Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Hubert Hurkacz w morderczym boju! Ależ widowisko Polaka w Roland Garros – Tenis – Sport Wprost

Hubert Hurkacz w morderczym boju! Ależ widowisko Polaka w Roland Garros – Tenis – Sport Wprost

28 maja, 2026
Próg podatkowy 120 tys. zł zostaje. Rząd podjął decyzję – Biznes Wprost

Próg podatkowy 120 tys. zł zostaje. Rząd podjął decyzję – Biznes Wprost

28 maja, 2026
To najczystsze jezioro w Polsce. Wcale nie jest na Mazurach

To najczystsze jezioro w Polsce. Wcale nie jest na Mazurach

28 maja, 2026
Drawsko Pomorskie. Wypadek. Rannych ośmiu amerykańskich żołnierzy

Drawsko Pomorskie. Wypadek. Rannych ośmiu amerykańskich żołnierzy

28 maja, 2026
Leon XIV wzywa świat do modlitwy. Wyjątkowy różaniec w Watykanie

Leon XIV wzywa świat do modlitwy. Wyjątkowy różaniec w Watykanie

28 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Hubert Hurkacz w morderczym boju! Ależ widowisko Polaka w Roland Garros – Tenis – Sport Wprost
  • Próg podatkowy 120 tys. zł zostaje. Rząd podjął decyzję – Biznes Wprost
  • To najczystsze jezioro w Polsce. Wcale nie jest na Mazurach
  • Drawsko Pomorskie. Wypadek. Rannych ośmiu amerykańskich żołnierzy
  • Leon XIV wzywa świat do modlitwy. Wyjątkowy różaniec w Watykanie
  • Fałszywe alarmy. Donald Tusk ujawnia: Cztery osoby zatrzymane
  • Branża grzewcza alarmuje: transformacja energetyczna wymaga realizmu i neutralności technologicznej
  • GIF wstrzymał antybiotyk Teikoplanina BRADEX. Chodzi o wszystkie serie – Zdrowie Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „Mamo, kocham cię”. Marta przepadła za granicą. Jej matka walczy o prawdę
„Mamo, kocham cię”. Marta przepadła za granicą. Jej matka walczy o prawdę
Aktualności

„Mamo, kocham cię”. Marta przepadła za granicą. Jej matka walczy o prawdę

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości28 maja, 2026

Na zdjęciach ze ślubu Marta się uśmiecha. Ma 27 lat, białą suknię i przekonanie, że zaczyna nowy, szczęśliwy rozdział życia. Nie wie, że za chwilę wszystko się zmieni.

Ta historia zaczyna się w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie Marta Małecka (później Hossain) mieszkała w jednym z bloków z mamą Bożeną. Ma starszego brata Piotra, który swoją przyszłość związał jednak z Warszawą.

Do Piotrkowa przyjeżdżam w pochmurny dzień. Jakby aura chciała podkreślić to, o czym za chwilę będziemy rozmawiać z mamą Marty. Pani Bożena zaczyna opowiadać, że córka jest pogodną, kreatywną osobą, która w drugim człowieku szuka uśmiechu. Poza buntem nastolatki ich relacje były dobre. Marta chodziła do technikum hotelarskiego, potem w 2014 r. dostała się na studia dzienne do Chorzowa na kierunek hotelarstwo i gastronomia.

Newsweek Kryminalny, szukaj w salonach Empik i na Literia.pl

Foto: Newsweek

Do Chorzowa wyjechała z chłopakiem, z którym spotykała się już od dwóch lat. Po trzech latach na Śląsku partner Marty postanowił wrócić w rodzinne strony. Potem krótko spotykała się z kimś innym, ale nic poważnego z tego nie wyszło. Marta mocno przeżyła rozstanie z chłopakiem, z którym była kilka lat. Była przybita, że relacje osobiste jej się nie układają. Nie umiała znaleźć przyczyny. Zastanawiała się, czy źle wybiera, czy może wina leży po jej stronie.

