W skrócie
-
Czeska policja ścigała kierowcę Volkswagena Golfa na polskich tablicach po potrąceniu pieszego w centrum Brna i ucieczce.
-
W pościgu brał udział taksówkarz będący świadkiem zdarzenia, a kierowca wielokrotnie stwarzał zagrożenie na drodze, wykonując niebezpieczne manewry.
-
Policja prosi świadków zdarzenia o udostępnienie nagrań.
Zgłoszenie o potrąceniu pieszego w centrum Brna wpłynęło krótko przed południem w niedzielę. Za samochodem niezwłocznie ruszyły najbliższe patrole policji. Jednocześnie swój własny pościg kontynuował taksówkarz, który, widząc całe zajście, postanowił pomóc służbom w ujęciu sprawcy.
Brno. Czeska policja ruszyła w pościg za samochodem. Miał polskie tablice
Policjanci, instruowani przez taksówkarza, spróbowali zatrzymać ścigany samochód, jednak bezskutecznie. Kierowca Volkswagena Golfa – posiadającego polskie tablice rejestracyjne – nie reagował na polecenia.
W pewnym momencie ścigany wymusił także gwałtowne hamowanie autobusu miejskiego, pędząc w kierunku przystanku. Nikomu nic się nie stało.
„Kilka razy gwałtownie hamował podczas jazdy, więc policja musiała wielokrotnie reagować, by zapobiec kolizji. Jednocześnie uniemożliwił im wyprzedzenie, niebezpiecznie zygzakował i wjechał w przeciwnym kierunku. Stworzył niebezpieczną sytuację także na dworcu autobusowym w Zvonarce, gdzie przejechał na czerwonym świetle, oraz na kilku innych skrzyżowaniach” – opisano w komunikacie.
Pościg w Czechach. Policja prosi o pomoc
Do pościgu dołączały stopniowo kolejne patrole. Kierowcę udało się zatrzymać jednak dopiero po tym, gdy sam przejechał po krawężniku i uszkodził opony swojego samochodu. „Nawet wtedy sytuacja nie obyła się bez interwencji i policja musiała uspokoić agresywnego mężczyznę” – zrelacjonowano.
Badanie alkomatem wykazało, że zatrzymany 36-latek miał prawie promil alkoholu w organizmie.
Sprawa jest badana pod kątem podejrzenia popełnienia przestępstwa sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Mimo niebezpiecznego pościgu nikt nie odniósł obrażeń.
Policja zaapelowała o pomoc osób, które dysponują nagraniami lub widzieli, co dokładnie stało się w centrum Brna.
Źródła: Novinky, Blesk














