-
W sobotę w Boliwii doszło do starć między siłami bezpieczeństwa a protestującymi blokującymi drogi prowadzące do stolicy kraju; zatrzymano co najmniej 57 osób.
-
Policja i wojsko zastosowały gaz łzawiący wobec protestujących, którzy domagają się podwyżek płac, stabilizacji gospodarczej i rezygnacji prezydenta Rodrigo Paza Pereiry.
-
Protesty trwają od dwóch tygodni, przez co dostawy do miasta, w tym żywności i leków, są znacząco utrudnione.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Policja i wojsko użyły gazu łzawiącego wobec demonstrantów blokujących drogi do La Paz, stolicy Boliwii.
Protestujący domagają się podwyżek płac, stabilizacji gospodarczej, wstrzymania prywatyzacji państwowych spółek oraz ustąpienia prezydenta Rodrigo Paz Pereiry.
W demonstracjach biorą udział między innymi nauczyciele, pracownicy transportu, przedstawiciele ludności rdzennej i mieszkańcy innych regionów kraju.
Według lokalnych mediów, na które powołuje się AFP, operacja służb rozpoczęła się w sobotę nad ranem. Uczestniczyło w niej około 3,5 tys. policjantów i żołnierzy. Mimo to nie udało im się całkowicie odblokować tras prowadzących do miasta.
Biuro rzecznika praw obywatelskich przekazało, że zatrzymano co najmniej 57 osób.
Boliwia. Protestujący blokują drogi do La Paz
Blokady trwają już od dwóch tygodni. Do La Paz coraz trudniej dostarczyć żywność, leki i inne podstawowe produkty, a ceny części artykułów spożywczych gwałtownie wzrosły.
Rzecznik prezydenta Jose Luis Galvez przekazał, że sobotnia operacja miała na celu odblokowanie korytarza humanitarnego do La Paz. Tego dnia w całym kraju drogi były zablokowane w co najmniej 22 miejscach.
Jak dodał, w ciągu ostatnich dni zmarły trzy osoby, których nie udało się przewieźć do placówek medycznych.
Od 10 maja władze dostarczają do miasta żywność i wyroby medyczne drogą lotniczą. Do akcji włączyła się Argentyna, która wysłała do Boliwii wojskowy samolot transportowy C-130 Hercules.
Rzecznik prezydenta ocenił, że władze są „więcej niż zadowolone” z przebiegu akcji. Podkreślił, że do La Paz dotarło wiele transportów z pomocą humanitarną.
W czasie sobotnich starć rząd porozumiał się z częścią protestujących – grupą pracowników z El Alto oraz nauczycielami z miast. Obie grupy zapowiedziały zakończenie protestów.
Największa centrala związkowa w kraju, Boliwijska Centrala Robotnicza (COB), wezwała jednak swoich członków, by nie rezygnowali z żądań.
– Wyjdźmy na ulice i protestujmy, bo niestety rząd inaczej nas nie słucha – powiedział Mario Argollo, jeden z liderów COB, w nagraniu opublikowanym przez lokalne media.
W piątek władze zawarły także porozumienie z górnikami. Domagali się oni zwiększenia dostaw paliwa i materiałów wybuchowych oraz powiększenia obszaru górniczego. Biuro prezydenta nie ujawniło szczegółów umowy.
Boliwia zmaga się z kryzysem gospodarczym
Boliwia zmaga się z najpoważniejszym kryzysem gospodarczym od 40 lat.
Centroprawicowy prezydent Rodrigo Paz Pereira, który objął urząd w listopadzie 2025 roku, kończąc tym samym dwie dekady rządów socjalistów. Zapowiadał, że wyprowadzi Boliwię z kryzysu, jednak kraj wciąż zmaga się z poważnym niedoborem walut obcych i paliwa.
Paz zniósł obowiązujące od dwóch dekad dopłaty do paliw, które mocno obciążały państwowe rezerwy dolarowe. Jak dotąd nie udało mu się jednak ustabilizować dostaw.
-
Kuba na granicy przetrwania. Brakuje paliwa, wybuchają protesty
-
Samolot z transportem pieniędzy runął na drogę. Liczne ofiary w Boliwii