W 2017 r. obroniła pracę licencjacką z wynikiem bardzo dobrym, dwa lata później ukończyła studia drugiego stopnia. W lutym 2020 r. dostała pracę, o którą się starała. Niestety chwilę później wybuchła pandemia, która pokrzyżowała jej plany zawodowe. Po okresie próbnym nie przedłużono jej umowy, dlatego zaczęła się łapać prac dorywczych, aby pozostać na Śląsku. Mama namawiała ją, aby wróciła do Piotrkowa, ale ona nie chciała.

Festiwalowa love story

Wówczas pani Bożena nie miała pojęcia, że w 2019 r. na jednym z dużych festiwali muzycznych w Polsce Marta poznała Mohhamada. Chłopaka w jej wieku, który pochodził z Bangladeszu, ale od pięciu lat mieszkał w Niemczech. Wpadli sobie w oko. Marta po kilku nieudanych związkach, on troskliwy, uważny, sypiący komplementami. Festiwalowa relacja przetrwała dłużej niż muzyczne szaleństwo pod sceną. Kontakty na odległość im nie wystarczały, więc Marta kilka razy, nie mówiąc nic mamie o nowej znajomości, odwiedziła chłopaka w Niemczech.

Jesienią 2020 r. Mohhamad przyjechał do Chorzowa. Okazało się, że w Niemczech nie przedłużono mu pobytu i groziła mu deportacja do Bangladeszu. Postanowili razem zamieszkać. Pani Bożena dowiedziała się o nowym związku córki, kiedy ta postanowiła zaprosić ją na wspólne święta Bożego Narodzenia. Relacje między matką i córką cały czas były dobre, więc zaproszenie zostało przyjęte i święta upłynęły w miłej atmosferze, jedynym problem była bariera językowa. Marta tłumaczyła rozmowy, bo zakochani komunikowali się po angielsku. Wówczas partner jej córki zrobił na mamie dobre wrażenie.

W sylwestra 2020 r. Mohhamad oświadczył się Marcie. Młodzi na ślubnym kobiercu stanęli szybko, bo już 10 kwietnia 2021 r. Ze względu na pandemię liczba osób uczestniczących w ceremonii była bardzo ograniczona. Na zdjęciach ze ślubu widać radość i optymizm Marty.

Zaraz po ślubie Mohhamad namawiał żonę na przeprowadzkę. Chciał, żeby zamieszkali w Niemczech. Roztaczał przed nią wizję dużo lepszej przyszłości niż w Polsce. Niemniej jednak najpierw wystąpili do sądu o stały pobyty oraz zezwolenie na podjęcie legalnej pracy przez Mohhamada. Sprawa niestety się przeciągała.

Ślub miał być wejściem w lepszą przyszłość. Niestety jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mąż diametralnie się zmienił. Chłopak z aparycją kogoś, kto z pozoru nie skrzywdziłby nawet muchy, okazał się przemocowcem.

W czerwcu 2021 r. świeżo upieczone małżeństwo przyjechało do pani Bożeny, mieli odwiedzić rodzinę, która nie mogła uczestniczyć w ślubie ze względu na pandemię. Podczas tych wizyt nikt z rodziny nie miał poczucia, że między młodymi bardzo źle się dzieje.

Kiedy miesiąc później pani Bożena jechała z siostrą i szwagrem do rodziny do Łodzi, nagle na wyświetlaczu telefonu pojawiło się połączenie od Marty, po odebraniu jej mama usłyszała płacz. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała! Córka zaczęła mówić, że mąż ją szarpie, nie chce jej wypuścić z domu i ona się boi, że zrobi jej coś złego. W pierwszej chwili powiedziała Marcie, żeby wzięła portfel, klucze, telefon i przyjeżdżała do Piotrkowa, ale kiedy płacz nie ustawał, kontynuowała rozmowę z córką, a w międzyczasie szwagier zadzwonił na policję. Służby dotarły pod wskazany adres w Chorzowie. Ich interwencja pozwoliła na tyle uspokoić sytuację, że Marta mogła następnego dnia przyjechać do Piotrkowa.

