-
Mateusz Morawiecki powołał stowarzyszenie Rozwój Plus, które według jego zwolenników ma w ciągu miesiąca liczyć 60-70 parlamentarzystów.
-
W partii Prawo i Sprawiedliwość pojawiają się obawy, że nowa inicjatywa byłego premiera może zaszkodzić jedności ugrupowania, jednak obecnie nie ma decyzji o konsekwencjach dla jego zwolenników.
-
Część polityków PiS i PSL wyraża zainteresowanie rozwojem projektu Morawieckiego, a w tle pojawiają się spekulacje dotyczące możliwego sojuszu ze środowiskiem PSL.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Mateusz Morawiecki uruchomił nowy projekt pod nazwą stowarzyszenie Rozwój Plus. W teorii ma to być twór, funkcjonujący w ramach Prawa i Sprawiedliwości, który będzie skupiał ekspertów i polityków, stawiających mocniej na sprawy związane z szeroko pojętą gospodarka i rozwojem. Ma to być brakująca noga w Prawie i Sprawiedliwości, która pozwoli tej formacji pozyskać utracony elektorat środka.
„Naszym nadrzędnym celem jest zakończenie szkodliwych rządów Donalda Tuska. Ale droga do tego celu nie prowadzi przez chaos i emocjonalne spory. Prowadzi przez jedność, spokojną konsekwencję i ciężką pracę – w terenie, w rozmowach, w przekonywaniu. Dlatego powstało Stowarzyszenie Rozwój Plus” – uzasadniał Mateusz Morawiecki, w najnowszym, obszernym wpisie w serwisie X.
„Jestem gotowy do ciężkiej pracy dla Polski i do walki o zwycięstwo PiS w kolejnych wyborach. Razem – szeroko, odpowiedzialnie i z wiarą w to, że Polska może rozwijać się szybciej i sprawiedliwiej” – dodał były premier.
W praktyce nowa inicjatywa Morawieckiego stoi w sprzeczności z główną linią partii, która od dekady stawia właśnie na jedność. Środowisko Jarosława Kaczyńskiego przekonuje od lat, że jeśli prawica jest zjednoczona – wygrywa, jeżeli następują podziały – przegrywa. Dlatego też sam prezes PiS starał się wyperswadować Morawieckiemu powoływanie nowego tworu. Obawiał się, że przekaz dla elektoratu będzie prosty: Morawiecki idzie na swoje, odchodzi z PiS, buduje własną partię.
Morawiecki zakłada stowarzyszenie. PiS czeka na ruch prezesa
I choć były premier i jego stronnicy przekonują, że jest inaczej, w partii nie dają temu wiary. Przeciwnicy Morawieckiego obawiają się, że ten powołaniem nowego ruchu rzeczywiście może zniszczyć PiS od środka i bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Dawali temu wyraz niektórzy politycy partii, z Przemysławem Czarnkiem na czele. Zielonego światła do frontalnego ataku na Morawieckiego jednak nie było z Nowogrodzkiej, dlatego na razie są to opinie odosobnione.
Czy to się zmieni? Wiele będzie zależało od czwartkowych rozmów. Kaczyński zaprosił na Nowogrodzką wszystkich polityków PiS, a w drugiej części dnia będzie rozmawiał ze ścisłym kierownictwem. Dokończone zostaną wtorkowe rozmowy w ramach prezydium Komitetu Politycznego PiS. To tam pisowska starszyzna chciała Morawieckiemu wybić z głowy pomysł założenia stowarzyszenia.
Na ten moment nie wiadomo natomiast czy w mocy pozostaje kolejny pomysł – posłowie, którzy dołączą do stowarzyszenia Morawieckiego, mają stracić miejsca na listach PiS. Tego chce pisowska starszyzna, ale takie ustalenia nie zostały jeszcze ukonstytuowane.
Stronnik Morawieckiego: Za miesiąc 60-70 parlamentarzystów
Tymczasem stronnicy Morawieckiego w dobrych humorach rozpoczęli kolejny dzień. Chętnie rozmawiają z mediami, nie unikają dziennikarzy, przekonują, że stowarzyszenie nie zostało powołane po to, by jątrzyć w PiS. Wręcz przeciwnie – ich narracja została umiejętnie przygotowana i w zasadzie ze wszystkich ust płynie podobny przekaz. Nikt nie zamierza opuszczać PiS.
W dodatku, jak słyszymy, inicjatywa Morawieckiego została przyjęta ze zrozumieniem w części partii. – Wiele osób widziało, że Mateusz nie odgrywa tak ważnej roli, na jaką zasługuje. Może nie był wypychany z partii, ale na pewno nie był też odpowiednio zagospodarowany. Sporo osób myślało, że Mateusz odpuści, ale postawił na swoim. W pewnym sensie może się to podobać – przekonuje jeden z ważnych polityków, którzy dołączyli do stowarzyszenia.
– Szczerze mówiąc nie boję się zawieszenia. Mogłoby tak się stać, gdyby to było kilka osób, ale mówimy o 40 osobach! Co więcej, to nie jest nasze ostatnie słowo – zapowiada inny z naszych rozmówców.
– Jestem przekonany, że w ciągu miesiąca czy dwóch stowarzyszenie będzie składać się z 60-70 parlamentarzystów. Słyszymy te sygnały i deklaracje, więc to będzie miało miejsce. Mało tego, wbrew pozorom w terenie Mateusz jest mocny i jest wiele osób spoza dużej polityki, które wzmocnią stowarzyszenie – zapowiada polityk. Dodaje, że za chwilę stowarzyszenie może być przynajmniej dwa razy większe.
Morawiecki stawia się w PiS. Rośnie obawa o sojusz z PSL
Jeśli rzeczywiście struktury Morawieckiego się rozrosną, stowarzyszenie może okazać się siłą, z którą Nowogrodzka będzie musiała się liczyć. A to dla Kaczyńskiego sytuacja trudna, bo podobne historie przerabiał już w przeszłości, gdy wzrastały u jego boku np. Polska Jest Najważniejsza, a potem Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry.
Potencjał Morawieckiego jest na pewno większy, bo mowa o byłym premierze, którego ludzie wciąż są głodni władzy i mają polityczne zaplecze.
Środowisko Morawieckiego już dziś mogłoby utworzyć w Sejmie własny klub i to duży – z automatu stałby się trzecią siłą na politycznej scenie. Byłemu premierowi kibicuje choćby PSL, które ustami Piotra Zgorzelskiego mówi o samodzielności Morawieckiego i poszukiwaniu wyborcy centrowego.
Zresztą wśród przeciwników byłego premiera to jedna z konkretnych obaw – od czasu debaty Morawieckiego z Władysławem Kosiniak-Kamyszem spekulowano, czy aby obaj panowie nie budują wspólnego frontu, który mógłby namieszać w wyborach. Ta obawa od środy będzie tylko większa.
W tle są jeszcze chłodne relacje kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka z Morawieckim. Zwolennicy posła z Lublina zarzucają byłemu premierowi, że ten nie pomaga kreować wizerunku Czarnka. Druga strona odpiera, że przekaz byłego ministra edukacji jest zbyt radykalny, a partia zbyt mocno skręca w prawo. Zdaniem środowiska, skupionego wokół Morawieckiego, należy szukać wyborców nie tylko prawicy, ale i środka, by myśleć o wygranej z Donaldem Tuskiem.















