-
Analiza Centrum Nowej Generacji Wojny wskazuje, że kraje bałtyckie mogą obronić się przed rosyjską agresją przy ograniczonym wsparciu sojuszników.
-
Pierwszy scenariusz zakłada szybkie okrążenie Wilna przez rosyjską armię przy politycznym paraliżu NATO i groźbie użycia taktycznej broni jądrowej.
-
W drugim wariancie, dzięki wykorzystaniu 12 tysięcy dronów kamikaze Helsing HX-2 wspieranych przez sztuczną inteligencję, Litwa i stacjonujący tam Niemcy powstrzymują rosyjski atak.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Przedstawiciele NGW pod nadzorem amerykańskich ekspertów wojskowych przeprowadzili symulację ataku Rosji na kraje bałtyckie. Na podstawie gry wojennej opartej na zaawansowanych modelach symulacyjnych powstały dwa, skrajne scenariusze.
W pierwszym z nich Moskwa była w stanie szybko przejąć pełną kontrolę nad sytuacją i prowadzić działania militarne bez większych oporów ze strony państw Sojuszu. W drugim Litwini przy wsparciu Niemców byli w stanie powstrzymać Rosjan.
Czarny scenariusz wojny Rosja-NATO. Szybkie okrążenie Wilna
Pierwszy, wysoce pesymistyczny wariant symulacji zakłada, że Moskwa uderza w momencie głębokiego kryzysu politycznego w Europie oraz drastycznego osłabienia więzi transatlantyckich.
Wykorzystując ten strategiczny paraliż, rosyjska armia inicjuje zmasowaną, trójkierunkową ofensywę lądowo-powietrzną przeciwko Litwie.
Pierwsze zgrupowanie armii przechodzi przez terytorium wschodniej Łotwy, odcinając państwa bałtyckie od pomocy. W tym samym czasie uruchamiany jest rzut pancerny, który rusza bezpośrednio z terytorium Białorusi i kieruje się prosto na Wilno.
Trzeci komponent uderzeniowy dąży do zamknięcia tzw. przesmyku suwalskiego, wychodząc z terytorium obwodu królewieckiego.
W efekcie tych skoordynowanych działań, już piątego dnia od rozpoczęcia inwazji litewska stolica znajduje się w niemal pełnym okrążeniu operacyjnym.
W tym kluczowym scenariuszu sojusznicy z NATO wahają się z podjęciem natychmiastowej odpowiedzi militarnej, co pozwala Rosjanom na skonsolidowanie zdobyczy terytorialnych. Aby sparaliżować wolę walki Zachodu i uniemożliwić aktywację art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, Kreml zaczyna otwarcie grozić użyciem taktycznej broni jądrowej na zajętych pozycjach.
Optymistyczny scenariusz konfliktu. Rosja szybko powstrzymana
Drugi wariant gry wojennej zakłada identyczne warunki geopolityczne i logistyczne, jednak wprowadza do równania jeden rewolucyjny element: wojska litewskie i stacjonujący na miejscu żołnierze niemieckiej Bundeswehry dysponują arsenałem 12 tysięcy zaawansowanych dronów kamikaze Helsing HX-2. Ta jedna zmiana technologiczna doprowadza do całkowitego fiaska rosyjskiego planu.
HX-2 to w zasadzie inteligentna, latająca bomba o zasięgu operacyjnym wynoszącym około 96 kilometrów. Urządzenie to, charakteryzujące się wagą zbliżoną do rocznego dziecka oraz prędkością ataku porównywalną z orłem przednim w locie nurkowym, przenosi zaawansowaną głowicę kumulacyjno-odłamkową zdolną do bezproblemowego przepalania pancerzy najnowocześniejszych rosyjskich czołgów.
Największym atutem platformy HX-2 nie są jednak jej parametry fizyczne, lecz autonomiczny system naprowadzania oparty na algorytmach sztucznej inteligencji. Dron potrafi samodzielnie zidentyfikować, namierzyć i zaatakować cel nawet w środowisku, w którym rosyjskie systemy walki elektronicznej całkowicie zablokowały sygnały GPS i tradycyjne pasma łączności radiowej.
Wspomniana technologia wielokrotnie była testowana w warunkach bojowych w Ukrainie. Choć w początkowej fazie, według raportów niemieckiego resortu obrony, skuteczność dronów była niska, to obecnie coraz lepiej radzi sobie nawet podczas intensywnego zagłuszania. Mowa o wzroście na poziomie 60-80 procent.
Jak wskazują eksperci wynik ten dorównuje elitarnej rosyjskiej amunicji krążącej Lancet. Co więcej, w najnowszych testach maszyny te połączono w półautonomiczne roje, dzięki czemu jeden operator jest w stanie kontrolować chmarę dziesięciu i więcej dronów jednocześnie.
Wprowadzenie rojów dronów sterowanych przez AI demoluje rosyjską machinę wojenną w symulacji. W starciu z inteligentną obroną, najeźdźcy stracili ponad jedną trzecią całego swojego potencjału bojowego w ciągu zaledwie pierwszych dziesięciu dni walki.
Ekspert wojskowy o szybkim rozbiciu rosyjskich jednostek
Greg Melcher, były szef operacji w Departamencie Marynarki Wojennej Pentagonu, który nadzorował ten projekt z ramienia NGW, podkreślił, że ta rewolucja technologiczna całkowicie zmienia dotychczasowe doktryny obronne flanki wschodniej.
– Większość krajów na pierwszej linii frontu mogłaby rozwinąć zdolności odstraszania i, jeśli zajdzie taka potrzeba, pokonania co najmniej trzech rosyjskich armii pierwszego rzutu w ciągu jednego do dwóch tygodni, zyskując w ten sposób czas na przybycie koalicji chętnych sił lub sił art. 5 NATO, które pomogłyby pokonać rosyjskie armie drugiego rzutu – przekonuje.
Eksperci, w tym szef Ukraińskiego Centrum Bezpieczeństwa i Współpracy Serhij Kuzan, ostrzegają jednak, że obecna infrastruktura wojskowa państw bałtyckich wciąż mocno ustępuje nasyceniu technologicznemu, jakie widzimy na froncie ukraińskim.
Z tego powodu Władimir Putin, według analiz publikowanych przez The Wall Street Journal, może chcieć celowo przetestować spójność NATO, inicjując ograniczony konflikt hybrydowy lub bezpośredni atak na Litwę, Estonię bądź strategiczne wyspy na Morzu Bałtyckim. Aby do tego nie dopuścić, kraje flanki wschodniej muszą natychmiast zaimplementować wnioski z amerykańskich symulacji i postawić na masową produkcję cyfrowych systemów obronnych.