Na jej ciele widoczne były siniaki, których nie maskowała już przed najbliższymi. Kolejnego dnia pojechała na obdukcję do szpitala do Łodzi. To był moment, w którym zaczęła opowiadać mamie, jak faktycznie wyglądają relacje między nią a mężem.

Mohhamad po ślubie długo oczekiwał na dokumenty umożliwiające legalną pracę. Czy to było powodem frustracji wyładowywanej wówczas na żonie? Spokoju nie daje mamie również to, o czym wspominała jej córka. Mohhamad po ślubie miał mieć pretensje do żony, że wcześniej współżyła z innymi partnerami i w jego mniemaniu jest „nieczysta”. Było to o tyle dziwne, że ona nigdy tego przed nim nie ukrywała.

Po krótkim pobycie w rodzinnych stronach Marta wróciła do Chorzowa. Ale kłótnie zaczęły się powtarzać, a ona nie chciała już zgłaszać ich na policję. Dlaczego? Tego też nie wiadomo. Za każdym razem jej mama, nie czekając na rozwój sytuacji, jechała na Śląsk, aby wesprzeć córkę.

Ucieczka z Polski

Mohhamad w ponad 50-tysięcznym Lingen położonym przy granicy z Holandią miał znajomych, naciskał więc, żeby tam się osiedlili. Pani Bożena ostrzegała córkę, że wyjazd do Niemiec nie spowoduje, że jego zachowanie się zmieni. W pewnym momencie zięć zaczął wspominać, że zdaje sobie sprawę ze swoich problemów, ale terapii podejmie się dopiero w Niemczech. Mama Marty do dziś nie wie, czego miała dotyczyć ta terapia, czy emocji, zaufania w związku, a może agresji. Jej córka mimo ostrzeżeń coraz bardziej skłaniała się do podjęcia decyzji o wyjeździe, być może Marta miała nadzieję, że w Niemczech wszystko się ułoży, że nie będą musieli się rozstawać, a ona nie odniesie ostatecznie kolejnej porażki w relacjach z partnerami.

Mieszkanie postanowili wynająć w domu należącym do brata świadka z ich ślubu. Niemca, z którym Mohhamad znał się już wcześniej. W budynku na jednym piętrze mieszkała mama właściciela, a na drugim mieli mieszkać oni.

Na przełomie lutego i marca ruszyli do Niemiec. Na miejscu okazało się, że szukanie pracy nie jest takie łatwe i konieczne jest spełnienie szeregu formalności. Pracę jako pierwsza dopiero w połowie czerwca znalazła Marta, Mohhamad — w sierpniu. Do tego czasu żyli z oszczędności, finansowo wspierała ich także pani Bożena. W jednej z rozmów córka dała do zrozumienia, że mąż jest zły o to, że ona pierwsza znalazła pracę.

W związku dalej źle się działo. W sierpniu 2022 r. wspólnie pojechali na jeden z festiwali w Niemczech, tam ponownie doszło do rękoczynów. Marta zgłosiła to tamtejszej policji. To, co działo się w ich małżeństwie, nie uszło też uwadze właściciela wynajmowanego mieszkania, który mimo że był znajomym Mohhamada, w sierpniu, po kolejnym incydencie, kazał mu się wyprowadzić. Od września Marta mieszkała sama.

Mohhamad przeprowadził się do innej miejscowości, niestety nie mógł pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Na różne sposoby zaczął nękać żonę, pisać różne nieprzyjemne wiadomości, wydzwaniać. A ona często dzwoniła do mamy zapłakana, tak po prostu, żeby porozmawiać.

Bez śladu

14 listopada Marta poszła do psychiatry. Otrzymała leki, które miały ją uspokoić, oraz zwolnienie lekarskie na tydzień. Pani Bożena zaproponowała, że przyjedzie do Niemiec, ale usłyszała wtedy: „Mamo, co będziesz przyjeżdżać, jak będzie ze mną bardzo źle, to pójdę do szpitala”.

