. Mam problemy z techniką: moje szparagi się łamią albo są za krótkie. Za to prawie nic by nie zapłacono – relacjonował.
Do godz. 12 Niemcowi udało się zebrać połowę szparagów. W tym czasie wielu innych zbieraczy skończyło już pracę. – Pocę się, odczuwam zmęczenie w ramionach i nogach, potykam się. Ciągłe zginanie się staje się torturą – opisywał reporter, który pracował razem z Polakami i Chorwatami.
Nie bez znaczenia jest też sytuacja gospodarcza w Polsce. Jak przyznają przedstawiciele branży rolniczej w Holandii, Polacy coraz rzadziej wyjeżdżają do pracy za granicę, bo u siebie mają coraz lepsze możliwości.
Niemcy nie kryją oburzenia. Szparagi droższe niż diesel
Problemy mają nie tylko Holendrzy. Tuż za granicą, w Niemczech, plantator Winfried Derksen również nie może już liczyć na pracowników z Europy Wschodniej. – Nie mamy już żadnych Polaków ani Rumunów – mówi. – Teraz pracują u nas Nigeryjczycy i Kongijczycy mieszkający w Niemczech. Przyprowadzają znajomych i jakoś dajemy radę.
Rumuni? Jak twierdzi Derksen, doświadczenia z nimi były na tyle złe, że nie chce już z nimi współpracować. – Uznali, że zarobili wystarczająco i nagle odeszli – relacjonuje.
Eksperci nie mają wątpliwości: brak pracowników odbije się na cenach, a już teraz są one rekordowo wysokie. Jak pisał portal polsatnews.pl, niemieckie wskazywały, że pod koniec marca za kilogram szparagów trzeba zapłacić… 29 euro.
„To 10 litrów diesla” – opisał jeden z niemieckich internautów, gdy zobaczył ceny tych warzyw. „Rozumiem (ciężką) pracę i prawdopodobnie ogromne koszty odpowiedniej opcji uprawy, ale rezygnuję (z kupna). Ktoś pewnie nadal będzie miał swoich kupców” – napisała kolejna z internautek.
Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego cena szparagów w Niemczech wzrosła w ciągu roku o 21 proc.
Najbardziej zagrożone są mniejsze gospodarstwa. Rozwiązaniem problemu mogłaby być mechanizacja zbiorów, ale nowoczesne maszyny są bardzo drogie i dostępne głównie dla dużych firm. – To może doprowadzić do sytuacji, w której uprawą szparagów zajmą się tylko najwięksi gracze – ostrzega rolnik.
Źródła: „Allgemeine Zeitung”, „Bild”










