W skrócie
-
Estońskie władze skrytykowały wypowiedzi Wołodymyra Zełenskiego o możliwym ataku Rosji na państwa bałtyckie, twierdząc, że nie ma na to potwierdzenia w danych wywiadowczych.
-
Minister spraw zagranicznych Estonii podkreślił brak sygnałów świadczących o przygotowaniach Rosji do ataku na NATO lub państwa bałtyckie i ocenił, że takie wypowiedzi nie sprzyjają współpracy sojuszniczej.
-
Estońscy politycy stwierdzili, że słowa Zełenskiego mogą osłabiać jedność NATO i podsycać rosyjską narrację.
Estońskie władze skrytykowały wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego dotyczące rzekomego zagrożenia rosyjskim atakiem na państwa bałtyckie.
Jak podaje estoński nadawca ERR, politycy w Tallinnie oceniają, że tego typu komunikaty nie znajdują potwierdzenia w danych wywiadowczych i mogą mieć negatywne konsekwencje dla jedności Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Tallin krytykuje Zełenskiego. Brak koncentracji wojsk Rosji
Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna podkreślił, że jego kraj nie obserwuje sygnałów wskazujących na przygotowania Rosji do ataku na NATO lub państwa bałtyckie. Jak zaznaczył, zarówno sytuacja militarna, jak i gospodarcza Rosji nie wskazuje na zdolność do otwarcia nowego kierunku działań.
– Takie oświadczenia nie odpowiadają naszym danym wywiadowczym i ocenie zagrożenia. Nie widzimy koncentracji wojsk ani przygotowań do ataku – powiedział szef estońskiej dyplomacji. Dodał również, że tego rodzaju wypowiedzi „nie przyczyniają się do współpracy” między sojusznikami.
Ostre słowa o Zełenskim. „Podsyca rosyjską narrację”
Krytycznie do słów Zełenskiego odniósł się także przewodniczący komisji spraw zagranicznych estońskiego parlamentu Marko Mihkelson. Zwrócił uwagę, że podobne ostrzeżenia pojawiają się ze strony Ukrainy nie po raz pierwszy.
– To brzmi jak ostrzeżenie kierowane do Europy: jeśli Ukraina znajdzie się w słabszej pozycji, kolejne mogą być państwa bałtyckie. To nieprzyjemne i podsyca rosyjską narrację o ich przewadze – ocenił polityk.
Mihkelson podkreślił, że w przypadku realnego zagrożenia takie informacje powinny być przekazywane w ramach współpracy sojuszniczej, a nie publicznie. Zarzucił też ukraińskiemu prezydentowi, że jego słowa mogą pośrednio wzmacniać przekaz Kremla.
Zełenski ostrzega przed wystąpieniem zagrożenia. Spór o wpływ na NATO
Estoński polityk odniósł się również do kwestii zaufania wobec artykułu 5. NATO, który gwarantuje zbiorową obronę państw członkowskich. Jego zdaniem podważanie wiarygodności tego mechanizmu jest niebezpieczne dla całego Sojuszu.
W tym kontekście wskazał, że choć wcześniej największe wątpliwości budziły wypowiedzi byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, to również słowa Zełenskiego mogą osłabiać poczucie jedności w NATO.
Przypomnijmy, że prezydent Ukrainy ostrzegł niedawno, iż Rosja może przygotowywać się do nowej ofensywy – zarówno przeciwko Ukrainie, jak i w innych kierunkach, w tym wobec państw bałtyckich. Jego zdaniem działania Kremla będą zależeć od reakcji NATO oraz gotowości sojuszników do wspólnego działania.













