-
Fosfatotytan znaleziony w Maroku był mniejszy niż jego południowoamerykańscy krewni tytanozaury, ale wykazuje z nimi wyraźne pokrewieństwo.
-
Jego obecność po drugiej stronie Atlantyku stanowi zagadkę, biorąc pod uwagę, że największe tytanozaury występowały tylko w Ameryce Południowej, głównie w Argentynie.
-
Zwierzę należało do unikalnej fauny późnej kredy w Afryce, wykazując zarówno podobieństwa, jak i pewne różnice anatomiczne w stosunku do tytanozaurów z Patagonii.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Należy bowiem do grupy zwanej Lognkosauria, obejmującej jedne z największych tytanozaurów i jedne z największych dinozaurów, jakie kiedykolwiek w ogóle istniały na świecie. Do tej grupy zalicza się bowiem takie giganty jak patagotytan, argentynozaur, puertazaur, notokolos, druzylazaura czy traukutytan. Wszystkie te olbrzymy długie na 30, a może nawet ponad 30 metrów i ważące po kilkadziesiąt ton znane są jednak wyłącznie z Ameryki Południowej. Więcej – wyłącznie z Argentyny.
Tymczasem znaleziony i opisany właśnie w Maroku fosfatotytan, ich prawdopodobny krewniak, przechadzał się po drugiej stronie Oceany Atlantyckiego. Jakim cudem?
Tytanozaury tworzyły bardzo różnorodną grupę
„Diversity” opisuje odkrycie fosfatotytana jako dowód na ostateczną dywersyfikację dużych zaruopodów takich jak tytanozaury przed wymarciem, dowód na to jak bardzo były różne i jakie miejsca do życia podbiły. Sama nazwa „tytanozaur” wskazuje na giganta – i słusznie, wiele z tych zwierząt osiągało ogromne rozmiary. Tyle tylko, że te największe tytanozaury związane były głównie z Ameryką Południową i obecność wyraźnie mniejszego krewniaka w Afryce jest zastanawiająca. „Wysoki stopień endemizmu dinozaurów z późnej kredy oznacza, że nasza wiedza na temat różnorodności dinozaurów jest prawdopodobnie bardzo niekompletna i utrudnia próby zrozumienia globalnych wzorców różnorodności dinozaurów sprzed wyginięcia” – piszą paleontologowie z Uniwersytetu w Bath, którzy opisali gatunek Phosphatotitan khouribgaensis.
Znamy go z bardzo niekompletnego szkieletu obejmującego kręgi grzbietowe i ogonowe, a także fragmenty kości krzyżowej i miednicy. Można na ich podstawie przypisać go do tytanozaurów i oszacować rozmiary na o wiele mniejsze niż u argentyńskich pobratymców. Paleontologowie nawet dość precyzyjnie obliczyli jego gabaryty na 39,75 proc. wymiarów wielkiego patagotytana, co i tak czyniło z niego ogromne zwierzę. Jego masa szacowana jest na 3,5 do 4,3 ton, czyli około 6,3 proc. masy patagotytana.
A może wielkie dinozaury pokonały ocean wpław?
Pokrewieństwo mimo tych różnic w rozmiarach jest tak wyraźne i tak duże, że bez wątpienia marokańskiego fosfatotytana wiele łączy z gigantami z Patagonii. W Afryce musiał się znaleźć być może dlatego, że tytanozaury były szeroko rozpowszechnione w połączonej Gondwanie, która jeszcze 100 milionów lat temu łączyła Afrykę z Ameryką Południową zanim się rozpadła. To po tym rozdzieleniu powstał Ocean Atlantycki, początkowo wąski i nieduży. Może na tyle nieduży, że tytanozaury jakoś go pokonały, choćby wpław. Duże podobieństwa bowiem wskazują na to, że w Afryce nie dochodziło do jakiejś zupełnie odrębnej i trwającej bardzo długo odrębnej ewolucji tych zwierząt. Owszem, są pewne różnice anatomiczne, bowiem afrykański kolos ma krótkie trzony kręgów grzbietowych i ogonowych, rozszerzone kolce nerwowe oraz szeroką kość łonową. Wyglądem jednak był bardzo zbliżony do tytanozaurów południowoamerykańskich.
Efekt jest taki, że w Maroku w okresie późnej kredy, na sam koniec mezozoiku powstała unikalna fauna oparta na wielkich roślinożercach takich jak tytanozaury, jedne z ostatnich wielkich zauropodów na świecie. Unikalna w skali Afryki, ale podobna do Ameryki Południowej.














