„Co dla Ciebie osobiście jest teraz w Polsce problemem?” – takie pytanie zadano w sondażu Social Changes, którego wyniki przedstawili Piotr Witwicki i Marcin Fijołek w nowym wydaniu „Politycznego WF-u”. Jak się okazuje, spośród różnych opcji (dopuszczono wielokrotny wybór) najwięcej, bo 57 proc. respondentów, wskazało „wysokie ceny energii – prądu i gazu”.
Tuż za tą pozycją, na drugim miejscu, uplasował się „dostęp do służby zdrowia, kolejki do lekarzy” – wariant ten zaznaczyło 56 proc. pytanych. Na dalszych miejscach znalazły się: „drogie paliwo” (45 proc.), „droga żywność” (43 proc.), „zagrożenie wojną” (43 proc.), „ceny lekarstw i opieki medycznej” (41 proc.), „wysokie ceny nowych mieszkań” (38 proc.), „niskie zarobki” (też 38 proc.) oraz „niskie emerytury i renty” (37 proc.).
Nowy sondaż. Wiadomo, jakie problemy odczuwają Polacy
Jak zauważył Piotr Witwicki, problem z dostępem do lekarzy w Polsce narasta. – O ile ten współczynnik zawsze był wysoki, o tyle w samych wyborach ludzie aż tak bardzo ochroną zdrowia się nie kierowali, wychodząc chyba z założenia, że niezależnie od tego, kto będzie rządził, i tak będzie „tak sobie” – uznał redaktor naczelny Interii.
Z kolei Marcin Fijołek przypomniał, iż temat opieki zdrowotnej jest wciąż obecny w głównym nurcie polityki. – Szczyty medyczne, konferencje przed szpitalami powiatowymi, Przemysław Czarnek robi, co może, aby ta sprawa wybrzmiewała regularnie w przekazie PiS, tym samym przekazie mediów – wyliczył prowadzący „Graffiti” w Polsat News.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Zastanawiał się przy tym, czy te działania ostatecznie przełożą się na notowania ugrupowania. – W partii narasta zniecierpliwienie, czy „efekt Czarnka” jest, czy go nie ma i jak go można mierzyć – mówił w „Politycznym WF-ie”.
Autorzy podcastu zwrócili też uwagę, że sprawa drogich mieszkań – choć jest podstawową agendą na lewicy, a także zajmuje się nią Polska 2050, a dodatkowo „trenduje” w sieci – znalazła się w sondażu dopiero na siódmym miejscu, blisko niskich emerytur oraz rent.
Sondaż partyjny. Partia Razem w Sejmie, a PSL i Polska 2050 – niekoniecznie
Social Changes sprawdziło również, na jaką partię zagłosowaliby respondenci, jeśli wybory odbywałyby się w najbliższą niedzielę.
I tak KO zdobyła 33 proc. wskazań, PiS – 28 proc., Konfederacja – 12 proc., Korona Konfederacji Polskiej – 9 proc., Nowa Lewica – 7 proc., Partia Razem – 5 proc., Polska 2050 oraz PSL po 2 proc., a opcję „inne” wybrało 2 proc. pytanych.
Autorzy badania pominęli przy opracowywaniu wyników tych, którzy zakreślili wariant „trudno powiedzieć”.
– Sytuacja jest adekwatna do średniej z innych sondaży. Nie jest tak, że widzimy coś absolutnie niezwykłego – ocenił Piotr Witwicki. Przypomniał, że choć sondażownia ta kojarzy się z prawą stroną sceny politycznej, wyniki, jakie prezentowała w przeszłości, „nie różniły się tak bardzo od średniej w innych sondażach, a na koniec – rezultatów wyborów prezydenckich i wcześniej parlamentarnych„.
Podkreślił przy tym, że sondaż Social Changes jest kolejnym, w którym Partia Razem przekracza 5-procentowy próg wyborczy. Ponadto – choć PSL ma tylko 2 proc. – bardziej prawdopodobnym scenariuszem byłoby, że ludowcy jednak znaleźliby się w Sejmie, „zabierając” nieco głosów komuś z konkurencji. Redaktor naczelny Interii przeanalizował ponadto wynik Nowej Lewicy.
– Mimo tego, że Włodzimierz Czarzasty tak mocno gra kartą amerykańską przy wzrastających nastrojach antyamerykańskich, to mamy ewidentny odpływ wyborców z Nowej Lewicy do Razem – wskazał, nadmieniając, że „być może toczy się tu gra”, którą „nie do końca widać w głównych mediach”, ponieważ druga z formacji dba o swoje zasięgi czy przyjmuje kolejnych członków, co obecnie może dawać pozytywne dla niej efekty.
Sondaż. Ilu Polaków chce pójść na wybory?
„Czy wziąłbyś udział w wyborach do polskiego parlamentu gdyby, odbywały się w najbliższą niedzielę?” – to trzecie pytanie, jakie zadano ankietowanym. 72 proc. z nich odpowiedziało, że tak – z czego 54 proc., iż „zdecydowanie” pójdzie oddać głos, a „raczej” – 18 proc.
Udziałem w wyborach nie jest zainteresowanych natomiast 19 proc. pytanych: co dziesiąty, że „raczej” nie pójdzie głosować, a 9 proc. – że „zdecydowanie”. Wariant „trudno powiedzieć” wybrało z kolei 9 proc. respondentów. Social Changes podkreśliło, iż w praktyce frekwencja wyborcza mogłaby wynosić mniej więcej 67-70 proc.
– Jak szybko przyzwyczailiśmy się do tego, jak wysoka stała się frekwencja, jak bardzo to się zmieniło. Te liczby już nas nie dziwią. Dlatego mamy taką polaryzację, bo ona po prostu działa – to ona pcha ludzi do urn wyborczych. Chcielibyśmy, aby były to zmiany systemowe, programy, pozytywne wartości… ale niestety tak to działa – powiedział Piotr Witwicki.
Marcin Fijołek uzupełnił, iż tendencja mogłaby się odwrócić, jeżeli „umowne Jagodno”, czyli młodzi wyborcy „uznają, że skoro ta koalicja nie dowozi rzeczy prostych, nie ma sensu iść na kolejne wybory, stać w kolejkach”. – Dla KO problemem będzie demobilizacja własnej bazy wyborców, jeśli ten PiS nie będzie „taki straszny”, jak to było w 2015 roku – dodał natomiast Piotr Witwicki.
Badanie pracowni Social Changes zrealizowane metodą CAWI przeprowadzono w dniach 17 – 20 kwietnia 2026 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej grupie Polaków N=1090.