W czwartek 17 listopada rano pani Bożena zadzwoniła do Marty. Córka była bardzo roztrzęsiona. Zamieniły kilka zdań i mama zaproponowała, żeby zdzwoniły się po pracy. Usłyszała, że po południu ma spotkanie z właścicielem mieszkania, bo po wyprowadzce męża muszą renegocjować umowę najmu mieszkania.

W ten sam dzień około godziny 12 Marta dzwoniła również do Ani, przyjaciółki pani Bożeny. Mówiła bardzo chaotycznie, niezrozumiale.

Pani Małecka wróciła do domu po godzinie 17 i dostała od córki SMS o treści: „Mamo, kocham cię”. Szybko odpisała: „Ja ciebie też. Zdzwonimy się?”. Odpowiedź już nie przyszła. Nikt nie odebrał też telefonu, ani tego dnia, ani kolejnego.

Następnego dnia zaniepokojona matka napisała do świadka ze ślubu, że Marta nie odbiera telefonów i czy on może poprosić swoją mamę, która mieszkała na parterze, aby sprawdziła, czy u jej córki wszystko dobrze. Po ponad godzinie dostała informację, że Marta nie wróciła na noc. Świadek obiecał, że jak tylko jego brat wróci z pracy, to pojadą sprawdzić szpitale, jeżeli jej nie znajdą, to zgłoszą sprawę na policję. Marty nigdzie nie było, więc w piątek zgłosili zaginięcie. Pani Bożena w Polsce zaginięcie zgłosiła w sobotę. W komisariacie dowiedziała się, że niemiecka policja jeszcze nie wprowadziła tej sprawy w system. Zrobiła to dopiero w niedzielę. Mama zaginionej usłyszała od służb, że jak to zwykle bywa w takich przypadkach, policjanci przyjmujący zgłoszenie w Lingen uznali zapewne, że młoda dziewczyna zabalowała i pewnie wróci niedługo do domu.

Znajomi od razu przygotowali plakaty z wizerunkiem zaginionej i rozwiesili je w Lingen oraz okolicy. Pani Małecka wraz z przyjaciółką starały się udostępniać informację o zaginięciu na różnych grupach w internecie. Czekały również na oficjalnie potwierdzenie zgłoszenia zaginięcia, które otrzymały w poniedziałek. To pozwoliło zgłosić zaginięcie w Fundacji ITAKA, a to z kolei umożliwiło uzyskanie wsparcia konsulatu w Niemczech. W międzyczasie ciągle próbowały nawiązać kontakt ze służbami zajmującymi się sprawą Marty. W końcu udało się im umówić na czwartek 24 listopada.

Plakaty z wizerunkiem zaginionej Marty

Plakaty z wizerunkiem zaginionej Marty

Foto: Archiwum prywatne

Pani Bożena wraz ze swoim bratem pojechali do Lingen już w środę. Najpierw do domu, w którym mieszkała Marta. Pani Małecka wspomina, że wszystko wyglądało tak, jakby córka tylko na chwilę gdzieś wyszła. Leki od psychiatry leżały na stoliku i widać było, że brała je od poniedziałku do środy. W pobliżu leżał jej laptop, jej mama zapamiętała hasło, które kiedyś podała jej córka, i szybko go odblokowała. Brat pani Bożeny jest informatykiem, więc przejrzał m.in. historię ostatnio przeglądanych stron, ale nie znalazł niczego niepokojącego.

W czwartek oboje pojawili się w komisariacie. Dzięki obecności tłumacza udało się sprawnie porozmawiać. Policjanci poinformowali ich, że przeszukali mieszkanie, ale nic nie znaleźli. Gdy zapytała, czy do poszukiwań użyte zostały już psy, usłyszała, że jutro! Dopiero tydzień po zaginięciu! Kiedy rodzina zapytała o monitoring, dowiedziała się, że u nich nie ma monitoringu. Mama zaginionej była w szoku. Pytała również, czy było sprawdzane ostatnie logowanie telefonu córki. Policja potwierdziła i według ich ustaleń miało ono miejsce z piątku na sobotę, czyli dobę po zaginięciu, w pobliżu jej domu. Zdaniem mamy to może się zgadzać, bo cały dzień dzwoniła do Marty i wtedy sygnał był. Dopiero od soboty rano włączała się już poczta.

