Sprawa stołecznego Szpitala Południowego powinna zostać wyjaśniona „do spodu” – zapowiadają rządzący.
Dr Jędrzejewski stwierdził m.in, że „na SOR w Szpitalu Południowym giną ludzie, bo ktoś się uczy”, a Dawid Kacprzyk „traktuje ludzi jak fantomy”. – Jeśli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że on już był popsuty – powiedział.
Tomografia w przypadku martwego pacjenta? „Metoda istnieje, ale…”
W sprawie mnożą się niejasności i znaki zapytania. Poruszenie wywołała sprawa domniemanej tomografii wykonanej nieboszczykowi.
– Z jakiegoś powodu pacjentowi martwemu wykonuje się tomografię – mówił u Krzysztofa Stanowskiego Emil Jędrzejewski, wskazując na nieprawidłowości w działaniu SOR-u w Szpitalu Południowym.
Medycy pytani przez Interię, czy sami spotkali się kiedykolwiek z wykonywaniem tomografii po śmierci, kręcą głowami.
– Powiem biurokratycznie, że szpital takiego świadczenia by nie rozliczył, bo pacjent po zgonie przestaje być ubezpieczony. Jako lekarz z 10-letnim stażem nigdy się z czymś takim nie spotkałem – mówi nam rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski.
– Tomografia jest świadczeniem leczniczym – zwraca z kolei uwagę Krystyna Ptok, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
– Rzeczywiście istnieje taka metoda diagnostyczna – potwierdza dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
Ale dodaje: „wykonuje się ją niesłychanie rzadko. Choć teoretycznie jest to możliwe, w praktyce wydaje się mało prawdopodobne. Dlatego byłem zadziwiony tymi doniesieniami”.
Sutkowski także zaznacza, że w swojej karierze lekarskiej nigdy osobiście nie spotkał się z taką praktyką. – Pytanie, czy to się potwierdzi – mówi.
Czy taka procedura rzeczywiście miała miejsce i czy służyła fałszowaniu dokumentacji, by pokazać, że choć pacjent zmarł, to wcześniej zespół medyczny podejmował intensywne metody diagnostyczne? To ustali prokuratura.
Pełnomocnik Dawida Kacprzaka: Sytuacja taka była, ale…
Światło na ten wątek rzucił pełnomocnik Dawida Kacprzyka mec. Jacek Dubois.
– Sytuacja taka – mój mocodawca wie to z przekazu – była, natomiast absolutnie nie tak opisana jak przez pana Jędrzejewskiego, bo chyba dotyczyło to po prostu badań przyczyny śmierci. Miała miejsce, zanim mój klient był w ogóle zatrudniony w szpitalu, więc pan Jędrzejewski zarzuca mojemu mocodawcy zdarzenia, które mogły mieć miejsce w szpitalu, jeszcze przed podjęciem zatrudnienia przez mojego klienta – powiedział „Rzeczpospolitej” Dubois.
Lista niejasności – wraz z kolejnymi doniesieniami medialnymi – rośnie.
– Medialne zarzuty są bulwersujące. Dotyczą one nie tylko Dawida Kacprzyka, ale potencjalnie całego personelu lekarskiego oraz dyrekcji. Bo jeśli się potwierdzą, to niemożliwym jest, aby inne osoby pracujące w szpitalu nic nie widziały i nie wiedziały o działaniach podejmowanych w placówce – komentuje rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski.
Donald Tusk o wiarygodności Emila Jędrzejewskiego
Głos w sprawie zabrał premier Donald Tusk, który stwierdził: „wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa”. Lekarz stawił się, ale nie chciał odpowiadać na pytania bez pełnomocnika. Jego ponowne przesłuchanie ma odbyć się w poniedziałek.
Z kolei mecenas Jacek Dubois potwierdził w rozmowie z Interią, że jest przygotowywany pozew przeciwko Emilowi Jędrzejewskiemu w związku z jego wypowiedziami w Kanale Zero.
Wróćmy jednak do premiera. Tusk zapewnił, że prokuratura wyjaśni „każdy element tej sprawy”, a odpowiedzialni za ewentualne nadużycia, zaniedbania lub pomówienia poniosą konsekwencje.
Na ustalenia prokuratury przyjdzie poczekać. – Nie mówimy tu o działaniach na gorąco, tylko o rozłożonych na kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt miesięcy – zaznaczył w rozmowie z Interią prok. Skiba.
Szefowa związku pielęgniarek: To skandaliczne
Choć w środowisku medycznym słyszymy, że wokół wielu wątków w sprawie Szpitala Południowego budzi wątpliwości, co do jednego lekarze i pielęgniarki są zgodni.
Bulwersująca jest sytuacja, w której młody lekarz w trakcie specjalizacji mógł działać bez nadzoru, zarobić 1,6 mln zł i jednocześnie wypracować w uśrednieniu po 11 godzin dziennie codziennie w warszawskim Szpitalu Południowym, pełniąc równolegle funkcję radnego i będąc zatrudnionym w innej placówce.
