W skrócie
-
Do Poznania trafiło 12 ropuszek Atelopus balios wyhodowanych w Ogród Zoologiczny w Karlsruhe, uznanych wcześniej za gatunek wymarły.
-
Ropuszki nie będą na razie prezentowane zwiedzającym, ponieważ priorytetem jest zapewnienie im odpowiednich warunków do wzrostu, dojrzałości i rozmnażania.
-
Przyjazd ropuszek do Laboratorium Drzewołazów w Starym Zoo wpisuje się w działania ochronne i edukacyjne prowadzone przez ogrody zoologiczne.
Ropuszki Atelopus balios odkryto w 1973 r. Potem, kiedy ponad dziesięć lat nie udało się ich zaobserwować – uznano je za wymarłe.
Ropuszka z Ekwadoru w Poznaniu
Na wstępie warto zaznaczyć, że są to bardzo małe płazy – dorosłe samce osiągają zwykle nie więcej niż 3 centymetry długości, a samice są jedynie o około pół centymetra większe.
Ich obserwacja nie należała do najłatwiejszych, choć zajmowali się nią naukowcy. W połowie lat 80. gatunek Atelopus balios uznano za wymarły.
Sytuacja zmieniła się dopiero w 2011 r., kiedy udało się ponownie odnaleźć jego przedstawicieli. Wkrótce powołano specjalną grupę zajmującą się ich ochroną. Dzięki jej działaniom poznano warunki niezbędne do życia i rozmnażania tych ropuszek, a następnie odtworzono je w kontrolowanym środowisku, rozpoczynając hodowlę.
Cel tych działań jest jasny – podobnie jak w przypadku wielu innych, często bardziej znanych gatunków, chodzi o przywrócenie tych niepozornych płazów do ich naturalnego środowiska.
Do programu ochrony dołączył również Poznański Ogród Zoologiczny. Dzięki funkcjonującemu w Starym Zoo Laboratorium Drzewołazów gatunek ten ma kolejną szansę na przetrwanie i przyszłą reintrodukcję.
Do Poznania trafiło 12 młodych osobników wyhodowanych w Ogród Zoologiczny w Karlsruhe. Ich płeć nie jest jeszcze znana. Na razie nie będą one prezentowane zwiedzającym w Pawilonie Zwierząt Zmiennocieplnych.
Przyjazd tych ropuszek doskonale wpisuje się w oba te cele. Być może w przyszłości, jeśli uda się doczekać potomstwa i uzyskać zgodę koordynatorów programu, część z nich zostanie udostępniona zwiedzającym. Na razie jednak najważniejsze jest zapewnienie im odpowiednich warunków do wzrostu, osiągnięcia dojrzałości i rozmnażania – od złożenia skrzeku po wyklucie kijanek.
Droga do tego celu jest jeszcze długa – zarówno dla samych ropuszek, jak i dla ludzi, którzy starają się je ocalić.













