-
Bataliony nad Biebrzą obserwowane są obecnie tylko podczas wiosennych migracji, a kiedyś były licznie lęgowe w Polsce.
-
Ocieplenie klimatu i osuszanie terenów podmokłych spowodowały zanik odpowiednich siedlisk, przez co bataliony przestały regularnie się gnieździć.
-
Podejmowane są próby ratowania siedlisk – między innymi w rezerwacie Mścichy oraz w Niecce Grudzieckiej, gdzie nadal występują nieliczne lęgowe bataliony.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Pojawiają się nad Biebrzą wraz z końcem kwietnia i początkiem maja. Dawniej w ogromnych stadach – dziś w małych, nielicznych grupkach.
„Bataliony nam to pokazały – bardzo wcześnie zaczęły znikać z terenów lęgowych, że zachodzą zmiany w siedlisku” – mówi Łukasz Mucha z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.
Bo bataliony to gatunek ściśle związany z terenami mokradłowymi. Potrzebuje miękkiego i wilgotnego podłoża do wyszukiwania drobnych bezkręgowców, którymi się żywi.
Co zmiotło bataliony z Polski?
Łukasz Mucha mówi, że to ocieplenie klimatu, podnoszenie się temperatury, osuszanie terenów podmokłych spowodowało, że bataliony coraz rzadziej zakładały gniazda, przystępowały do lęgów. Dziś nad Biebrzą rozlewiska trudno odnaleźć, a jeśli są, zupełnie nie przypominają tych sprzed dwudziestu lat.
Na dawnych zdjęciach widać ogrom wody, która wylewała się na otaczające rzekę tereny. Ten ogrom wody, który pojawiał się wiosną po zimie, te rozlewiska wiosenne – to był bezkres wody po horyzont. Było przepięknie. Były pozalewane niektóre drogi. Natomiast w tej chwili można tam dojechać samochodem, suchą nogą, prawie w klapkach dojść.
Środowisko się zmieniło
Takie środowisko sprzyjało batalionom. Pojawiały się nad Biebrzą w ogromnych stadach i odbywały tutaj swoje fantastyczne toki. Fotografowie z całej Polski specjalnie zjeżdżali oglądać bójki między pięknie wybarwionymi samcami. Nie bez powodu nazywane są właśnie batalionami.
-
Niespodziewany gość w gnieździe bielików. Nie wiadomo, jak to się skończy
„W momencie, kiedy pojawi się samiczka, samiec przybiera pozę godową – nachyla się lekko, napusza swoją kryzę i robi się dwa razy większy” – mówi Łukasz Łukasik, fotograf przyrody. „Tokowisko to jest jedna wielka bijatyka, ale to są bezkrwawe – czasem tam parę piórek poleci. Każdy ma swój mały placyk, na którym depcze” – dodaje.
I teraz ciekawostka. Upierzenie ptaków jest jak linie papilarne u człowieka. Nie ma drugiego takiego samego osobnika. Są tak piękne, że dawniej mówiło się na nie „uskrzydlone kwiaty”.
„Każdy jest innej barwy, innego koloru, ale te ciemniejsze ustawiają arenę tokowiska i to one są w centrum. Do nich przychodzą samiczki i to one tworzą cały ten spektakl. Druga grupa to samce satelitarne – to samce w jaśniejszym ubarwieniu” – dodaje Łukasz Łukasik.
Symbol zdrowia przyrody
Bataliony zaliczane są do tzw. bioindykatorów, czyli gatunków, które wskazują na stan zdrowia systemów mokradłowych. Ze względu na postępującą suszę, brak opadów i rozlewisk, bataliony przenoszą się coraz bardziej na północ.
W Polsce bataliony są skrajnie nieliczne jako ptaki lęgowe. Przyrodnicy i ornitolodzy od lat próbują przywrócić ich dawne tokowiska.
„Niektóre z tych działań przynoszą rezultaty – na przykład w Niecce Grudzieckiej są lęgowe w tej chwili bataliony, nielicznie, ale są” – dodaje Łukasz Mucha z OTOP.
Nad Biebrzą OTOP próbuje zachować tereny dla batalionów w swoim społecznym rezerwacie Mścichy. Odkrzacza się je i kosi poza sezonem lęgowym.