Na policji cały czas pytano rodzinę, gdzie zaginiona mogła pojechać, gdzie mogła się ukryć. Te pytania powtarzały się ciągle w różnych formach. Jakby policja z góry uznała, że Marta oddaliła się z mieszkania z własnej woli.

Nikt nie pytał też o sprzęt elektroniczny, dopiero kiedy oni wspomnieli o odblokowaniu komputera, policjanci zainteresowali się tym faktem i postanowili przeszukać mieszkanie raz jeszcze. Zabrali kilka rzeczy oraz pobrali materiał DNA do ewentualnej identyfikacji. Sprawdzone zostały konta bankowe zaginionej, ale na nich nie było żadnych ruchów.

Dzień później przyjechała policja z psem, ale ten nie podjął tropu. Tydzień później sprowadzono inne psy, które podjęły trop. Ruszyły w kierunku autostrady A31 na północ, niestety ta informacja nic nie wniosła do sprawy.

Dziwne zachowanie Mohhamada

Mąż Marty wiedział od znajomych o jej zaginięciu oraz o przyjeździe teściowej, ale nie wykazywał chęci ani spotkania, ani poszukiwania żony.

Rodzina chciała zabrać jej rzeczy i uprzątnąć mieszkanie, jednak właściciel zaproponował, by wszystko zostało jeszcze przez miesiąc. Uznał, że w tym czasie być może zaginiona się odnajdzie. Przez kolejne cztery tygodnie mama zaginionej wspierała policję wszelkimi informacjami, jakie posiadała na temat życia córki.

W nadziei na jej odnalezienie udała się m.in. na płatną konsultację do znanego prywatnego detektywa, ale okazało się, że rodziny nie stać na skorzystanie z jego usług. Próbowała również niekonwencjonalnych metod, ale każda z osób, do których zwróciła się o pomoc, sugerowała zupełnie co innego. Bardzo znany w Polsce jasnowidz mówił, że Marta wyjechała do Anglii.

Pani Bożena ze zdjęciem Marty

Pani Bożena ze zdjęciem Marty

Foto: Archiwum prywatne

Tylko raz wydarzyła się rzecz, która panią Bożenę zastanowiła, bo dwie osoby niezależne od siebie wskazały jedno miejsce w Lingen, gdzie miało znajdować się ciało Marty. Wskazały je na mapce, zwłoki miały być w wodzie zahaczone o korzenie. Mama zaginionej zgłosiła również tę informację na policję w Niemczech, obiecali, że sprawdzą wskazany obszar. Kiedy przyjechała po rzeczy córki, udała się również do komisariatu w Lingen, pytała, czy zostało sprawdzone to miejsce, o którym wspominała, usłyszała lakoniczne: „Tak, ale nic tam nie było”. Z perspektywy czasu żałuje, że nie dopytała, jak to miejsce było sprawdzane. Czy ktoś stanął tylko na brzegu, popatrzył, czy nie ma nic w wodzie, i poszedł dalej?

Pytała również o rozmowę z psychiatrą, u którego Marta była przed zaginięciem. Lekarz przekazał policji, że stan jego pacjentki nie wskazywał, aby chciała popełnić samobójstwo.

Co ciekawe, po uporządkowaniu rzeczy Marty, które rodzina miała zabrać do Polski, nigdzie nie było dokumentów z obdukcji zaginionej ze szpitala z Łodzi. Przepadły.

Mohhamad był przesłuchiwany dwa razy, przeszukano jego mieszkanie. Z informacji, które przekazano rodzinie, wynika, że te działania nic nie wykazały. Najbliższych zastanawiała jego bierność przy poszukiwaniu Marty oraz posty, które po jej zaginięciu wrzucał na swój facebookowy profil, np. kwiecistą suknię z informacją: „to będzie suknia ślubna mojej przyszłej żony”. Zastanawiał ich też fakt, że mąż zaginionej, nieprzejęty sytuacją, wyjechał na pobyt świąteczno-noworoczny ze znajomymi do Włoch.

