Premier opublikował na platformie X wpis, w którym stwierdził, że „rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie„.
Tatry. Rajd nad Morskie Oko. Donald Tusk reaguje
„Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji” – napisał polski premier.
Przypomnijmy, że ukraiński influencer Andrij Hawryliw opublikował zdjęcie wykonane nad Morskim Okiem. Na fotografii mężczyzna pozował na tle zaparkowanego nad akwenem samochodu.
„Jesteśmy pierwszymi ludźmi w historii, którzy podjechali samochodem do Morskiego Oka. Było to jedno z miejsc, do których chcieliśmy dotrzeć podczas tej podróży, a wszyscy znajomi i przyjaciele mówili, że do Morskiego Oka nie da się dojechać samochodem” – napisał w opisie fotografii.
W dalszej części wpisu Hawryliw przekonywał, że źle zrozumiał ostrzeżenia. „Myślałem, że to dlatego, że po prostu nie ma tam drogi, bo to góry, a karetka by tam nie przejechała” – dodał.
Rajd Ukraińća nad Morskie Oko. Influencer przeprasza
Mężczyzna podkreślił przy tym, że podczas wjeżdżania na Morskie Oko nie zauważył znaku zakazu, który informował, że na obszarze chronionym nie wolno poruszać się autem.
Jednocześnie postanowił przeprosić za swoje zachowanie. „Chcę przeprosić Polaków, bo po prostu nie wiedziałem, że nie wolno tam wjeżdżać” – napisał.
To jednak nie koniec historii, bo influencer – jak sam opisał – w trakcie powrotu został zatrzymany przez policję i ukarany mandatem w wysokości 100 zł oraz ośmiu punktów karnych.
„Być może w pewnym sensie to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych” – napisał, dodając, że świadomy konsekwencji teraz w drodze nad Morskie Oko wybrałby spacer.