– Pan doktor Kacprzyk wedle uzyskanych przez nas informacji nie spełniał norm określonych w prawie jako lekarz systemu, więc nie mógł być samodzielnym pracownikiem SOR – mówi Interii rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej i lekarz Jakub Kosikowski.
– Wskazywanie tak młodego lekarza jako szefa SOR-u, choć nie spełnia on wymagań na to stanowisko, które wprost określają przepisy, jest skandaliczne – mówi Interii Krystyna Ptok szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
W jej ocenie Kacprzyk, który niedawno ukończył staż i był na początku specjalizacji z anestezjologii, nie posiadał kwalifikacji na stanowisko koordynatora SOR-u.
Przewodnicząca związku podkreśla, że w całej swojej karierze nie spotkała się z sytuacją, kiedy lekarz w trakcie specjalizacji szefował odziałem. – Warunki konkursów dla wszystkich muszą być równe. Nie powinno być równych i równiejszych – mówi.
Co wolno lekarzowi w trakcie specjalizacji?
O tym, co wolno, a czego nie lekarzowi na pierwszym roku specjalizacji z anestezjologii opowiada dr Jerzy Gryglewicz, lekarz i specjalista Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia.
– Zasady są określone w „rozporządzeniach koszykowych” ministra zdrowia, które precyzują, po ilu latach danej specjalizacji lekarz może wykonywać świadczenia rozliczane przez NFZ. Jednak w przypadku anestezjologii i intensywnej terapii sytuacja jest bardziej rygorystyczna. Obok rozporządzeń koszykowych funkcjonują standardy anestezjologiczne z 1997 roku, które mają także status rozporządzenia. Zgodnie z nimi lekarz w trakcie specjalizacji musi wykonywać praktycznie wszystkie procedury medyczne pod nadzorem lekarza specjalisty z dziedziny anestezjologii i intensywnej terapii. Samodzielne działanie jest tutaj niezwykle zawężone – mówi Interii.
– Nieprzestrzeganie tych standardów stanowi bezpośrednie naruszenie prawa – dodaje.
Jak potwierdziła Interia, po medialnym nagłośnieniu sprawy z Naczelną Izbą Lekarską skontaktowali się drogą nieformalną medycy, którzy potwierdzili, że Dawid Kacprzyk pracował samodzielnie i bez nadzoru bezpośrednio po ukończeniu stażu.
W ocenie Gryglewicza stanowisko kierownicze powinna piastować osoba będąca specjalizacją.
– Dlatego w ocenie potencjalnych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym kluczowy jest zakres obowiązków, jaki miał koordynator SOR w Szpitalu Południowym. Jeśli funkcja ta miała charakter czysto administracyjny czy organizacyjny, to moglibyśmy uznać to za rolę niemedyczną. Ale oczywiście ważne też, jak ta praca wyglądała w praktyce – wskazuje.
Zarobki Dawida Kacprzyka. „Nie znam drugiego takiego szpitala”
Oburzenie w środowisku budzą też zarobki dra Kacprzyka.
– Duża część pielęgniarek pracuje na umowy o pracę. I gdyby pan doktor Kacprzyk był zatrudniony na umowę o pracę, to jego zarobki nie przekroczyłyby 200 tys. zł rocznie – kwituje.
Od lekarza Jakuba Kosikowskiego słyszymy: Nie znam szpitala w Polsce, gdzie człowiek tuż po stażu wchodzi i dostaje tryb pozarezydencki i pensję na poziomie 1,6 mln zł rocznie.
Istnieją dwie ścieżki robienia specjalizacji przez lekarza. – Model rezydencki jest finansowany z budżetu państwa i są to określone ustawowo stawki, dziś około 12 tys. zł brutto przez pierwsze dwa lata, po dwóch latach niecały tysiąc złotych więcej. Druga droga to ścieżka pozarezydencka, gdzie lekarz zawiera umowę cywilno-prawną ze szpitalem. Analizując doniesienia o oświadczeniu majątkowym wspomnianego doktora, można wywnioskować, że nie mógł on być finansowany w ramach zwykłej rezydentury – mówi dr Gryglewicz.
Także i te wątki są dziś badane.
W Szpitalu Południowym trwa m.in. kontrola zlecona przez Ministra Zdrowia, którą przeprowadza wojewódzki konsultant w dziedzinie anestezjologii. – Będzie on analizował dokumentację medyczną, a prawo pozwala mu nawet na obserwację czynności medycznych, na przykład poprzez wgląd w monitoring szpitalny – wskazuje dr Gryglewicz.
Szpital Południowy wydał oświadczenie, zapewniając, że „dołoży wszelkich starań w wyjaśnianiu możliwych nieprawidłowości, do których miało dojść na jego terenie, o których jest mowa w przestrzeni publicznej”.
Justyna Kaczmarczyk, Jolanta Kamińska