Pani Bożena zablokowała Mohhamada w mediach społecznościowych. Nie mogła patrzeć na człowieka, który niszczył jej córkę.

„Damy pani znać”

Przez kolejne miesiące poszukiwania Marty nie przyniosły rezultatu. Matka pisała pisma do policji i prokuratury, na wiele z nich nie dostała odpowiedzi.

Pod koniec lutego 2024 r. pani Małecka otrzymała pismo z policji w Lingen: „(…) W początkowym okresie prowadziliśmy szeroko zakrojone czynności dochodzeniowe i próbowaliśmy wyjaśnić zaginięcie Pani córki przy użyciu wielu środków. Niestety wszystkie podjęte działania nie doprowadziły do ustalenia miejsca pobytu Pani córki. W międzyczasie wszystkie akta postępowania zostały przekazane do prokuratury. Obecnie jest tak, że nie mam żadnych nowych kierunków dochodzeniowych, na podstawie których mógłbym podjąć dalsze czynności. Jeżeli jednak Pani córka zostanie w jakiejkolwiek formie napotkana lub odnaleziona, niezwłocznie się z Panią skontaktuję. Jeżeli pojawią się nowe, obiecujące kierunki, zostaną one oczywiście podjęte”.

30 października 2025 r. przyszło pismo z prokuratury informujące o umorzeniu sprawy.

W 2025 r. w sprawę mocno zaangażowała się Barbara, jedna z wolontariuszek strony Zaginieni — Szukamy Was. Mieszka w Niemczech i biegle włada tym językiem. Barbara zaczęła na różne sposoby przypominać sprawę. Ponownie ruszyła z plakatowaniem okolicy, w której zaginęła Marta. Rozmawiała w mediach społecznościowych z Mohhamadem. Proponował jej spotkanie w cztery oczy, ale ona się go obawiała. Barbara wspomina, że mąż Marty podczas pierwszej rozmowy był zdezorientowany. Odniosła wrażenie, jakby liczył na to, że sprawa ucichnie, a po kilku latach pojawiła się ona i na nowo zaczęła poszukiwania. Mohhamad podczas rozmów stawiał siebie w świetle ofiary, a żonę w roli oprawcy, który swoim zniknięciem zniszczył mu życie. Zdaniem Barbary świetnie potrafi on manipulować ludźmi.

Do Komendy Miejskiej w Piotrkowie Trybunalskim wysłałem dwanaście pytań. Na wszystkie po kilku dniach dostałem jedną zbiorczą odpowiedź od oficer prasowej. „Informuję, iż w Komendzie Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim w dalszym ciągu prowadzone są czynności zmierzające do odnalezienia kobiety. Do dnia dzisiejszego nie pojawił się żaden istotny trop, który przyczyniłby się do odnalezienia zaginionej. Komenda Miejska Policji cyklicznie występuje do strony niemieckiej o udostępnienie bieżących ustaleń. Strona polska nie miała możliwości bezpośredniego udziału w czynnościach prowadzonych w Niemczech. Wszystkie ustalenia dotyczące zaginięcia były wykonywane zgodnie z obowiązującymi przepisami. Sprawa zaginięcia Marty Hossain jest w ciągłym zainteresowaniu funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim, którzy cyklicznie występują do strony niemieckiej oraz instytucji na terenie Polski o udzielenie informacji na temat zaginionej. Rodzina kobiety ma regularny dostęp do informacji o stanie postępowania. Policjanci sprawdzają każdą opcję, aby odnaleźć zaginioną Martę Hossain”.

W styczniu 2026 r. mama Marty wysłała do oficera prowadzącego sprawę w Piotrkowie Trybunalskim pismo z prośbą o spotkanie. Do momentu zamknięcia pracy nad tym tekstem, czyli 6 marca, żadna odpowiedź nie przyszła.

Pani Bożena mieszka sama. Opowiada, że na szczęście ma pracę, bo to ją zajmuje na kilka godzin. W domu myśli tylko o tym, co mogło się stać jej córce. Kiedy się żegnam i mam wychodzić, mówi: „Cały czas opłacam jej polisę zdrowotną, bo jak wróci, to może potrzebować pomocy”.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
2

29.04.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Branża grzewcza alarmuje: transformacja energetyczna wymaga realizmu i neutralności technologicznej

Branża grzewcza alarmuje: transformacja energetyczna wymaga realizmu i neutralności technologicznej

„Oczywista śmierć ruchu MAGA”. Powiązanie z Trumpem to dziś polityczna kula u nogi

„Oczywista śmierć ruchu MAGA”. Powiązanie z Trumpem to dziś polityczna kula u nogi

„Automatów jest za mało, okupują je zawodowi zbieracze”. Polacy niezadowoleni, bo chcieliby zarobić

„Automatów jest za mało, okupują je zawodowi zbieracze”. Polacy niezadowoleni, bo chcieliby zarobić

Śmiertelny romans zaczyna się od tańca. Nagle samica pochyla się, rozwiera potężne szczęki i odgryza głowę partnera

Śmiertelny romans zaczyna się od tańca. Nagle samica pochyla się, rozwiera potężne szczęki i odgryza głowę partnera

Komfort to nie luksus. Jak stworzyć wygodne stanowisko pracy hybrydowej w domu?

Komfort to nie luksus. Jak stworzyć wygodne stanowisko pracy hybrydowej w domu?

Varga o polowaniu na Olgę Tokarczuk: AI było tylko pretekstem

Varga o polowaniu na Olgę Tokarczuk: AI było tylko pretekstem

Rok temu zmarła moja 7-letnia córka. Taka strata zmienia człowieka na zawsze

Rok temu zmarła moja 7-letnia córka. Taka strata zmienia człowieka na zawsze

„Nie byłem wystarczający”. Jak się uwolnić od wczesnodziecięcej traumy?

„Nie byłem wystarczający”. Jak się uwolnić od wczesnodziecięcej traumy?

Varga o polowaniu na Olgę Tokarczuk: AI było tylko pretekstem

Varga: kolejka chętnych, by Tokarczuk potraktować z liścia, ustawiła się jak po mięso w PRL

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Próg podatkowy 120 tys. zł zostaje. Rząd podjął decyzję – Biznes Wprost

Próg podatkowy 120 tys. zł zostaje. Rząd podjął decyzję – Biznes Wprost

28 maja, 2026
To najczystsze jezioro w Polsce. Wcale nie jest na Mazurach

To najczystsze jezioro w Polsce. Wcale nie jest na Mazurach

28 maja, 2026
Drawsko Pomorskie. Wypadek. Rannych ośmiu amerykańskich żołnierzy

Drawsko Pomorskie. Wypadek. Rannych ośmiu amerykańskich żołnierzy

28 maja, 2026
Leon XIV wzywa świat do modlitwy. Wyjątkowy różaniec w Watykanie

Leon XIV wzywa świat do modlitwy. Wyjątkowy różaniec w Watykanie

28 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Fałszywe alarmy. Donald Tusk ujawnia: Cztery osoby zatrzymane

Fałszywe alarmy. Donald Tusk ujawnia: Cztery osoby zatrzymane

28 maja, 2026
Branża grzewcza alarmuje: transformacja energetyczna wymaga realizmu i neutralności technologicznej

Branża grzewcza alarmuje: transformacja energetyczna wymaga realizmu i neutralności technologicznej

28 maja, 2026
GIF wstrzymał antybiotyk Teikoplanina BRADEX. Chodzi o wszystkie serie – Zdrowie Wprost

GIF wstrzymał antybiotyk Teikoplanina BRADEX. Chodzi o wszystkie serie – Zdrowie Wprost

28 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.